Wiedza, która napędza rynek zoologiczny.

Najważniejsze trendy, analizy rynku i nowości produktowe w jednym miejscu. Twój przewodnik po biznesie zoologicznym – od sklepu i hurtowni, po gabinet weterynaryjny.

Najnowszy numer

PetInsider — październik 2026

Wywiady, analizy rynku i praktyczne porady dla profesjonalistów branży zoologicznej.

Czytaj numer

NAJNOWSZE WPISY

NAJNOWSZE

Polecane artykuły

Kot ciągle domaga się jedzenia. Głód, przyzwyczajenie czy problem zdrowotny?

Z artykułu dowiesz się:

  • dlaczego kot może domagać się jedzenia nawet chwilę po posiłku,
  • jak odróżnić rzeczywisty głód od wyuczonych zachowań,
  • jakie produkty i rozwiązania warto proponować opiekunom.

Kot właśnie skończył posiłek, ale gdy tylko opiekun wchodzi do kuchni, natychmiast pojawia się przy misce. Miauczy, ociera się o nogi i domaga kolejnej porcji. Klient przychodzi do sklepu zoologicznego z przekonaniem, że jego pupil jest ciągle głodny. Pyta o bardziej sycącą karmę albo produkt, który pozwoli ograniczyć nieustanne proszenie o jedzenie. Tylko czy kot rzeczywiście potrzebuje większej porcji?

Nie zawsze. Zachowania związane z jedzeniem mogą wynikać z naturalnych potrzeb gatunku, przyzwyczajeń utrwalanych przez opiekuna, niewłaściwie dobranej diety, a czasem również z problemów zdrowotnych. Dlatego zanim zaproponujesz klientowi nową karmę, warto ustalić, co naprawdę stoi za zachowaniem zwierzęcia.

Czy kot naprawdę jest ciągle głodny?

Koty są przystosowane do pobierania niewielkich porcji pokarmu wielokrotnie w ciągu doby. 
Ich dzicy przodkowie polowali na małe ofiary, dlatego zdobywanie pożywienia wymagało licznych prób i regularnej aktywności. Współczesny kot domowy nie musi już polować, aby się najeść, 
ale nadal przejawia wiele zachowań związanych 
z poszukiwaniem jedzenia.

To jeden z powodów, dla których kot może interesować się pokarmem częściej, niż oczekuje tego opiekun. Dwa duże posiłki podawane rano 
i wieczorem nie zawsze odpowiadają jego 
preferencjom. Niektóre koty lepiej funkcjonują, gdy dzienna porcja zostaje podzielona na kilka mniejszych posiłków.

Nie oznacza to jednak, że każde miauczenie przy misce świadczy o głodzie. Kot może domagać się jedzenia z przyzwyczajenia, nudy lub dlatego, że nauczył się kojarzyć określone zachowania opiekuna z otrzymywaniem pokarmu. Samo zainteresowanie jedzeniem nie wystarcza więc do oceny, czy zwierzę otrzymuje odpowiednią ilość kalorii.

Kot nauczył się prosić. I robi to skutecznie

Wiele kotów szybko odkrywa, że miauczenie, ocieranie się o nogi czy wskakiwanie na blat może przynieść konkretny rezultat. Jeśli opiekun regularnie reaguje podaniem jedzenia, zwierzę uczy się, że takie zachowanie jest skuteczne.

Wyobraź sobie kota, który codziennie budzi domowników o piątej rano. Początkowo opiekun próbuje go ignorować, ale po kilku minutach miauczenia wstaje i napełnia miskę, żeby móc wrócić do łóżka. Następnego dnia sytuacja się powtarza. Po pewnym czasie kot zaczyna traktować poranne miauczenie jako sprawdzony sposób na otrzymanie śniadania.

Mechanizm ten opiera się na uczeniu przez konsekwencje. Zachowanie, które przynosi nagrodę, ma większą szansę na powtórzenie. Co ciekawe, nieregularne nagradzanie może dodatkowo utrwalać proszenie. Jeśli kot czasami otrzymuje jedzenie dopiero po kilku minutach miauczenia, może próbować coraz dłużej.

kot ciagle domaga sie jedzenia glod przyzwyczajenie czy problem zdro 2

Dlatego w przypadku zdrowego kota, który otrzymuje odpowiednią ilość pokarmu, warto doradzać opiekunowi konsekwencję. Jedzenie powinno być podawane według ustalonego planu, a nie za 
każdym razem, gdy zwierzę zaczyna się go domagać. Jeśli kot miauczy, warto też sprawdzić, czy nie potrzebuje kontaktu, zabawy albo innej formy 
aktywności.

Wiele kotów szybko odkrywa, że miauczenie, ocieranie się o nogi czy wskakiwanie na blat może przynieść konkretny rezultat.

Pełna miska nie zawsze oznacza odpowiednią porcję

Jednym z częstych błędów w żywieniu kotów jest ocenianie ilości karmy na podstawie objętości, 
a nie wartości energetycznej. Opiekun widzi pełną miskę i zakłada, że zwierzę otrzymuje wystarczająco dużo jedzenia. Tymczasem dwie karmy 
o podobnej gramaturze mogą dostarczać zupełnie inną liczbę kalorii.

Przykładowo kot otrzymujący dwie saszetki mokrej karmy po 85 g, o wartości energetycznej 90 kcal na 100 g, dostaje z nich 153 kcal. Jeśli dodatkowo zjada 30 g suchej karmy zawierającej 400 kcal na 100 g, jego dzienna porcja dostarcza łącznie 273 kcal.

Czy to odpowiednia ilość? Zależy od masy ciała, wieku, aktywności, kondycji i stanu zdrowia zwierzęcia. Dla jednego kota będzie to ilość zbliżona do jego zapotrzebowania, dla innego zbyt duża lub niewystarczająca.

Dlatego podczas rozmowy z klientem warto poprosić o nazwę dotychczasowej karmy i informację, ile gramów zwierzę otrzymuje dziennie. Dopiero wtedy można porównać wartość energetyczną produktów i sprawdzić, czy problem rzeczywiście może wynikać z niewłaściwej wielkości porcji.

Jak ocenić, czy kot je za dużo?

Sama masa ciała nie mówi wszystkiego o prawidłowym żywieniu. Dwa koty ważące po 5 kg mogą mieć zupełnie inną budowę i kondycję. Dlatego oprócz regularnego ważenia warto zwracać uwagę na sylwetkę zwierzęcia.

Pomocna jest dziewięciostopniowa skala BCS (Body Condition Score). U większości zdrowych dorosłych kotów prawidłowa kondycja odpowiada ocenie 5/9. Żebra powinny być wyczuwalne pod niewielką warstwą tłuszczu, a podczas obserwacji zwierzęcia z góry powinna być widoczna talia.

