Najważniejsze trendy, analizy rynku i nowości produktowe w jednym miejscu. Twój przewodnik po biznesie zoologicznym – od sklepu i hurtowni, po gabinet weterynaryjny.
Najnowszy numer
PetInsider — wrzesień 2026
Wywiady, analizy rynku i praktyczne porady dla profesjonalistów branży zoologicznej.
Zaczęło się od dwóch shih tzu, codziennej pielęgnacji i potrzeby znalezienia kosmetyków, które naprawdę odpowiadają na różne potrzeby psiej szaty. Z czasem z tych doświadczeń powstała Botaniqa – polska marka, która dziś rozwija się na rynkach międzynarodowych, ma własne zaplecze w Stanach Zjednoczonych i zdobywa uznanie profesjonalnej branży groomerskiej. Potwierdzeniem tej pozycji są dwukrotnie otrzymanie wyróżnienia Barkleigh „Vendor of the Year” – nagrody przyznawanej w ramach Barkleigh Honors dostawcom szczególnie cenionym przez profesjonalne środowisko groomerskie.
Za marką od początku stoi Agnieszka Pluta, która połączyła doświadczenie hodowcy, praktyczną wiedzę o pielęgnacji i ambicję stworzenia marki o międzynarodowym zasięgu. W rozmowie z PetInsiderem opowiada o początkach Botaniqi, wejściu na rynek amerykański, budowaniu zaufania groomerów i o tym, dlaczego edukacja, relacje oraz bliski kontakt z partnerami mają być jednym z najważniejszych kierunków dalszego rozwoju firmy.
Jak zaczęła się historia Botaniqi?
Historia Botaniqi zaczęła się od miłości do psów, szczególnie shih tzu. Jako właścicielka dwóch dziewczynek shih tzu spędzałam mnóstwo czasu na pielęgnacji i testowałam wiele produktów, tak aby ułatwić sobie to zadanie. Widziałam, jak wiele zależy od dobrze dobranych kosmetyków, ale też od sposobu ich użycia. Chciałam zrozumieć, dlaczego jeden produkt daje piękny efekt na określonej szacie, a na innej zupełnie się nie sprawdza.
Z czasem pojawiła się potrzeba stworzenia własnych rozwiązań, opartych na tych codziennych doświadczeniach. Zależało mi na stworzeniu jakościowej polskiej marki kosmetyków, które są bardzo wysokiej jakości, pomagają osiągnąć konkretny efekt, wyglądają pięknie w łazience, a także są przestępne cenowo. Dodatkowo od zawsze kładłam duży nacisk na edukację i zależało mi na marce, która pomoże w zrozumieniu całego procesu pielęgnacji. Szczególne miejsce w tej historii ma shih tzu Nelly – pierwszy pies wykąpany w Botaniqa. To od takich bardzo osobistych doświadczeń zaczęła się marka.
Jak wyglądała droga od pomysłu do pierwszej linii produktów?
Pierwsze produkty Botaniqa pojawiły się na polskim rynku w październiku 2012 roku, ale wcześniej było wiele pracy: określania potrzeb, poszukiwania odpowiednich rozwiązań i sprawdzania efektów razem z hodowcami oraz groomerami, bo to oni znają rasy najlepiej i to dla niech w dużej mierze tworzyłam produkty.
Moja rola polegała przede wszystkim na przełożeniu doświadczenia z pracy z psami na konkretne wymagania wobec produktów. Wiedziałam, jakiego efektu oczekuję: jak szata powinna się układać, rozczesywać i wyglądać po wysuszeniu. Ważne było również to, jak będzie się zachowywać pomiędzy kąpielami.
Łączyłam więc perspektywę hodowcy, osoby pracującej z kosmetykami i przyszłego klienta. To podejście zostało ze mną do dziś. Przy rozwoju produktu zawsze wracam do pytania: komu ma pomóc i jaki problem pielęgnacyjny ma rozwiązać?
Co skłoniło Cię do rozwijania marki Botaniqa w Stanach Zjednoczonych?
Botaniqa od zawsze wspierała hodowców i jest obecna na wystawach psów. Wiele osób, podróżując, poznało nasze produkty i po powrocie szukało produktów na swoim rynku. Liczba otrzymanych wiadomości, była tak duża, że uznaliśmy to za znak do działania. Poza tym od zawsze chciałam, żeby Botaniqa rozwijała się międzynarodowo. Stany Zjednoczone były także dla mnie ważnym kierunkiem ze względu na rozbudowaną branżę groomerską i duże znaczenie edukacji zawodowej.
Budowanie obecności zaczęłam od bezpośredniego kontaktu z ludźmi: targów, rozmów, prezentowania produktów i pokazywania, jak z nimi pracować. Zależało mi, żeby groomerzy mogli sami sprawdzić efekty i zadać pytania.
Bardzo ważne było też stworzenie zaplecza na miejscu. Magazyn i obsługa w USA pozwoliły budować regularną współpracę. Klient musi wiedzieć, że za produktem stoi firma, na którą może liczyć również po zakupie.
Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że marka zdobyła zaufanie amerykańskich groomerów?
Dla mnie zaufanie było widoczne przede wszystkim wtedy, gdy groomerzy wracali po kolejne produkty i polecali je innym. Kiedy ktoś mówi, że dzięki naszej pielęgnacji łatwiej mu się pracuje albo lepiej rozumie potrzeby szaty, czuję, że robimy coś wartościowego.
Bardzo mocnym potwierdzeniem były nagrody Barkleigh „Vendor of the Year”* w 2024 i 2025 roku. To ogromne wyróżnienie, bo za nim stoi branża i ludzie, którzy szanują naszą pracę.
