Co zmienia Dyrektywa (UE) 2024/825 w sprawie wzmocnienia pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej?
Klienci branży zoologicznej coraz częściej oczekują, że karma, żwirek czy smycz będą „lepsze dla środowiska”. To dobra wiadomość – pod warunkiem, że zielone hasła na etykiecie są prawdziwe i możliwe do sprawdzenia. Dyrektywa (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikacji środowiskowej (czyli ogranicza pseudoekologiczny marketing) oraz porządkuje informowanie o trwałości, naprawach i aktualizacjach w produktach z elementami cyfrowymi. W Polsce wdrożenie ma nastąpić przez nowelizację dwóch ustaw konsumenckich.
Reklama
Kiedy te przepisy zaczną obowiązywać?
Dyrektywa przewiduje, że państwa członkowskie mają przyjąć i opublikować przepisy wdrażające do 27 marca 2026 r., a stosować je od 27 września 2026 r. Polski projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (z 16 grudnia 2025 r.) zakłada rozpoczęcie stosowania tych przepisów właśnie 27 września 2026 r.
WSKAZÓWKA! Etykiety, opisy produktów w sklepach stacjonarnych i internetowych oraz materiały reklamowe (papierowe i elektroniczne) warto przejrzeć już teraz.
Pięć zakazów pseudoekologicznego marketingu
Dyrektywa dopisuje (załącznik I do dyrektywy 2005/29/WE dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów) do tzw. czarnej listy praktyk zakazanych w każdych okolicznościach schematy, które szczególnie łatwo „wpadają” na opakowania i do reklam:
• „Eko” bez doprecyzowania: same hasła typu „przyjazne dla środowiska”, „zielone” nie wystarczą. Jeśli firma nie potrafi sensownie wykazać efektywności ekologicznej wyrobu, to lepiej tak nie pisać. A jeżeli ma podstawy, to dodać od razu obok hasła, co dokładnie oznacza to „eko” i na czym polega w tym konkretnym produkcie.
• „Neutralne dla klimatu” oparte na kompensowaniu emisji: zakazane ma być twierdzenie o neutralnym/pozytywnym wpływie pod kątem emisji gazów cieplarnianych, gdy argumentem jest wyłącznie kompensowanie emisji poza łańcuchem wartości (np. „posadziliśmy drzewa”).
• Efekt „halo”: nie wolno sugerować, że cały produkt lub cała firma jest „eko”, gdy realnie chodzi tylko o jeden element, np. tylko o opakowanie z recyklingu albo tylko o jedną linię produktów.
• Samozwańcze „eko znaczki”: zakazane ma być używanie własnych „zielonych odznak” (typu „EcoFriendly”, „Green” czy „W zgodzie z naturą”) bez systemu certyfikacji albo bez ustanowienia takiego oznaczenia przez organ publiczny. Sama grafika, nazwa czy znak jakości nie wystarczy.
• „Chwalimy się tym, co i tak jest obowiązkowe”: nie można sprzedawać jako wyjątkowej zalety czegoś, co jest standardem wymaganym przez prawo dla całej kategorii produktów. Komunikaty typu „zgodne z prawem UE” jako przewaga będą ryzykowne, bo to po prostu obowiązek do spełnienia przed wprowadzeniem wyrobu do obrotu.
WAŻNE! Od 27 września 2026 r. hasła typu „eko”, „zielone”, „przyjazne dla środowiska” czy „neutralne klimatycznie” będą mogły być używane tylko wtedy, gdy firma potrafi je jasno wyjaśnić i udowodnić. Nie wystarczy ogólne wrażenie aniwłasny „zielony” znaczek.
Porównania i rankingi: „najbardziej ekologiczna karma” pod lupą
Jeżeli firma porównuje produkty pod kątem cech środowiskowych lub społecznych (np. „mniejszy wpływ na klimat”, „bardziej recyklingowalne opakowanie”), konsument ma otrzymać istotne informacje: metodę porównania, wskazanie produktów objętych porównaniem oraz ich dostawców, a także działania zapewniające aktualność danych. W praktyce oznacza to: porównanie musi być policzone, opisane i możliwe do obrony, także w sprzedaży internetowej.