Jeśli kot stopniowo przybiera na wadze, mimo że opiekun nie zwiększa porcji karmy, warto przyjrzeć się dodatkowym przekąskom. Przysmaki, pasty czy kawałki mięsa również dostarczają kalorii.

Częściej nie znaczy więcej. Zmień sposób karmienia

Kot, który zjada całą dzienną porcję w dwóch posiłkach, może intensywnie domagać się jedzenia między nimi. W takiej sytuacji warto rozważyć podział tej samej ilości karmy na kilka mniejszych porcji.

Najważniejsze jest zachowanie całkowitego dziennego bilansu energetycznego. Jeśli kot powinien otrzymywać 200 kcal, podanie czterech posiłków po 50 kcal nie oznacza zwiększenia ilości jedzenia. Zmienia się jedynie częstotliwość karmienia.

W przypadku opiekunów, którzy przez wiele godzin przebywają poza domem, pomocne mogą być automatyczne karmniki. Pozwalają podawać odmierzone porcje o ustalonych porach. Automatyczny karmnik może być szczególnie przydatny, gdy kot regularnie budzi opiekuna wczesnym rankiem. Dzięki niemu jedzenie przestaje być bezpośrednio związane z obecnością człowieka, choć zmiana utrwalonych zachowań może wymagać czasu.

Warto również proponować zabawki na karmę, kule smakule i łamigłówki żywieniowe. W naturalnych warunkach zdobywanie pokarmu wymaga od kota wysiłku. W mieszkaniu jedzenie często pojawia się bez żadnej aktywności, dlatego możliwość samodzielnego zdobywania pokarmu może być cennym urozmaiceniem codzienności.

W publikacji Dantas i współpracowników z 2016 roku opisano wykorzystanie zabawek żywieniowych jako sposób na wzbogacania środowiska kotów. Autorzy wskazali, że zdobywanie pokarmu poprzez aktywność może wspierać dobrostan zwierząt, zapewniając im możliwość realizowania naturalnych zachowań.

Nie oznacza to jednak, że każda zabawka automatycznie ograniczy nadmierny apetyt. Warto zaczynać od prostych rozwiązań i stopniowo zwiększać poziom trudności, aby nie powodować frustracji. Dobrym pomysłem jest wykorzystywanie części dziennej porcji karmy podczas zabawy, bez dodawania kolejnych kalorii.

Według zaleceń WSAVA przysmaki nie powinny zwykle przekraczać 10% dziennej podaży energii. Dla kota, którego zapotrzebowanie wynosi 200 kcal, oznacza to około 20 kcal z dodatkowych przekąsek. Pozostała energia powinna pochodzić z odpowiednio zbilansowanej karmy pełnoporcjowej.

Czy bardziej sycąca karma rozwiąże problem?

Klienci często pytają o karmę, po której kot będzie dłużej najedzony. Warto jednak pamiętać, że uczucie sytości zależy od wielu czynników, w tym składu pokarmu, jego wartości energetycznej, objętości posiłku i indywidualnych cech zwierzęcia.

Karmy mokre zawierają znacznie więcej wody niż suche, dlatego zazwyczaj dostarczają mniej kalorii w przeliczeniu na 100 g produktu. W niektórych przypadkach pozwala to podać objętościowo większy posiłek przy podobnej wartości energetycznej. Nie oznacza to jednak, że każda mokra karma automatycznie ograniczy domaganie się jedzenia.

W przypadku kotów z nadwagą można rozważyć odpowiednio dobrane karmy przeznaczone do kontroli masy ciała. Takie produkty mają zmodyfikowaną wartość energetyczną i skład, dzięki czemu mogą ułatwiać prowadzenie diety redukcyjnej przy zachowaniu odpowiedniej podaży składników odżywczych.

Nie należy natomiast samodzielnie drastycznie ograniczać porcji zwykłej karmy. U kotów, szczególnie z nadwagą, zbyt gwałtowna redukcja podaży pokarmu lub długotrwałe niejedzenie może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych, w tym stłuszczenia wątroby. Odchudzanie powinno odbywać się stopniowo, najlepiej według planu ustalonego z lekarzem weterynarii.

Kiedy zwiększony apetyt powinien zaniepokoić?

Nie każdy kot, który intensywnie domaga się jedzenia, jest łakomy. Szczególną uwagę należy zwrócić na nagły wzrost apetytu, zwłaszcza jeśli towarzyszą mu inne objawy.

Zwiększony apetyt połączony z utratą masy ciała może występować między innymi w przebiegu nadczynności tarczycy. Choroba ta jest szczególnie istotna u kotów starszych. Zwierzę może jeść więcej niż wcześniej, a mimo to chudnąć. Niekiedy pojawiają się również pobudzenie, wzmożone pragnienie lub zaburzenia trawienne.

Podobne objawy mogą występować w przypadku cukrzycy. Oprócz zmian apetytu opiekun może zauważyć częstsze oddawanie moczu, większe pragnienie i spadek masy ciała.

Zwiększone zainteresowanie pokarmem może być również związane z innymi chorobami lub działaniem niektórych leków. Dlatego jeśli klient mówi, że kot nagle zaczął jeść znacznie więcej, chudnie mimo dobrego apetytu lub wykazuje inne niepokojące objawy, należy zasugerować konsultację weterynaryjną. Zmiana karmy nie powinna zastępować diagnostyki.

Jak doradzać klientowi? Zacznij od właściwych pytań

Klient mówi: „Mój kot ciągle chce jeść. Potrzebuję bardziej sycącej karmy”. Zanim zaproponujesz produkt, warto ustalić, czy zwierzę rzeczywiście otrzymuje zbyt mało kalorii, czy problem dotyczy sposobu karmienia albo utrwalonych zachowań.

Najpierw zapytaj o masę ciała i kondycję kota. 
Następnie sprawdź, jaką karmę otrzymuje i w jakiej ilości. Warto uwzględnić zarówno mokry, jak 
i suchy pokarm, a także wszystkie przysmaki. Ważne są również częstotliwość posiłków, codzienna 
aktywność i zachowania opiekuna.

Ważne!

5 pytań przed zmianą karmy
Czy kot utrzymuje prawidłową masę ciała
i kondycję?
Jaką karmę otrzymuje i ile kalorii dostarcza dzienna porcja?
Ile posiłków i przysmaków dostaje w ciągu dnia?
Czy ma zapewnioną zabawę i aktywności związane ze zdobywaniem pokarmu?
Czy zwiększony apetyt pojawił się nagle lub towarzyszą mu inne objawy?

Odpowiedzi pomogą ustalić, czy klient potrzebuje nowej karmy, akcesoriów do karmienia, czy przede wszystkim zmiany codziennych przyzwyczajeń.