Ten rezultat budował się stopniowo: poprzez obecność na targach, edukację, odpowiadanie na pytania i codzienną obsługę. Nagroda była pięknym momentem, ale fundamentem były relacje tworzone dużo wcześniej.
Czego rynek amerykański nauczył Cię o prowadzeniu firmy?
Przede wszystkim tego, że dobry produkt potrzebuje równie dobrze zorganizowanej firmy. Dostępność towaru, realizacja zamówień, jasna komunikacja i szybkie reagowanie mają ogromny wpływ na to, czy klient zostanie z marką.
Nauczyłam się też mówić o produktach bardziej konkretnie. Groomer chce wiedzieć, kiedy użyć danego kosmetyku, jak go rozcieńczyć, jakiego efektu oczekiwać i jak wpisuje się on w jego codzienną pracę.
Rozwój w USA wymagał ode mnie również większego uporządkowania procesów i delegowania odpowiedzialności. Kiedy firma działa na kilku rynkach, potrzebuje zespołu, który zna swoje zadania i potrafi podejmować decyzje. To była dla mnie ważna lekcja jako właścicielki.
Który produkt najlepiej opowiada historię Botaniqi?
Wybrałabym Love Me Long, produkt który od 2012 roku jest topowym szamponem zarówno dla właścicieli jak i hodowców.
W pracy z psami widzimy czasem, że włos jest obciążony, kosmetyki nie dają oczekiwanego rezultatu albo trudno uzyskać pożądane wykończenie. Wtedy warto przyjrzeć się podstawom, temu, czy odpowiednio usunęliśmy zabrudzenia i pozostałości wcześniejszych produktów.
Dlaczego właśnie teraz zdecydowałaś się ponownie mocniej zaangażować w rozwój marki w Polsce?
Polska jest miejscem, w którym narodziła się Botaniqa i które zawsze pozostawało dla mnie ważne. Nie powiedziałabym, iż jest to ponowne mocniejsze zaangażowanie. Jestem tam, gdzie rynek tego aktualnie wymaga. Takie podejście pozwala mi wykorzystać doświadczenia zdobyte za granicą, żeby mocniej wesprzeć rozwój marki.
Mam znacznie szerszą perspektywę, zarówno na potrzeby groomerów, jak i na organizację sprzedaży, obsługę partnerów czy edukację. Chcę przełożyć ją na konkretne korzyści dla polskich klientów: czytelną ofertę, sprawną współpracę i wiedzę, która pomaga dobrze korzystać z produktów.
Dużą częścią mojego pomysłu jest połączenie kosmetyków z edukacją. Widzę przestrzeń do rozwijania szkoleń, materiałów online oraz społeczności groomerów i hodowców. Chciałabym, żeby Botaniqa była dla nich również miejscem wymiany doświadczeń.
Czy częścią tej strategii był udział w PetExpo? Co chciałaś przekazać polskiej branży podczas targów?
Tak, udział w targach był częścią tego kierunku. Zależało mi na bezpośrednich spotkaniach i pokazaniu, jak chcemy dalej rozwijać Botaniqę w Polsce.
Chciałam przekazać przede wszystkim, że za marką stoją doświadczenie, praktyczna wiedza i gotowość do współpracy. Targi dają możliwość spokojnego wyjaśnienia, czym różnią się produkty, jak je dobierać i jak mogą wspierać pracę salonu czy ofertę sklepu.
To także ważna okazja do słuchania. Rozmowy na stoisku pomagają lepiej zrozumieć, jakiego wsparcia potrzebują partnerzy i co powinniśmy wyjaśniać w naszych materiałach. Zależy mi, żeby te spotkania miały dalszy ciąg w codziennej współpracy.
Jaką współpracę proponuje dziś Botaniqa polskim sklepom, dystrybutorom i salonom groomerskim?
Naszym celem jest nie tylko dostarczanie produktów, ale także wspieranie partnerów w ich świadomej i skutecznej sprzedaży.
Dlatego dużą wagę przykładamy do edukacji produktowej. Zależy nam, aby sprzedawcy dobrze znali asortyment Botaniqi, rozumieli różnice między poszczególnymi produktami i potrafili dopasować je do rodzaju sierści, potrzeb pielęgnacyjnych oraz oczekiwań właścicieli psów.
Zależy nam na stałym kontakcie z partnerami, wymianie doświadczeń i stopniowym rozwijaniu wiedzy produktowej zespołów sprzedażowych. Chcemy pomagać sprzedawcom nie tylko poznawać produkty, ale również rozumieć, jak o nich rozmawiać, jak prezentować ich zastosowanie i jak dobierać rozwiązania do konkretnych potrzeb klienta.
Wierzymy, że dobrze przygotowany sprzedawca jest ważnym ogniwem między marką a klientem, a wiedza produktowa przekłada się na jakość obsługi i długofalowe relacje.
Takie podejście chcemy rozwijać również we współpracy z dystrybutorami i salonami groomerskimi, uwzględniając ich specyfikę, doświadczenie i potrzeby biznesowe.
Botaniqa chce być partnerem, który rozwija się razem ze swoimi klientami biznesowymi, poprzez wiedzę, wzajemne zaufanie, dobrą komunikację i wspólne budowanie wartości marki na rynku.
Jak widzisz Botaniqę za kilka lat? W jakim kierunku chcesz rozwijać markę? A co, niezależnie od skali firmy i jej dalszego rozwoju, ma w Botaniqe pozostać takie samo?
Chcę zbudować silną globalną markę, która łączy skuteczne produkty z praktyczną edukacją. Widzę w przyszłości Botaniqi przestrzeń na platformę edukacyjną, rozwój społeczności groomerów i hodowców oraz miejsca, w których można zobaczyć nasze podejście do pielęgnacji w praktyce: showroom i salon firmowy. Tak jak to działa w USA.