Nie tylko „eko”. Również trwałość i naprawy czy aktualizacje w produktach typu smart
Nowe przepisy obejmują też praktyki związane z trwałością wyrobu i oprogramowaniem. Dla branży zoologicznej to ważne, bo rośnie sprzedaż podajników karmy, fontann, nadajników GPS czy zabawek elektronicznych. Na czarną listę trafiają m.in. sytuacje, gdy przedsiębiorca zataja, że aktualizacja oprogramowania pogorszy działanie urządzenia albo przedstawia ją jako niezbędną, choć ta aktualizacja jedynie dodaje jakieś funkcje. Ryzykowne są też hasła o trwałości i naprawialności, jeśli nie są prawdziwe. Chodzi zarówno o proste komunikaty, typu „bardzo trwałe”, „na lata”, „wyjątkowo odporne”, „łatwe w naprawie”, jak i o bardziej „techniczne” zapewnienia, np. że dany automat do karmienia, fontanna czy lokalizator dla zwierząt będzie działał przez określony czas, że części zamienne są dostępne, że sprzęt da się naprawić w rozsądnym koszcie albo że serwis jest realnie osiągalny. Jeśli w rzeczywistości producent nie przewiduje napraw, nie zapewnia części, urządzenie jest konstrukcyjnie jednorazowe, a po krótkim czasie wsparcie się kończy – takie przekazy mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd.
Co zrobić już dziś, żeby przygotować się na nowe przepisy?
Sześć kroków, które zwykle najszybciej porządkują komunikację w firmie:
Zebranie w jednym miejscu wszystkich „zielonych” i „etycznych” haseł stosowanych przy produktach: na opakowaniu, w sklepie internetowym, w reklamach oraz w grafice (np. listki, ziemia, kolorystyka, symbole).
Jeśli firma używa ogólników (np. „ekologiczne”, „zrównoważone”), dobrze jest zamienić je na prosty konkret: co dokładnie jest lepsze, w jakim zakresie i na jakiej podstawie (liczby, certyfikat, badanie). I podać te dane od razu tam, gdzie pada hasło.
Sprawdzenie komunikatów typu „neutralne klimatycznie”. Jeżeli opierają się głównie na kompensowaniu emisji (np. sadzeniu drzew lub zakupie certyfikatów), firma powinna rozważyć zmianę albo wycofanie takiego przekazu.
Audyt „zielonych znaczków” i deklaracji jakości. Jeśli to własny znak firmy, a nie element wiarygodnego systemu certyfikacji z niezależną kontrolą, może wymagać przebudowy albo usunięcia.
Przy stosowaniu porównań z innymi produktami („mniej emisji”, „bardziej recyklingowalne”, „najbardziej ekologiczne”) należy przygotować krótką notkę: jak liczone jest porównanie, jakie produkty obejmuje i skąd są dane – tak, by dało się ją pokazać klientowi w sklepie stacjonarnym czy w sprzedaży online.
Dla urządzeń z aplikacją lub oprogramowaniem (np. automatyczne podajniki, fontanny, lokalizatory) powinny być ustalone jasne zasady informowania o aktualizacjach: kiedy są, co zmieniają i czy mogą pogorszyć działanie urządzenia.
A tak naprawdę po co to wszystko?
Dyrektywa 2024/825 nie blokuje mówienia o środowisku. Blokuje zielone skróty myślowe, które nie mają przełożenia na rzeczywistość. Dla firm, które podejmują realne działania w zakresie ochrony środowiska, zmniejszenia emisji czy stosowania gospodarki obiegu zamkniętego, to w praktyce wzmocnienie ich wiarygodności w oczach konsumentów. Co przekłada się na zwiększenie przychodów i rozwój biznesu.
mec. Patryk Kalinowski
Prawnik w Centrum Prawa Żywnościowego i Produktowego, doktorant w Pracowni Prawa Żywnościowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Doradza przedsiębiorcom z branży spożywczej, paszowej oraz FMCG w zakresie wprowadzania produktów na rynek, znakowania, postępowań administracyjnych oraz reklamacyjnych.