Co zyskasz? Produkty, które odpowiadają na potrzeby kota

Klient, którego kot ciągle domaga się jedzenia, nie zawsze potrzebuje nowej karmy. Czasami większą korzyść przyniesie zmiana sposobu podawania posiłków lub wprowadzenie dodatkowej aktywności.

W przypadku kotów z nadwagą warto omówić karmy przeznaczone do kontroli masy ciała. Karmy mokre mogą być interesującym rozwiązaniem dla opiekunów, którzy chcą podawać kotu posiłki o większej objętości bez nadmiernego zwiększania kaloryczności. Warto jednak porównywać konkretne produkty, ponieważ ich wartość energetyczna może się różnić.

Automatyczne karmniki pomagają utrzymać regularność posiłków i odmierzać porcje, szczególnie gdy opiekun długo przebywa poza domem. Zabawki na karmę i łamigłówki żywieniowe pozwalają natomiast połączyć jedzenie z aktywnością. Warto proponować również wagi kuchenne, które ułatwiają kontrolowanie gramatury dziennej porcji.

Reklama

Dobór produktów powinien wynikać z rzeczywistego problemu. Kot z nadwagą potrzebuje innego postępowania niż zwierzę, które utrzymuje prawidłową kondycję, ale nauczyło się skutecznie prosić o jedzenie.

Podsumowanie

Częste domaganie się jedzenia nie zawsze oznacza rzeczywisty głód.

Koty mogą uczyć się zachowań, które skutecznie skłaniają opiekunów do podawania dodatkowych porcji.

Warto kontrolować kaloryczność całej diety, łącznie z przysmakami.

Podział dziennej porcji na mniejsze posiłki może ułatwiać organizację karmienia.

Zabawki żywieniowe pozwalają połączyć 
zdobywanie pokarmu z aktywnością.

Nagły wzrost apetytu, szczególnie połączony 
z utratą masy ciała, wymaga konsultacji weterynaryjnej.

Kot, który ciągle domaga się jedzenia, nie zawsze potrzebuje większej porcji. Czasami wystarczy zmienić harmonogram karmienia, wprowadzić więcej aktywności lub przyjrzeć się przyzwyczajeniom opiekuna. Dobra porada w sklepie zoologicznym zaczyna się więc nie od wyboru kolejnej karmy, ale od ustalenia, dlaczego kot tak intensywnie domaga się jedzenia.

Źródła

WSAVA Global Nutrition Committee. Global Nutrition Guidelines and Toolkit. https://wsava.org/global-guidelines/global-nutrition-guidelines/.

Dantas L.M.S. i wsp. (2016). Food puzzles for cats: Feeding for physical and emotional wellbeing. Journal of Feline Medicine and Surgery, 18(9), 723–732. https://doi.org/10.1177/1098612X16643753.
Ellis S.L.H. i wsp. (2013). AAFP and ISFM Feline Environmental Needs Guidelines. Journal of Feline Medicine and Surgery, 15(3), 219–230. https://doi.org/10.1177/1098612X13477537.

7 listopada, 2026
Pełnoporcjowa, uzupełniająca, topper, bulion, liofilizat.

Czy klient wie, co naprawdę wkłada do miski?

Z artykułu dowiesz się:

  • czym różni się karma pełnoporcjowa od uzupełniającej,
  • dlaczego określenia „topper”, „filet”, „bulion” czy „liofilizat” nie mówią jeszcze, jak produkt 
powinien być stosowany,
  • jakie pytania warto zadać klientowi przy półce,
  • kiedy dodatki zaczynają wypierać podstawę diety.

Na półce obok siebie saszetka mokrej karmy, mięsny filet w bulionie, topper, liofilizowane kawałki mięsa 
i puszka opisana jako „naturalna”. Dla osoby pracującej w sklepie zoologicznym różnice między tymi produktami są oczywiste. Dla klienta – niekoniecznie. Wszystkie przecież wyglądają jak jedzenie. Wszystkie można włożyć do miski. Problem zaczyna się wtedy, gdy produkt, który miał być dodatkiem do diety, staje się jej podstawą.

Obok klasycznych karm pełnoporcjowych są dziś dostępne: toppery, buliony, zupy, filety, musy, kremy, 
produkty liofilizowane i cały wachlarz różnych karm uzupełniających. Z jednej strony daje to klientowi ogromny wybór, ale z drugiej – trudniej mu ocenić, co właściwie kupuje i jak powinien to podawać.

A nazwa produktu widniejąca z przodu opakowania, choć wydaje się czytelna i kusząca, nie zawsze daje 
opiekunowi jednoznaczną odpowiedź.

Pełnoporcjowa czy uzupełniająca? Od tego pytania zacznij

Klient może długo porównywać zawartość mięsa, skład, konsystencję czy dodatki funkcjonalne, a jednocześnie może przeoczyć informacje, które są bardzo istotne. Od samego początku musi wiedzieć, co chce kupić i jaki produkt trzyma 
w ręku: czy jest to karma pełnoporcjowa, czy uzupełniająca.

Różnica nie dotyczy jakości produktu, ale jego przeznaczenia. Karma pełnoporcjowa może stanowić podstawę codziennego żywienia, ponieważ została skomponowana tak, aby przy prawidłowym stosowaniu pokrywać wszystkie potrzeby żywieniowe zwierzęcia danego gatunku, na danym etapie życia, biorąc pod uwagę jego typ użytkowości, stopień aktywności, stan zdrowia i ewentualne przewlekłe schorzenia. Karma uzupełniająca gra zupełnie inną rolę – nigdy nie stanowi samodzielnej, kompletnej diety. Można ją stosować w diecie zwierzęcia, ale jako element dodatkowy, podawany zawsze zgodnie z zaleceniami producenta.

Problem w tym, że opakowanie na półce w sklepie zoologicznym może wprowadzić opiekuna 
w błąd. Filet zawsze kojarzy się z mięsem dobrej jakości i wygląda jak pełnowartościowy, gotowy posiłek. Topper z kolei może przypominać mokrą karmę. Liofilizowane mięso także wydaje się kuszące z dietetycznego punktu widzenia. Mimo to wszystkie wymienione produkty mogą należeć do kategorii karm uzupełniających. Dlatego, zanim wejdziesz z klientem w rozmowę o składzie, najpierw sprawdźcie jedno: jaką funkcję ten konkretny produkt ma pełnić w misce czworonoga.

„Ale przecież to jest samo mięso”

Wysoka zawartość mięsa działa na klienta bardzo przekonująco. Filet w bulionie, puszka z krótkim składem, kawałki mięsa widoczne po otwarciu –
łatwo uznać, że skoro produkt wygląda dobrze, zachęca etykietą, to może bez problemu stanowić podstawę codziennego menu pupila.