Zależy mi też na tym, żeby właściciele psów lepiej rozumieli znaczenie regularnej pielęgnacji. Pies jest członkiem rodziny, a dbanie o jego czystość, komfort i szatę jest częścią codziennej odpowiedzialności za niego.
Nie chcę zmieniać tego, od czego wszystko się zaczęło: bliskości z psami i uważności na ich potrzeby. Firma może rosnąć, ale nadal chcę zadawać to samo pytanie: Czy to, co tworzymy, pomaga lepiej o nie dbać?
* Barkleigh „Vendor of the Year” – prestiżowe wyróżnienie przyznawane dostawcom szczególnie cenionym przez profesjonalną branżę groomerską.
Za rozwojem Wiejskiej Zagrody i Pana Mięsko stoją ludzie, znajomość rynku i konsekwencja w budowaniu marek, po które sięgają opiekunowie psów i kotów. MPPK Group łączy rozwój oferty z inwestycjami w marketing, edukację sprzedawców i rozwiązania ułatwiające codzienną współpracę ze sklepami. W tej strategii ważne miejsce zajmują partnerzy handlowi – ich potrzeby, doświadczenia i możliwości rozwoju sprzedaży.
O sile zespołu, produktach, które zdobyły uznanie klientów, oraz wsparciu dla sklepów rozmawiamy z Marcinem Skowronem, prezesem MPPK Group. Pytamy także o kolejny etap rozwoju firmy, nowe możliwości dla obu marek i plany wejścia w segment weterynaryjny.
Jaką decyzję w MPPK uważa Pan za swój najlepszy ruch?
Za swój najlepszy ruch w MPPK uważam zbudowanie silnego, zaangażowanego zespołu i stworzenie ludziom przestrzeni do rozwoju.Wierzę, że nawet najlepsza strategia nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, jeśli nie stoją za nią właściwi ludzie. To zespół jest siłą napędową firmy, a jego kompetencje, wzajemne zaufanie i umiejętność współpracy decydują o tym, jak skutecznie potrafimy realizować nasze cele. Największą satysfakcję daje mi to, że dziś mamy zespół, który potrafi myśleć, działać i brać odpowiedzialność za wyniki.
Czym różnią się klienci Wiejskiej Zagrody i Pana Mięsko?
Klient Wiejskiej Zagrody jest bardziej dojrzały, świadomy i skoncentrowany na jakości składu oraz pochodzeniu składników. Szuka produktów premium i jest gotowy zapłacić więcej za jakość, naturalność i dopasowanie karmy do potrzeb swojego pupila. Klient Pana Mięsko jest zazwyczaj młodszy, bardziej otwarty na nowości i funkcjonalne rozwiązania. Szuka dobrej jakości, ale zwraca też uwagę na atrakcyjność produktu i korzystną relację jakości do ceny.
Czego nauczyliście się przy rozwijaniu Wiejskiej Zagrody, co przydało się później przy Panu Mięsko?
Przede wszystkim tego, jak dobrze rozumieć potrzeby opiekunów i budować markę opartą na jakości, zaufaniu i konsekwencji. Przy Panu Mięsko wykorzystaliśmy to doświadczenie, ale stworzyliśmy markę o innym charakterze, skierowaną do innej grupy odbiorców.
W co dziś inwestujecie, żeby sklepom łatwiej było sprzedawać Wasze produkty?
Inwestujemy przede wszystkim w silne marki, dobre produkty i realne wsparcie sprzedaży naszych partnerów. Rozwijamy Wiejską Zagrodę i Pana Mięsko, stawiając na wysoką jakość, atrakcyjne receptury i produkty odpowiadające na coraz bardziej świadome potrzeby opiekunów psów i kotów. Równolegle inwestujemy w marketing, rozpoznawalność marek, działania digitalowe i narzędzia wspierające sprzedaż. Zależy nam, aby nasze marki przyciągały konsumentów do sklepów zoologicznych, budowały lojalność klientów i dawały naszym partnerom konkretne argumenty sprzedażowe. Chcemy, aby rozwój MPPK przekładał się na rozwój biznesu naszych klientów.
Gdyby prowadził Pan sklep zoologiczny, co przekonałoby Pana do współpracy z MPPK?
Przede wszystkim wybrałbym partnera, który rozumie, że sukces sklepu nie polega wyłącznie na zakupie produktu w dobrej cenie. Liczy się to, czy produkt ma swoją historię, czy klienci go szukają, czy chcą do niego wracać i czy sklep może na nim budować swoją rentowność. Do tego dochodzi doświadczenie w branży, znajomość rynku i gotowość do wspierania partnerów działaniami marketingowymi oraz rozwojem oferty. Gdybym prowadził sklep, szukałabym w MPPK nie tylko dostawcy, ale partnera, który pomaga mi budować przewagę konkurencyjną. Takiego, który ma pomysł na markę, rozumie konsumenta i chce wspólnie ze mną rozwijać biznes w długiej perspektywie.
Czy macie narzędzia, które ułatwiają sklepom składanie zamówień?
Zależy nam na tym, aby współpraca z MPPK była dla naszych partnerów jak najprostsza i najbardziej komfortowa. Rozumiemy, że właściciele sklepów zoologicznych mają wiele obowiązków, dlatego chcemy oferować im rozwiązania, które pozwalają oszczędzać czas i sprawnie zarządzać zamówieniami. Z myślą o tych potrzebach udostępniamy naszym partnerom platformę B2B, która umożliwia elastyczne składanie zamówień w dowolnym, dogodnym dla nich momencie. Każdy klient posiada własny login i może zalogować się do systemu wtedy, kiedy ma na to czas i ochotę, bez konieczności dostosowywania się do godzin pracy biura czy kontaktu z przedstawicielem handlowym. To wygodne i praktyczne rozwiązanie, które daje naszym partnerom większą niezależność, pozwala lepiej planować zatowarowanie i ułatwia codzienne prowadzenie biznesu. Chcemy, aby nasi klienci mogli skupić się na tym, co najważniejsze – obsłudze swoich klientów i rozwijaniu sprzedaży.
Na jakie wsparcie może liczyć sprzedawca, który chce lepiej poznać Wasze produkty i pewniej doradzać klientom?
Wierzymy, że dobra sprzedaż zaczyna się od wiedzy o produkcie. Dlatego zależy nam na tym, aby nasi partnerzy nie tylko znali naszą ofertę, ale przede wszystkim rozumieli, co wyróżnia nasze marki i na jakie potrzeby zwierząt odpowiadają poszczególne produkty. Wspieramy sprzedawców poprzez materiały produktowe i marketingowe, które pomagają poznać receptury, składniki, właściwości oraz najważniejsze korzyści naszej oferty. Ważną rolę odgrywa również bezpośredni kontakt z zespołem handlowym, który pomaga w doborze produktów i przekazywaniu najważniejszych informacji. Dodatkowo udostępniamy platformę edukacyjną, dzięki której sprzedawcy mogą w dowolnym, dogodnym dla siebie czasie zapoznać się z naszym portfolio, poznać produkty i lepiej zrozumieć ich wyróżniki. To rozwiązanie pozwala zdobywać i uzupełniać wiedzę niezależnie od miejsca i czasu, bez konieczności uczestniczenia w szkoleniach o określonej godzinie.
Kiedy sklepowi opłaca się mieć obie marki?
Wtedy, gdy chce dotrzeć do dwóch różnych grup klientów. Wiejska Zagroda odpowiada na potrzeby bardziej dojrzałych, świadomych konsumentów, którzy stawiają na jakość i przemyślany skład, natomiast Pan Mięsko przyciąga młodszych klientów, szukających wysokiej jakości karmy w atrakcyjnej ofercie. Obecność obu marek pozwala sklepowi poszerzyć grupę odbiorców, lepiej dopasować ofertę do ich potrzeb i zwiększyć potencjał sprzedaży.
Który produkt zaskoczył Was wynikami sprzedaży?
Saszetki Wiejskiej Zagrody i Pana Mięsko to zdecydowany hit sprzedażowy. Największym zaskoczeniem jest jednak półwilgotna karma Pan Mięsko, której wyjątkowa smakowitość podbija psie podniebienia! Świetnie przyjęły się również nasze nowe, pełnoporcjowe puszki dla kotów w jakości handmade – to jeden z hitów po targach.
Co za rok ma być największym powodem do dumy w MPPK?
Chciałbym, żeby za rok największym powodem do dumy było to, że MPPK będzie firmą jeszcze silniejszą, z wyraźnie umocnioną pozycją naszych marek i nowymi produktami, które rzeczywiście zmieniają sposób myślenia o żywieniu zwierząt. Pracujemy nad połączeniem premium z funkcjonalnością, rozwijamy ofertę dla psów i kotów oraz przygotowujemy się do wejścia w nowe obszary rynku, w tym segment weterynaryjny. Nie chodzi nam jednak o samo poszerzanie portfolio. Chcemy tworzyć produkty, które odpowiadają na realne potrzeby zwierząt i ich opiekunów, a jednocześnie dają naszym partnerom handlowym potencjał do rozwoju. Największą satysfakcję da nam sytuacja, w której będziemy mogli powiedzieć, że nie tylko rośniemy jako firma, ale też wyznaczamy nowe kierunki rozwoju rynku. I oczywiście, jeśli ten rozwój będzie szedł w parze z zaufaniem naszych partnerów i dumą zespołu z tego, co wspólnie tworzymy.
Podczas tegorocznego PetExpo po raz kolejny wręczyliśmy Perły Zoologii – wyróżnienia dla firm i inicjatyw, które w szczególny sposób zaznaczyły swoją obecność na rynku zoologicznym.
W przypadku Diamentów Zoologii patrzymy przede wszystkim na produkt. Oceniamy jego jakość, funkcjonalność, skład, zastosowanie i rozwiązania, które wnosi do swojej kategorii. Perły Zoologii powstały po to, żeby spojrzeć szerzej – na firmy, ludzi, inwestycje, projekty i decyzje, które realnie wpływają na rozwój branży.
Nie zamykamy Pereł Zoologii w jednej kategorii. Czasem nagradzamy wieloletnią pracę nad rozwojem żywienia zwierząt, czasem inwestycję w zaplecze produkcyjne, innym razem wydarzenie merytoryczne, wyjątkową prezentację marki czy debiut, którego trudno było nie zauważyć.
Z artykułu dowiesz się:
czym Perły Zoologii różnią się od Diamentów Zoologii,
jakie firmy i projekty wyróżniliśmy w 2026 roku,
za jakie konkretne działania przyznaliśmy tegoroczne Perły.
PERŁA ZOOLOGII 2026 dla Nestlé Purina PetCare
Za rozwój żywienia zwierząt opartego na wynikach badań oraz dzielenie się wiedzą z profesjonalistami branży.
Rozwój rynku zoologicznego nie polega wyłącznie na wprowadzaniu kolejnych produktów. Ogromne znaczenie ma również wiedza, która stoi za ich powstaniem, oraz sposób, w jaki jest później przekazywana lekarzom weterynarii i innym specjalistom. Purina od lat rozwija własne zaplecze badawczo-rozwojowe, a powołany w 2018 roku Purina Institute udostępnia wiedzę z zakresu żywienia i zdrowia zwierząt profesjonalistom na całym świecie.