Tymczasem dużo mięsa nie oznacza automatycznie, że mamy do czynienia z karmą pełnoporcjową. Pies i kot potrzebują nie tylko białka i tłuszczu, ale również odpowiednich ilości węglowodanów, witamin, składników mineralnych, niezbędnych kwasów tłuszczowych i innych składników odżywczych w odpowiednich proporcjach.

Dlatego nawet produkt z bardzo wysoką zawartością mięsa i prostym składem może być karmą uzupełniającą. Kluczowe nie jest więc pytanie, czy wygląda on na wartościowy, tylko jaką rolę ma 
odgrywać w codziennej diecie psa czy kota.

Stojąc z klientem przy półce wystarczy zapytać: „Czy to ma być główny posiłek, czy dodatek do diety pupila?”.

Filet wygląda jak posiłek. I właśnie dlatego łatwo o pomyłkę

Filety dla kotów są dobrym przykładem produktu, który wizualnie wygląda jak idealny posiłek. Kawałki mięsa, trochę sosu lub bulionu, a do tego prosty skład. Kot wyjada ze smakiem całą zawartość miseczki, a zadowolony opiekun powraca do sklepu po kolejne saszetki.

Problem zaczyna się wtedy, gdy karma uzupełniająca stopniowo zaczyna wypierać z codziennego jadłospisu karmę pełnoporcjową, bo kot niczego innego nie chce. Warto wówczas dopytać opiekuna o schemat żywienia kota na co dzień, także przed spróbowaniem i zachwyceniem się karmą uzupełniającą. Informacja na temat żywienia jest bardzo ważna, bo pozwala lepiej pokierować zakupami opiekuna i podpowiedzieć, jak łączyć w żywieniu karmę pełnoporcjową z uzupełniającą.

Dlatego nawet produkt z bardzo wysoką zawartością mięsa i prostym składem może być karmą uzupełniającą.

Topper – dodatek, który łatwo przecenić

Topper ma przede wszystkim uatrakcyjnić posiłek. Może poprawić smakowitość karmy, wprowadzić dodatkową strukturę czy smak oraz zachęcić czworonoga do jedzenia. Problem pojawia się wtedy, gdy z niewielkiego dodatku stanie się warunkiem koniecznym do zjedzenia każdego posiłku.

Łyżeczka toppera na karmie to jedno. Pół saszetki dokładanej za każdym razem, bo inaczej zwierzę nie ruszy karmy, to już zupełnie inna sytuacja.

pelnoporcjowa uzupelniajaca topper bulion liofilizat 2

Warto wtedy spojrzeć szerzej na zagadnienie. Należy zapytać, ile zwierzę dostaje karmy podstawowej, a ile przysmaków w ciągu dnia. Czy otrzymuje też gryzaki? Być może stosowany schemat żywienia 
z przysmakami i gryzakami zaburza rytm żywienia czworonoga i zwierzę nauczyło się czekać, aż w misce pojawi się coś atrakcyjniejszego niż zwyczajna karma.

Samo określenie „topper” nie mówi też, czy produkt jest pełnoporcjowy, czy uzupełniający. To nadal trzeba sprawdzić na etykiecie.

Bulion – więcej niż smak, ale nadal dodatek

Buliony i produkty o wysokiej wilgotności mogą być prostym sposobem na zwiększenie ilości płynu pobieranego wraz z jedzeniem, a przy okazji mogą poprawić smakowitość i zmienić konsystencję posiłku. Może to być bardzo praktyczne rozwiązanie, szczególnie w przypadku zwierząt młodych, starszych czy chorych.

Ale również tutaj znaczenie ma ilość i sposób 
podawania.

Niewielka porcja bulionu dodana do pełnoporcjowej karmy gra inną rolę niż kilka saszetek dziennie podawanych zwierzęciu, które coraz mniej chętnie zjada podstawowy posiłek.

Dlatego przy sprzedaży warto ustalić dwie rzeczy: ile produktu klient chce podawać i do czego ma on być dodawany. Dopiero wtedy wiadomo, czy bulion rzeczywiście tylko uzupełnia dietę, czy być może zaczyna zajmować w niej zbyt dużo miejsca.

Liofilizat nie zawsze oznacza to samo

„Karmię psa liofilizatem” brzmi konkretnie, ale nadal nie mówi, czym właściwie jest ten produkt. Liofilizacja to metoda utrwalania, a nie kategoria żywieniowa. W tej formie znajdziesz zarówno przysmaki i pojedyncze składniki, jak i bardziej złożone produkty przeznaczone do codziennego żywienia.

Dlatego nie wystarczy wiedzieć, że coś jest liofilizowane. Trzeba jeszcze sprawdzić, czy produkt może stanowić pełnoporcjowy posiłek, czy jest przeznaczony jako uzupełnienie diety lub przysmak.

Warto też pamiętać, że po usunięciu dużej części wody produkt jest bardziej skoncentrowany. Kilka niewielkich kawałków wygląda niepozornie, ale nadal ma znaczenie dla całej dziennej dawki.

Klient waży karmę. Dodatków już nie

Przykładowa rozmowa w sklepie:

Sprzedawca: „Co daje pan psu do jedzenia?”.

Klient: „Suchą karmę. Dwa razy dziennie, po 60 gramów. Ważę ją”.

Sprzedawca: „I tylko to?”.

Klient: „Tak… No, wiadomo, jeszcze jakieś smaczki na spacerze”.

Sprzedawca: „Ile mniej więcej?”.

Klient: „Nie wiem, kilka. Czasem więcej, jak ćwiczymy”.

Sprzedawca: „A gryzaki, coś na zęby, topper do karmy?”.

Klient: „Gryzak dostaje prawie codziennie. I trochę toppera, bo samej karmy ostatnio nie chce ruszyć”.

Sprzedawca: „Coś ze stołu?”.

Klient: „No… jak gotuję, to kawałek mięsa mu wpadnie. Ale to przecież niewiele”.

I nagle okazuje się, że poza dokładnie odmierzonymi 120 gramami karmy całkiem sporo dzieje się jeszcze w ciągu dnia.

Według zaleceń WSAVA (World Small Animal Veterinary Association), międzynarodowej federacji stowarzyszeń weterynaryjnych, przysmaki nie powinny dostarczać więcej niż 10% dziennej podaży energii. Nie chodzi o to, żeby przy ladzie liczyć każdą kilokalorię. Chodzi o coś prostszego: wszystko, co pies czy kot zjada poza podstawową karmą, również trzeba uwzględniać w jego diecie.

Pięć rzeczy, które warto sprawdzić przy półce

1. Co to właściwie jest?

Sprawdź, czy produkt jest karmą pełnoporcjową czy uzupełniającą. Nazwa „filet”, „topper” czy „bulion” nie daje tej odpowiedzi.