Perłą Zoologii chcieliśmy docenić właśnie konsekwentne łączenie badań, nauki i edukacji z rozwojem żywienia zwierząt – podejście, które wykracza poza sam produkt i buduje wartość dla całej branży.
PERŁA ZOOLOGII 2026 dla Feedpro sp. z o.o.
Za rozwój nowoczesnego zaplecza produkcyjnego i kompleksowe wsparcie marek własnych w branży zoologicznej.
Za gotowym produktem stojącym na sklepowej półce kryje się znacznie więcej niż receptura i opakowanie. Potrzebne są technologia, zaplecze produkcyjne, know-how, kontrola jakości i partner, który potrafi przeprowadzić markę przez cały proces – od pomysłu do gotowego produktu.
FEEDPRO rozwija właśnie taki model współpracy, wspierając firmy, które chcą budować i rozwijać własne marki w branży zoologicznej. Perłą Zoologii chcieliśmy docenić zarówno skalę tej inwestycji, jak i rolę, jaką nowoczesne zaplecze produkcyjne odgrywa dziś w rozwoju rynku.
PERŁA ZOOLOGII 2026 dla Vet Planet Sp. z o.o.
Za organizację RAW PALEO PET HORIZONS 2026 – najlepszego wydarzenia merytorycznego na PetExpo 2026.
Targi to nie tylko produkty, premiery i rozmowy handlowe. Dobra branża potrzebuje również miejsca na wiedzę, wymianę doświadczeń i rozmowę o kierunkach, w których zmienia się rynek.
RAW PALEO PET HORIZONS 2026, pierwsza konferencja organizowana przez markę RAW PALEO, bardzo dobrze uzupełniła część wystawienniczą PetExpo. Do udziału zaproszono ekspertów, a program poświęcony trendom rynkowym i edukacji klientów branży zoologicznej łączył wiedzę z praktycznym spojrzeniem na rozwój rynku. Dobór tematów, prelegentów i profesjonalna organizacja sprawiły, że konferencja stała się wartościową częścią tegorocznego PetExpo.
Dlatego właśnie RAW PALEO PET HORIZONS 2026 postanowiliśmy wyróżnić tegoroczną Perłą Zoologii.
PERŁA ZOOLOGII 2026 dla PUPIL Foods sp. z o.o.
Za najładniejsze stoisko targowe na PetExpo 2026.
Poziom tegorocznych stoisk był wyjątkowo wysoki, dlatego wybór nie należał do łatwych. PUPIL Foods zwrócił jednak uwagę czymś więcej niż samą skalą zabudowy.
Stoisko było konsekwentnie zaprojektowane, eleganckie i bardzo dobrze podzielone na poszczególne marki oraz linie produktowe. Każda z nich miała własny charakter, ale całość pozostawała spójna. Szczególnie mocno wyróżniała się przestrzeń marki FOLK – zaprojektowana niemal jak domowe wnętrze, z detalami, kolorystyką i ekspozycją, które budowały atmosferę marki, zamiast jedynie pokazywać produkty na półkach. Jednocześnie stoisko zachowało swoją podstawową funkcję biznesową: było czytelne, otwarte i dawało dużo przestrzeni do rozmów z odwiedzającymi.
Za połączenie estetyki, spójnego brandingu i bardzo dobrej prezentacji szerokiego portfolio przyznaliśmy PUPIL Foods Perłę Zoologii 2026 za najładniejsze stoisko PetExpo.
PERŁA ZOOLOGII 2026 dla Vet Agro sp. z o.o.
Za najlepszy debiut na targach PetExpo 2026.
Pierwszy udział w targach to moment, w którym firma musi w krótkim czasie pokazać, kim jest i z czym przychodzi do branży. Vet Agro zrobiło to bardzo dobrze.
Wyrazista identyfikacja, spójne i charakterystyczne stoisko oraz czytelna prezentacja marek sprawiły, że ekspozycja była widoczna z daleka i łatwa do zapamiętania. Intensywna kolorystyka, duże elementy graficzne i dobrze zaplanowana przestrzeń stworzyły jednocześnie dobre warunki do spotkań i rozmów biznesowych.
Vet Agro od początku pokazało, że debiut na PetExpo można potraktować profesjonalnie, z pomysłem i odpowiednią skalą. To właśnie za takie wejście przyznaliśmy firmie Perłę Zoologii 2026.
Perły są o czymś więcej niż o produkcie
Najciekawsze w Perłach Zoologii jest to, że każda z nich ma inną historię.
Za jedną stoi nauka i edukacja. Za drugą – inwestycja w produkcję. Za kolejną – dobrze zorganizowane wydarzenie, świetnie zaprojektowane stoisko albo mocny debiut targowy.
Łączy je jedno: za każdą stoi konkretna praca, decyzja i efekt, który warto zauważyć.
Branża zoologiczna rozwija się nie tylko dzięki nowym produktom. Rozwija się dzięki firmom, które inwestują, budują kompetencje, podnoszą standardy i pokazują, że można robić rzeczy lepiej.
Perły Zoologii są naszym sposobem, żeby powiedzieć: Widzimy to. I warto to docenić.
Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną być stosowane zasadnicze obowiązki wynikające z nowego unijnego rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, czyli PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation). Choć nazwa tego aktu prawnego kojarzy się przede wszystkim z producentami opakowań, w praktyce przepisy będą miały znaczenie również dla sprzedawców detalicznych, hurtowni i sklepów internetowych, które oferują gotowe produkty w opakowaniach.
Dotyczy to m.in. karm dla zwierząt, kosmetyków, żwirków, smyczy i innych produktów zoologicznych. Warto więc wiedzieć, kiedy sklep lub hurtownia staje się dystrybutorem w rozumieniu PPWR i jakie obowiązki będą z tego wynikały.
Z artykułu dowiesz się:
kogo PPWR uznaje za dystrybutora i dlaczego przepisy dotyczą także sklepów zoologicznych, hurtowni oraz sprzedaży online;
jakie obowiązki weryfikacyjne będą miały podmioty sprzedające gotowe produkty w opakowaniach;
co warto sprawdzić u dostawcy, aby ograniczyć ryzyko sprzedaży produktów niezgodnych z nowymi przepisami.
Kto jest dystrybutorem w PPWR?
Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 18 PPWR dystrybutor oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, inną niż wytwórca lub importer, która udostępnia opakowanie na rynku.
W praktyce dystrybutorem będzie podmiot, który sprzedaje produkt w opakowaniu już wcześniej wprowadzony do obrotu na terenie Unii Europejskiej przez inny podmiot, na przykład przez wytwórcę albo importera. Dotyczy to sytuacji, w której sklep, hurtownia lub sprzedawca online dalej udostępnia ten sam produkt, bez modyfikowania jego opakowania.
Może to być zarówno sprzedaż konsumentowi, jak i sprzedaż w relacji B2B. W tym kontekście pod pojęciem „opakowania” należy rozumieć również produkt w opakowaniu, niezależnie od kategorii asortymentu.
Ważne!
Warto pamiętać, że PPWR posługuje się kilkoma pojęciami dotyczącymi podmiotów w łańcuchu dostaw. W uproszczeniu dla sklepu najważniejsze jest ustalenie, kto odpowiada za produkt w opakowaniu, kto wprowadził go na rynek UE i czy na opakowaniu znajdują się wymagane dane tego podmiotu.
Obowiązki dystrybutora
Główne obowiązki dystrybutora określa art. 19 PPWR. Zgodnie z tym przepisem dystrybutorzy mają działać z należytą starannością. Oznacza to przede wszystkim konieczność sprawdzenia, czy:
Producent objęty obowiązkami rozszerzonej odpowiedzialności producenta jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze producentów. W Polsce takim rejestrem jest BDO, czyli Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami.
Wytwórca PPWR oraz importer PPWR, jeżeli występuje w danym przypadku, zamieścili na opakowaniu wymagane dane identyfikacyjne i kontaktowe, w tym środki kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
Produkt jest przechowywany i transportowany w warunkach zgodnych z informacjami przekazanymi przez dostawcę.
Opakowanie nie budzi uzasadnionych wątpliwości co do zgodności z wymaganiami PPWR, w szczególności w zakresie oznakowania i podstawowych wymogów środowiskowych.
Jeżeli dystrybutor wie albo ma powody przypuszczać, że produkt w opakowaniu nie spełnia wymogów PPWR, nie powinien dalej udostępniać go na rynku do czasu usunięcia niezgodności. Dotyczy to także sytuacji, w której na opakowaniu brakuje wymaganych danych wytwórcy lub importera albo informacje te są niepełne.
Deklaracje zgodności PPWR
W praktyce duże znaczenie będą miały deklaracje zgodności PPWR. Obowiązek ich sporządzenia ciąży zasadniczo na wytwórcach PPWR, czyli najczęściej na faktycznych producentach, producentach produktów w opakowaniach albo właścicielach marek własnych, zależnie od konkretnego modelu sprzedaży i oznakowania produktu.
Dystrybutor nie ma co do zasady obowiązku gromadzenia deklaracji zgodności dla każdego sprzedawanego produktu. Może jednak zwracać się o nie do dostawców, zwłaszcza wtedy, gdy chce potwierdzić zgodność produktu w opakowaniu z PPWR albo gdy pojawiają się wątpliwości dotyczące oznakowania, recyklingu, zawartości surowców wtórnych lub innych deklaracji środowiskowych.
Green claims, czyli ryzyko przy oznaczeniach środowiskowych
Dystrybutor powinien również zachować ostrożność przy sprzedaży produktów, których opakowania zawierają środowiskowe oznaczenia lub deklaracje, tzw. green claims. Chodzi na przykład o oznaczenia sugerujące, że opakowanie nadaje się do recyklingu, zawiera określony poziom surowców z recyklingu albo jest bardziej ekologiczne, niż wynika to z rzeczywistych danych.
Wymogi dotyczące takich oznaczeń określa m.in. art. 14 PPWR. W praktyce oznacza to, że hasła środowiskowe nie powinny być ogólne, niezweryfikowane ani niepoparte dowodami. Jeżeli na opakowaniu pojawiają się tego typu informacje, dystrybutor powinien zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby poprosić dostawcę o potwierdzenie ich prawdziwości.
Odpowiedzialność prawna
Każdy dystrybutor w łańcuchu dostaw odpowiada za własne obowiązki wynikające z PPWR. Dotyczy to zarówno weryfikacji podstawowych informacji, jak i reakcji na stwierdzone niezgodności.
Jeżeli dystrybutor uzna albo ma powody sądzić, że produkt w opakowaniu jest niezgodny z PPWR, powinien podjąć odpowiednie działania, w tym poinformować właściwe podmioty w łańcuchu dostaw, a w określonych przypadkach także organ nadzoru rynku.
Projekt polskiej ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, oznaczony jako UC100, przewiduje kompetencje kontrolne dla Inspekcji Handlowej oraz administracyjne kary pieniężne. Przykładowo za sprzedaż produktu z nieprawidłowym oznaczeniem wytwórcy dystrybutor może być narażony na karę od 5 tys. do 50 tys. zł.