2. Do czego klient chce go używać?

Ma zastąpić posiłek, być dodatkiem do karmy, przysmakiem czy poprawić smakowitość karmy?

3. Co pies lub kot je na co dzień?

Dopiero cała dieta pokazuje, jaką rolę może w niej grać kolejny produkt.

4. Ile i jak często zwierzak będzie go dostawał?

Łyżeczka toppera od czasu do czasu i pół saszetki przy każdym posiłku to nie to samo.

5. Czy dodatek nie zaczyna zastępować podstawy diety?

Warto to sprawdzić, szczególnie wtedy gdy klient mówi, że zwierzę już niczego innego nie chce.

Co zyskasz?

Klient, który rozumie różnicę między karmą pełnoporcjową a uzupełniającą, łatwiej wybiera kolejne produkty i wie, jak prawidłowo włączyć je do diety swojego psa czy kota. Zamiast przypadkowo zamieniać pełnoporcjowy posiłek na filet, topper czy bulion, zaczyna traktować te dodatki zgodnie z ich przeznaczeniem.

Dla sklepu oznacza to również większe możliwości budowania całego zestawu produktów wokół sposobu żywienia zwierzęcia. Klient może kupić karmę pełnoporcjową, a do niej odpowiednio dobrany topper, bulion czy przysmak, wiedząc, co jest podstawą diety, a co dodatkiem.

Najważniejsze jest jednak coś innego. Przy półce pełnej bardzo podobnie wyglądających produktów klient potrzebuje kogoś, kto potrafi powiedzieć nie tylko „Ten produkt ma dobry skład”, ale również „Ten może być codziennym posiłkiem, a ten powinien pozostać dodatkiem”. I właśnie taka wiedza buduje zaufanie do sklepu.

Im większy wybór, tym ważniejsza jest właściwa informacja

Topper, bulion, filet czy liofilizat mogą bardzo dobrze uzupełniać dietę. Problem zaczyna się wtedy, gdy klient nie wie, czym właściwie są te produkty i jaką funkcję powinny pełnić.

Przy coraz bardziej rozbudowanej półce żywieniowej sama znajomość składu już nie wystarcza. Trzeba jeszcze wiedzieć, czy produkt może być podstawą codziennego żywienia, czy ma tę podstawę jedynie uzupełniać.

Dlatego czasem najważniejszą informacją na opakowaniu nie będzie zawartość mięsa, lista dodatków funkcjonalnych czy sposób produkcji, tylko dwa słowa: pełnoporcjowa albo uzupełniająca.

Źródła:

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 767/2009 w sprawie wprowadzania na rynek i stosowania pasz.

FEDIAF, Nutritional Guidelines for Complete and Complementary Pet Food for Cats and Dogs, 2025.

FEDIAF, Code of Good Labelling Practice for Pet Food.

IJHARS, materiały dotyczące znakowania karm dla zwierząt domowych.

WSAVA Global Nutrition Committee, materiały dotyczące wyboru karm oraz udziału przysmaków i produktów uzupełniających w diecie.

6 listopada, 2026
PetExpo 2026 bydgoszcz certyfikaty FG15817 scaled

Pierwsza edycja konferencji za nami!

26 września 2026 roku w Bydgoszczy odbyła się pierwsza edycja RAW PALEO PET HORIZONS – konferencji, która zgromadziła przedstawicieli branży zoologicznej wokół najważniejszych trendów, wyzwań i kierunków rozwoju rynku pet care. Wydarzenie towarzyszące targom PetExpo spotkało się z dużym zainteresowaniem, pokazując, jak istotną rolę w rozwoju biznesu odgrywają dziś wiedza ekspercka, wymiana doświadczeń
i budowanie relacji.

raw paleo pet horizons 2026 wiedza trendy i biznesowe inspiracje 2

Nowa przestrzeń do rozmowy 
o przyszłości branży pet care

Rynek zoologiczny dynamicznie się zmienia. 
Rosnące oczekiwania opiekunów zwierząt, rozwój produktów specjalistycznych, premiumizacja oraz coraz większe znaczenie zdrowia i dobrostanu zwierząt sprawiają, że prowadzenie biznesu 
w branży pet care wymaga nie tylko znajomości oferty produktowej, ale również umiejętności 
rozpoznawania trendów i odpowiadania na zmieniające się potrzeby konsumentów.

To właśnie z myślą o tych wyzwaniach powstało RAW PALEO PET HORIZONS 2026. Konferencja 
została skierowana do właścicieli sklepów zoologicznych, managerów, kupców oraz osób odpowiedzialnych za sprzedaż i rozwój biznesu.

Duże zainteresowanie pierwszą edycją konferencji potwierdziło, że taka inicjatywa odpowiada na 
realne potrzeby branży zoologicznej. Co szczególnie istotne, większość osób, które zarejestrowały się na konferencję, wzięła w niej udział, co świadczy o zaangażowaniu uczestników oraz atrakcyjności zaproponowanego programu.

Od trendów rynkowych po zdrowie i dobrostan zwierząt

Program RAW PALEO PET HORIZONS 2026 został zbudowany wokół trzech kluczowych obszarów: rynku i trendów, pet food oraz zdrowia i wellbeingu zwierząt.

Eksperci przybliżyli uczestnikom najważniejsze zmiany zachodzące w branży zoologicznej, zwracając uwagę na rosnącą rolę specjalizacji, jakości oraz funkcjonalności produktów. Istotnym tematem była również premiumizacja rynku i jej wpływ na decyzje zakupowe opiekunów zwierząt. Nie zabrakło zagadnień związanych z rozwojem kategorii pet food, świadomym żywieniem oraz coraz większym znaczeniem profilaktyki i kompleksowego podejścia do zdrowia zwierząt.

Ważnym elementem konferencji było spojrzenie na te zjawiska z perspektywy biznesowej. Uczestnicy mogli dowiedzieć się, jak lepiej interpretować zmiany rynkowe, rozwijać ofertę sklepu zoologicznego i budować przewagę konkurencyjną opartą na wiedzy oraz jakości obsługi klienta.

Relacje, które napędzają rozwój branży

RAW PALEO PET HORIZONS 2026 było nie tylko okazją do wysłuchania ekspertów, ale również miejscem bezpośrednich spotkań przedstawicieli branży.

Kameralna formuła wydarzenia sprzyjała rozmowom, wymianie doświadczeń i nawiązywaniu 
nowych kontaktów biznesowych. Uczestnicy mogli skonfrontować własne obserwacje z perspektywą specjalistów oraz porozmawiać o wyzwaniach, 
z którymi na co dzień mierzą się przedsiębiorcy działający na rynku zoologicznym.

Połączenie konferencji z targami PetExpo dodatkowo wzbogaciło to doświadczenie, umożliwiając uczestnikom poznanie nowości produktowych, obserwację aktualnych kierunków rozwoju rynku 
i spotkania z partnerami biznesowymi.