Na moment przygotowania niniejszego tekstu polskie przepisy wdrażające część rozwiązań organizacyjnych i sankcyjnych nadal znajdują się na etapie prac legislacyjnych. Projekt UC100 nie został jeszcze uchwalony przez parlament, dlatego zakres krajowych sankcji oraz praktyka kontroli mogą jeszcze ulec zmianie.
Co sklep powinien sprawdzić u dostawcy?
PPWR nie oznacza, że sklep zoologiczny musi samodzielnie badać każde opakowanie. Oznacza jednak, że powinien działać z należytą starannością. W praktyce warto uporządkować komunikację z dostawcami i poprosić ich o podstawowe potwierdzenia dotyczące produktów w opakowaniach.
Przed wprowadzeniem produktu do sprzedaży sklep powinien sprawdzić:
Czy producent lub podmiot odpowiedzialny za produkt w opakowaniu jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze (w Polsce w BDO).
Czy na opakowaniu znajdują się pełne dane wytwórcy oraz importera, jeżeli produkt pochodzi spoza UE.
Czy na opakowaniu podano możliwość kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
Czy dostawca może potwierdzić zgodność opakowania z wymaganiami PPWR, zwłaszcza jeśli pojawiają się oznaczenia środowiskowe.
Czy deklaracje typu „recykling”, „eko”, „z recyklingu” albo „nadaje się do recyklingu” są poparte dokumentacją lub wiarygodnym uzasadnieniem.
Czy produkt powinien być przechowywany w szczególnych warunkach, które mogą mieć wpływ na jego zgodność, bezpieczeństwo albo jakość.
Czy dostawca ma przygotowaną deklarację zgodności PPWR albo inną dokumentację, którą może udostępnić na żądanie.
Ważne!
Sklep nie musi przejmować obowiązków producenta, ale nie powinien ignorować oczywistych braków na opakowaniu. Jeżeli produkt nie ma wymaganych danych, zawiera niejasne oznaczenia środowiskowe albo dostawca nie potrafi potwierdzić jego zgodności, sklep powinien wstrzymać się z jego dalszą sprzedażą do czasu wyjaśnienia sprawy.
Podsumowanie
PPWR nie dotyczy wyłącznie producentów opakowań. Od 12 sierpnia 2026 r. jego stosowanie będzie miało znaczenie także dla dystrybutorów, w tym sklepów stacjonarnych, sklepów internetowych i hurtowni oferujących produkty w opakowaniach.
Dystrybutorzy powinni pamiętać przede wszystkim o tym, że:
PPWR obejmuje także sprzedaż gotowych produktów w opakowaniach.
Dystrybutor powinien sprawdzać podstawowe informacje o zgodności produktu i opakowania.
Należy zwracać uwagę na dane wytwórcy, importera i producenta objętego obowiązkami EPR.
Szczególnej ostrożności wymagają oznaczenia środowiskowe, takie jak „recykling”, „eko” czy informacje o zawartości surowców z recyklingu.
W kolejnych latach należy spodziewać się dalszych wymogów oraz kontroli ze strony właściwych organów.
Pierwsze miesiące stosowania PPWR mogą mieć w praktyce charakter dostosowawczy, ale dystrybutorzy nie powinni odkładać przygotowań. Im wcześniej uporządkują komunikację z dostawcami i podstawową weryfikację dokumentów, tym mniejsze będzie ryzyko sprzedaży produktów, które po 12 sierpnia 2026 r. mogą zostać zakwestionowane.
Co zmienia Dyrektywa (UE) 2024/825 w sprawie wzmocnienia pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej?
Klienci branży zoologicznej coraz częściej oczekują, że karma, żwirek czy smycz będą „lepsze dla środowiska”. To dobra wiadomość – pod warunkiem, że zielone hasła na etykiecie są prawdziwe i możliwe do sprawdzenia. Dyrektywa (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikacji środowiskowej (czyli ogranicza pseudoekologiczny marketing) oraz porządkuje informowanie o trwałości, naprawach i aktualizacjach w produktach z elementami cyfrowymi. W Polsce wdrożenie ma nastąpić przez nowelizację dwóch ustaw konsumenckich.
Kiedy te przepisy zaczną obowiązywać?
Dyrektywa przewiduje, że państwa członkowskie mają przyjąć i opublikować przepisy wdrażające do 27 marca 2026 r., a stosować je od 27 września 2026 r. Polski projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (z 16 grudnia 2025 r.) zakłada rozpoczęcie stosowania tych przepisów właśnie 27 września 2026 r.
WSKAZÓWKA! Etykiety, opisy produktów w sklepach stacjonarnych i internetowych oraz materiały reklamowe (papierowe i elektroniczne) warto przejrzeć już teraz.
Pięć zakazów pseudoekologicznego marketingu
Dyrektywa dopisuje (załącznik I do dyrektywy 2005/29/WE dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów) do tzw. czarnej listy praktyk zakazanych w każdych okolicznościach schematy, które szczególnie łatwo „wpadają” na opakowania i do reklam:
• „Eko” bez doprecyzowania: same hasła typu „przyjazne dla środowiska”, „zielone” nie wystarczą. Jeśli firma nie potrafi sensownie wykazać efektywności ekologicznej wyrobu, to lepiej tak nie pisać. A jeżeli ma podstawy, to dodać od razu obok hasła, co dokładnie oznacza to „eko” i na czym polega w tym konkretnym produkcie.
• „Neutralne dla klimatu” oparte na kompensowaniu emisji: zakazane ma być twierdzenie o neutralnym/pozytywnym wpływie pod kątem emisji gazów cieplarnianych, gdy argumentem jest wyłącznie kompensowanie emisji poza łańcuchem wartości (np. „posadziliśmy drzewa”).