RAW PALEO stawia na rozwój i edukację branży

Pierwsza edycja RAW PALEO PET HORIZONS 
pokazała, że współczesna branża zoologiczna potrzebuje czegoś więcej niż prezentacji produktów. Coraz większego znaczenia nabierają inicjatywy, które pomagają przedsiębiorcom lepiej rozumieć rynek, świadomie podejmować decyzje i przygotowywać się na przyszłe wyzwania. Organizując konferencję PET HORIZONS, RAW PALEO stworzyło przestrzeń łączącą wiedzę ekspercką, praktyczne spojrzenie na biznes oraz możliwość budowania wartościowych relacji. To jednak dopiero początek. Już na początku 2027 roku ruszą zapisy na kolejną edycję RAW PALEO PET HORIZONS 2027, która ponownie stanie się przestrzenią wymiany wiedzy, inspiracji i rozmów o przyszłości branży zoologicznej.

5 listopada, 2026

Marketing

Więcej z: Marketing →

Sprzedaż

Więcej z: Sprzedaż →
pies w sklepie

Jak przygotować sklep na sezon wakacyjny?

22 czerwca, 2026
pies w sklepie scaled

Jak przygotować sklep na sezon wakacyjny?

22 czerwca, 2026
klient w sklepie scaled

Masz 7 sekund, żeby zatrzymać klienta – praktyczny poradnik

5 czerwca, 2026
mechanizm decyzji zakupowej scaled

Mechanizm decyzji zakupowej, czyli emocje wygrywają z logiką

20 maja, 2026
PetExpo 2027 · dla wystawców

Pokaż swoją markę na największych targach zoologicznych w Polsce

Trzy dni, podczas których cała branża zoologiczna spotyka się w jednym miejscu. Zapytaj o stoisko, a przygotujemy ofertę dla Twojej firmy.

PetExpo 2026 w liczbach
140+wystawców
600+marek
10 900 m²ekspozycji
Termin
10–12.09.2027
Hala Expo-Łódź
Zapytaj o stoisko

Zwierzęta

Więcej z: Zwierzęta →

Prawo

Więcej z: Prawo →
zdjecie opakowania scaled

Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną być stosowane zasadnicze obowiązki wynikające z nowego unijnego rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, czyli PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation). Choć nazwa tego aktu prawnego kojarzy się przede wszystkim z producentami opakowań, w praktyce przepisy będą miały znaczenie również dla sprzedawców detalicznych, hurtowni i sklepów internetowych, które oferują gotowe produkty w opakowaniach.

Dotyczy to m.in. karm dla zwierząt, kosmetyków, żwirków, smyczy i innych produktów zoologicznych. Warto więc wiedzieć, kiedy sklep lub hurtownia staje się dystrybutorem w rozumieniu PPWR i jakie obowiązki będą z tego wynikały.

Z artykułu dowiesz się:

  • kogo PPWR uznaje za dystrybutora i dlaczego przepisy dotyczą także sklepów zoologicznych, hurtowni oraz sprzedaży online;
  • jakie obowiązki weryfikacyjne będą miały podmioty sprzedające gotowe produkty w opakowaniach;
  • co warto sprawdzić u dostawcy, aby ograniczyć ryzyko sprzedaży produktów niezgodnych z nowymi przepisami.

Kto jest dystrybutorem w PPWR?

Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 18 PPWR dystrybutor oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, inną niż wytwórca lub importer, która udostępnia opakowanie na rynku.

W praktyce dystrybutorem będzie podmiot, który sprzedaje produkt w opakowaniu już wcześniej wprowadzony do obrotu na terenie Unii Europejskiej przez inny podmiot, na przykład przez wytwórcę albo importera. Dotyczy to sytuacji, w której sklep, hurtownia lub sprzedawca online dalej udostępnia ten sam produkt, bez modyfikowania jego opakowania.

Może to być zarówno sprzedaż konsumentowi, jak i sprzedaż w relacji B2B. W tym kontekście pod pojęciem „opakowania” należy rozumieć również produkt w opakowaniu, niezależnie od kategorii asortymentu.

Ważne!

Warto pamiętać, że PPWR posługuje się kilkoma pojęciami dotyczącymi podmiotów w łańcuchu dostaw. W uproszczeniu dla sklepu najważniejsze jest ustalenie, kto odpowiada za produkt w opakowaniu, kto wprowadził go na rynek UE i czy na opakowaniu znajdują się wymagane dane tego podmiotu.

opakownanie 2

Obowiązki dystrybutora

Główne obowiązki dystrybutora określa art. 19 PPWR. Zgodnie z tym przepisem dystrybutorzy mają działać z należytą starannością. Oznacza to przede wszystkim konieczność sprawdzenia, czy:

  1. Producent objęty obowiązkami rozszerzonej odpowiedzialności producenta jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze producentów. W Polsce takim rejestrem jest BDO, czyli Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami.
  2. Wytwórca PPWR oraz importer PPWR, jeżeli występuje w danym przypadku, zamieścili na opakowaniu wymagane dane identyfikacyjne i kontaktowe, w tym środki kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
  3. Produkt jest przechowywany i transportowany w warunkach zgodnych z informacjami przekazanymi przez dostawcę.
  4. Opakowanie nie budzi uzasadnionych wątpliwości co do zgodności z wymaganiami PPWR, w szczególności w zakresie oznakowania i podstawowych wymogów środowiskowych.

Jeżeli dystrybutor wie albo ma powody przypuszczać, że produkt w opakowaniu nie spełnia wymogów PPWR, nie powinien dalej udostępniać go na rynku do czasu usunięcia niezgodności. Dotyczy to także sytuacji, w której na opakowaniu brakuje wymaganych danych wytwórcy lub importera albo informacje te są niepełne.

PPWR nie oznacza, że sklep zoologiczny musi samodzielnie badać każde opakowanie. Oznacza jednak, że powinien działać z należytą starannością.

Deklaracje zgodności PPWR

W praktyce duże znaczenie będą miały deklaracje zgodności PPWR. Obowiązek ich sporządzenia ciąży zasadniczo na wytwórcach PPWR, czyli najczęściej na faktycznych producentach, producentach produktów w opakowaniach albo właścicielach marek własnych, zależnie od konkretnego modelu sprzedaży i oznakowania produktu.

Dystrybutor nie ma co do zasady obowiązku gromadzenia deklaracji zgodności dla każdego sprzedawanego produktu. Może jednak zwracać się o nie do dostawców, zwłaszcza wtedy, gdy chce potwierdzić zgodność produktu w opakowaniu z PPWR albo gdy pojawiają się wątpliwości dotyczące oznakowania, recyklingu, zawartości surowców wtórnych lub innych deklaracji środowiskowych.

Green claims, czyli ryzyko przy oznaczeniach środowiskowych

Dystrybutor powinien również zachować ostrożność przy sprzedaży produktów, których opakowania zawierają środowiskowe oznaczenia lub deklaracje, tzw. green claims. Chodzi na przykład o oznaczenia sugerujące, że opakowanie nadaje się do recyklingu, zawiera określony poziom surowców z recyklingu albo jest bardziej ekologiczne, niż wynika to z rzeczywistych danych.

Wymogi dotyczące takich oznaczeń określa m.in. art. 14 PPWR. W praktyce oznacza to, że hasła środowiskowe nie powinny być ogólne, niezweryfikowane ani niepoparte dowodami. Jeżeli na opakowaniu pojawiają się tego typu informacje, dystrybutor powinien zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby poprosić dostawcę o potwierdzenie ich prawdziwości.

opakownanie 2 1

Odpowiedzialność prawna

Każdy dystrybutor w łańcuchu dostaw odpowiada za własne obowiązki wynikające z PPWR. Dotyczy to zarówno weryfikacji podstawowych informacji, jak i reakcji na stwierdzone niezgodności.

Jeżeli dystrybutor uzna albo ma powody sądzić, że produkt w opakowaniu jest niezgodny z PPWR, powinien podjąć odpowiednie działania, w tym poinformować właściwe podmioty w łańcuchu dostaw, a w określonych przypadkach także organ nadzoru rynku.

Projekt polskiej ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, oznaczony jako UC100, przewiduje kompetencje kontrolne dla Inspekcji Handlowej oraz administracyjne kary pieniężne. Przykładowo za sprzedaż produktu z nieprawidłowym oznaczeniem wytwórcy dystrybutor może być narażony na karę od 5 tys. do 50 tys. zł.

Na moment przygotowania niniejszego tekstu polskie przepisy wdrażające część rozwiązań organizacyjnych i sankcyjnych nadal znajdują się na etapie prac legislacyjnych. Projekt UC100 nie został jeszcze uchwalony przez parlament, dlatego zakres krajowych sankcji oraz praktyka kontroli mogą jeszcze ulec zmianie.

Co sklep powinien sprawdzić u dostawcy?

PPWR nie oznacza, że sklep zoologiczny musi samodzielnie badać każde opakowanie. Oznacza jednak, że powinien działać z należytą starannością. W praktyce warto uporządkować komunikację z dostawcami i poprosić ich o podstawowe potwierdzenia dotyczące produktów w opakowaniach.

Przed wprowadzeniem produktu do sprzedaży sklep powinien sprawdzić:

  • Czy producent lub podmiot odpowiedzialny za produkt w opakowaniu jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze (w Polsce w BDO).
  • Czy na opakowaniu znajdują się pełne dane wytwórcy oraz importera, jeżeli produkt pochodzi spoza UE.
  • Czy na opakowaniu podano możliwość kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
  • Czy dostawca może potwierdzić zgodność opakowania z wymaganiami PPWR, zwłaszcza jeśli pojawiają się oznaczenia środowiskowe.
  • Czy deklaracje typu „recykling”, „eko”, „z recyklingu” albo „nadaje się do recyklingu” są poparte dokumentacją lub wiarygodnym uzasadnieniem.
  • Czy produkt powinien być przechowywany w szczególnych warunkach, które mogą mieć wpływ na jego zgodność, bezpieczeństwo albo jakość.
  • Czy dostawca ma przygotowaną deklarację zgodności PPWR albo inną dokumentację, którą może udostępnić na żądanie.

Ważne!

Sklep nie musi przejmować obowiązków producenta, ale nie powinien ignorować oczywistych braków na opakowaniu. Jeżeli produkt nie ma wymaganych danych, zawiera niejasne oznaczenia środowiskowe albo dostawca nie potrafi potwierdzić jego zgodności, sklep powinien wstrzymać się z jego dalszą sprzedażą do czasu wyjaśnienia sprawy.

opakowanie butelka

Podsumowanie

PPWR nie dotyczy wyłącznie producentów opakowań. Od 12 sierpnia 2026 r. jego stosowanie będzie miało znaczenie także dla dystrybutorów, w tym sklepów stacjonarnych, sklepów internetowych i hurtowni oferujących produkty w opakowaniach.

Dystrybutorzy powinni pamiętać przede wszystkim o tym, że:

  • PPWR obejmuje także sprzedaż gotowych produktów w opakowaniach.
  • Dystrybutor powinien sprawdzać podstawowe informacje o zgodności produktu i opakowania.
  • Należy zwracać uwagę na dane wytwórcy, importera i producenta objętego obowiązkami EPR.
  • Szczególnej ostrożności wymagają oznaczenia środowiskowe, takie jak „recykling”, „eko” czy informacje o zawartości surowców z recyklingu.
  • W kolejnych latach należy spodziewać się dalszych wymogów oraz kontroli ze strony właściwych organów.

Pierwsze miesiące stosowania PPWR mogą mieć w praktyce charakter dostosowawczy, ale dystrybutorzy nie powinni odkładać przygotowań. Im wcześniej uporządkują komunikację z dostawcami i podstawową weryfikację dokumentów, tym mniejsze będzie ryzyko sprzedaży produktów, które po 12 sierpnia 2026 r. mogą zostać zakwestionowane.

5 sierpnia, 2026
ECO scaled

Co zmienia Dyrektywa (UE) 2024/825 w sprawie wzmocnienia pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej?

Klienci branży zoologicznej coraz częściej oczekują, że karma, żwirek czy smycz będą „lepsze dla środowiska”. To dobra wiadomość – pod warunkiem, że zielone hasła na etykiecie są prawdziwe i możliwe do sprawdzenia. Dyrektywa (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikacji środowiskowej (czyli ogranicza pseudoekologiczny marketing) oraz porządkuje informowanie o trwałości, naprawach i aktualizacjach w produktach z elementami cyfrowymi. W Polsce wdrożenie ma nastąpić przez nowelizację dwóch ustaw konsumenckich.

Kiedy te przepisy zaczną obowiązywać?

Dyrektywa przewiduje, że państwa członkowskie mają przyjąć i opublikować przepisy wdrażające do 27 marca 2026 r., a stosować je od 27 września 2026 r. Polski projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (z 16 grudnia 2025 r.) zakłada rozpoczęcie stosowania tych przepisów właśnie 27 września 2026 r.

WSKAZÓWKA!
Etykiety, opisy produktów w sklepach stacjonarnych i internetowych oraz materiały reklamowe (papierowe i elektroniczne) warto przejrzeć już teraz.