• Efekt „halo”: nie wolno sugerować, że cały produkt lub cała firma jest „eko”, gdy realnie chodzi tylko o jeden element, np. tylko o opakowanie z recyklingu albo tylko o jedną linię produktów.
• Samozwańcze „eko znaczki”: zakazane ma być używanie własnych „zielonych odznak” (typu „EcoFriendly”, „Green” czy „W zgodzie z naturą”) bez systemu certyfikacji albo bez ustanowienia takiego oznaczenia przez organ publiczny. Sama grafika, nazwa czy znak jakości nie wystarczy.
• „Chwalimy się tym, co i tak jest obowiązkowe”: nie można sprzedawać jako wyjątkowej zalety czegoś, co jest standardem wymaganym przez prawo dla całej kategorii produktów. Komunikaty typu „zgodne z prawem UE” jako przewaga będą ryzykowne, bo to po prostu obowiązek do spełnienia przed wprowadzeniem wyrobu do obrotu.
WAŻNE! Od 27 września 2026 r. hasła typu „eko”, „zielone”, „przyjazne dla środowiska” czy „neutralne klimatycznie” będą mogły być używane tylko wtedy, gdy firma potrafi je jasno wyjaśnić i udowodnić. Nie wystarczy ogólne wrażenie aniwłasny „zielony” znaczek.
Porównania i rankingi: „najbardziej ekologiczna karma” pod lupą
Jeżeli firma porównuje produkty pod kątem cech środowiskowych lub społecznych (np. „mniejszy wpływ na klimat”, „bardziej recyklingowalne opakowanie”), konsument ma otrzymać istotne informacje: metodę porównania, wskazanie produktów objętych porównaniem oraz ich dostawców, a także działania zapewniające aktualność danych. W praktyce oznacza to: porównanie musi być policzone, opisane i możliwe do obrony, także w sprzedaży internetowej.
Nie tylko „eko”. Również trwałość i naprawy czy aktualizacje w produktach typu smart
Nowe przepisy obejmują też praktyki związane z trwałością wyrobu i oprogramowaniem. Dla branży zoologicznej to ważne, bo rośnie sprzedaż podajników karmy, fontann, nadajników GPS czy zabawek elektronicznych. Na czarną listę trafiają m.in. sytuacje, gdy przedsiębiorca zataja, że aktualizacja oprogramowania pogorszy działanie urządzenia albo przedstawia ją jako niezbędną, choć ta aktualizacja jedynie dodaje jakieś funkcje. Ryzykowne są też hasła o trwałości i naprawialności, jeśli nie są prawdziwe. Chodzi zarówno o proste komunikaty, typu „bardzo trwałe”, „na lata”, „wyjątkowo odporne”, „łatwe w naprawie”, jak i o bardziej „techniczne” zapewnienia, np. że dany automat do karmienia, fontanna czy lokalizator dla zwierząt będzie działał przez określony czas, że części zamienne są dostępne, że sprzęt da się naprawić w rozsądnym koszcie albo że serwis jest realnie osiągalny. Jeśli w rzeczywistości producent nie przewiduje napraw, nie zapewnia części, urządzenie jest konstrukcyjnie jednorazowe, a po krótkim czasie wsparcie się kończy – takie przekazy mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd.
Co zrobić już dziś, żeby przygotować się na nowe przepisy?
Sześć kroków, które zwykle najszybciej porządkują komunikację w firmie:
Zebranie w jednym miejscu wszystkich „zielonych” i „etycznych” haseł stosowanych przy produktach: na opakowaniu, w sklepie internetowym, w reklamach oraz w grafice (np. listki, ziemia, kolorystyka, symbole).
Jeśli firma używa ogólników (np. „ekologiczne”, „zrównoważone”), dobrze jest zamienić je na prosty konkret: co dokładnie jest lepsze, w jakim zakresie i na jakiej podstawie (liczby, certyfikat, badanie). I podać te dane od razu tam, gdzie pada hasło.
Sprawdzenie komunikatów typu „neutralne klimatycznie”. Jeżeli opierają się głównie na kompensowaniu emisji (np. sadzeniu drzew lub zakupie certyfikatów), firma powinna rozważyć zmianę albo wycofanie takiego przekazu.
Audyt „zielonych znaczków” i deklaracji jakości. Jeśli to własny znak firmy, a nie element wiarygodnego systemu certyfikacji z niezależną kontrolą, może wymagać przebudowy albo usunięcia.
Przy stosowaniu porównań z innymi produktami („mniej emisji”, „bardziej recyklingowalne”, „najbardziej ekologiczne”) należy przygotować krótką notkę: jak liczone jest porównanie, jakie produkty obejmuje i skąd są dane – tak, by dało się ją pokazać klientowi w sklepie stacjonarnym czy w sprzedaży online.
Dla urządzeń z aplikacją lub oprogramowaniem (np. automatyczne podajniki, fontanny, lokalizatory) powinny być ustalone jasne zasady informowania o aktualizacjach: kiedy są, co zmieniają i czy mogą pogorszyć działanie urządzenia.
A tak naprawdę po co to wszystko?
Dyrektywa 2024/825 nie blokuje mówienia o środowisku. Blokuje zielone skróty myślowe, które nie mają przełożenia na rzeczywistość. Dla firm, które podejmują realne działania w zakresie ochrony środowiska, zmniejszenia emisji czy stosowania gospodarki obiegu zamkniętego, to w praktyce wzmocnienie ich wiarygodności w oczach konsumentów. Co przekłada się na zwiększenie przychodów i rozwój biznesu.
27 kwietnia, 2026
Prenumerata papierowa
Odbieraj PetInsider w wersji drukowanej
Bezpłatna prenumerata dla firm z branży zoologicznej. Co miesiąc prosto pod Twój adres.