Pięć zakazów pseudoekologicznego marketingu

Dyrektywa dopisuje (załącznik I do dyrektywy 2005/29/WE dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów) do tzw. czarnej listy praktyk zakazanych w każdych okolicznościach schematy, które szczególnie łatwo „wpadają” na opakowania i do reklam:

•    „Eko” bez doprecyzowania: same hasła typu „przyjazne dla środowiska”, „zielone” nie wystarczą. Jeśli firma nie potrafi sensownie wykazać efektywności ekologicznej wyrobu, to lepiej tak nie pisać. A jeżeli ma podstawy, to dodać od razu obok hasła, co dokładnie oznacza to „eko” i na czym polega w tym konkretnym produkcie.

•    „Neutralne dla klimatu” oparte na kompensowaniu emisji: zakazane ma być twierdzenie o neutralnym/pozytywnym wpływie pod kątem emisji gazów cieplarnianych, gdy argumentem jest wyłącznie kompensowanie emisji poza łańcuchem wartości (np. „posadziliśmy drzewa”).

•    Efekt „halo”: nie wolno sugerować, że cały produkt lub cała firma jest „eko”, gdy realnie chodzi tylko o jeden element, np. tylko o opakowanie z recyklingu albo tylko o jedną linię produktów.

•    Samozwańcze „eko znaczki”: zakazane ma być używanie własnych „zielonych odznak” (typu „EcoFriendly”, „Green” czy „W zgodzie z naturą”) bez systemu certyfikacji albo bez ustanowienia takiego oznaczenia przez organ publiczny. Sama grafika, nazwa czy znak jakości nie wystarczy.

•    „Chwalimy się tym, co i tak jest obowiązkowe”: nie można sprzedawać jako wyjątkowej zalety czegoś, co jest standardem wymaganym przez prawo dla całej kategorii produktów. Komunikaty typu „zgodne z prawem UE” jako przewaga będą ryzykowne, bo to po prostu obowiązek do spełnienia przed wprowadzeniem wyrobu do obrotu.

WAŻNE!
Od 27 września 2026 r. hasła typu „eko”, „zielone”, „przyjazne dla środowiska” czy „neutralne klimatycznie” będą mogły być używane tylko wtedy, gdy firma potrafi je jasno wyjaśnić i udowodnić. Nie wystarczy ogólne wrażenie aniwłasny „zielony” znaczek.

ekologia

Porównania i rankingi: „najbardziej ekologiczna karma” pod lupą

Jeżeli firma porównuje produkty pod kątem cech środowiskowych lub społecznych (np. „mniejszy wpływ na klimat”, „bardziej recyklingowalne opakowanie”), konsument ma otrzymać istotne informacje: metodę porównania, wskazanie produktów objętych porównaniem oraz ich dostawców, a także działania zapewniające aktualność danych. W praktyce oznacza to: porównanie musi być policzone, opisane i możliwe do obrony, także w sprzedaży internetowej.

Nie tylko „eko”. Również trwałość i naprawy czy aktualizacje w produktach typu smart

Nowe przepisy obejmują też praktyki związane z trwałością wyrobu i oprogramowaniem. Dla branży zoologicznej to ważne, bo rośnie sprzedaż podajników karmy, fontann, nadajników GPS czy zabawek elektronicznych. Na czarną listę trafiają m.in. sytuacje, gdy przedsiębiorca zataja, że aktualizacja oprogramowania pogorszy działanie urządzenia albo przedstawia ją jako niezbędną, choć ta aktualizacja jedynie dodaje jakieś funkcje. Ryzykowne są też hasła o trwałości i naprawialności, jeśli nie są prawdziwe. Chodzi zarówno o proste komunikaty, typu „bardzo trwałe”, „na lata”, „wyjątkowo odporne”, „łatwe w naprawie”, jak i o bardziej „techniczne” zapewnienia, np. że dany automat do karmienia, fontanna czy lokalizator dla zwierząt będzie działał przez określony czas, że części zamienne są dostępne, że sprzęt da się naprawić w rozsądnym koszcie albo że serwis jest realnie osiągalny. Jeśli w rzeczywistości producent nie przewiduje napraw, nie zapewnia części, urządzenie jest konstrukcyjnie jednorazowe, a po krótkim czasie wsparcie się kończy – takie przekazy mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd.

Co zrobić już dziś, żeby przygotować się na nowe przepisy?

Sześć kroków, które zwykle najszybciej porządkują komunikację w firmie:

  1. Zebranie w jednym miejscu wszystkich „zielonych” i „etycznych” haseł stosowanych przy produktach: na opakowaniu, w sklepie internetowym, w reklamach oraz w grafice (np. listki, ziemia, kolorystyka, symbole).
  2. Jeśli firma używa ogólników (np. „ekologiczne”, „zrównoważone”), dobrze jest zamienić je na prosty konkret: co dokładnie jest lepsze, w jakim zakresie i na jakiej podstawie (liczby, certyfikat, badanie). I podać te dane od razu tam, gdzie pada hasło.
  3. Sprawdzenie komunikatów typu „neutralne klimatycznie”. Jeżeli opierają się głównie na kompensowaniu emisji (np. sadzeniu drzew lub zakupie certyfikatów), firma powinna rozważyć zmianę albo wycofanie takiego przekazu.
  4. Audyt „zielonych znaczków” i deklaracji jakości. Jeśli to własny znak firmy, a nie element wiarygodnego systemu certyfikacji z niezależną kontrolą, może wymagać przebudowy albo usunięcia.
  5. Przy stosowaniu porównań z innymi produktami („mniej emisji”, „bardziej recyklingowalne”, „najbardziej ekologiczne”) należy przygotować krótką notkę: jak liczone jest porównanie, jakie produkty obejmuje i skąd są dane – tak, by dało się ją pokazać klientowi w sklepie stacjonarnym czy w sprzedaży online.
  6. Dla urządzeń z aplikacją lub oprogramowaniem (np. automatyczne podajniki, fontanny, lokalizatory) powinny być ustalone jasne zasady informowania o aktualizacjach: kiedy są, co zmieniają i czy mogą pogorszyć działanie urządzenia.

A tak naprawdę po co to wszystko?

Dyrektywa 2024/825 nie blokuje mówienia o środowisku. Blokuje zielone skróty myślowe, które nie mają przełożenia na rzeczywistość. Dla firm, które podejmują realne działania w zakresie ochrony środowiska, zmniejszenia emisji czy stosowania gospodarki obiegu zamkniętego, to w praktyce wzmocnienie ich wiarygodności w oczach konsumentów. Co przekłada się na zwiększenie przychodów i rozwój biznesu.

27 kwietnia, 2026
Prenumerata papierowa

Odbieraj PetInsider w wersji drukowanej

Bezpłatna prenumerata dla firm z branży zoologicznej. Co miesiąc prosto pod Twój adres.

Zamów bezpłatnie