Wiedza, która napędza rynek zoologiczny.

Najważniejsze trendy, analizy rynku i nowości produktowe w jednym miejscu. Twój przewodnik po biznesie zoologicznym – od sklepu i hurtowni, po gabinet weterynaryjny.

Najnowszy numer

PetInsider — październik 2026

Wywiady, analizy rynku i praktyczne porady dla profesjonalistów branży zoologicznej.

Czytaj numer

NAJNOWSZE WPISY

NAJNOWSZE

Polecane artykuły

Targi się skończyły. Co zrobić z kontaktami, żeby nie zostały tylko w telefonie?

Z artykułu dowiesz się:

  • jak nie zmarnować kontaktów zdobytych podczas targów i zamienić je w wartościowe 
relacje biznesowe,
  • jak zaplanować follow-up w modelu 24–48 godzin → 7 dni → 30 dni,
  • jak pisać i rozmawiać z nowymi kontaktami, żeby nie być nachalnym, ale jednocześnie nie pozwolić relacji wygasnąć,
  • jak odróżnić budowanie relacji od kolekcjonowania kontaktów i nadać najważniejszym 
osobom odpowiedni priorytet.

Założę się, że Ty też tak masz! Podczas targów, w swego rodzaju ferworze walki, czyli inspirujących rozmów i pełnych emocji dyskusji, padają obietnice w stylu „odezwiemy się”, następuje wymiana kontaktów – może wizytówek, może ulotek czy katalogów, a może kodów QR lub profili w social mediach – a potem, już po 
targach, jest… cisza.

Recepta – potraktuj targi jako proces

Targi, konferencje, spotkania branżowe czy nawet ogólne biznes mixery (spotkania ludzi z różnych branż) powinny być postrzegane jako proces. Jak 
w szkole podstawowej, gdy nauczyciel historii powtarzał przy okazji każdego wydarzenia historycznego: przyczyny, przebieg, skutki, tak i nasze wydarzenia mają spełniać te kryteria.

Skoro już się gdzieś wybieramy, to robimy to dla jakiejś przyczyny (lub kilku przyczyn). Gdy już tam jesteśmy, działamy wedle określonego z góry planu. A wszystko po to, aby osiągnąć jakieś – mam nadzieję, że wcześniej zaplanowane i przemyślane –
skutki.

Dlatego w pierwszej kolejności zmieńmy myślenie!

Idziemy na targi po coś i żeby to osiągnąć, potrzebujemy też działań po evencie. On nie skończył się wraz z wyjściem z hali targowej. Skończy długo później, bo jego skutki będą – czy tego chcesz, czy nie – trwały długo po nim.

Co znaczy, że skutki będą trwały „czy tego chcesz, czy nie”? Jeśli zaniechasz właściwych działań podczas eventu lub po nim, nie osiągniesz tego, 
co planujesz. Nie zrealizujesz planu, to też skutek. Odczuwalny w kieszeni. Zainwestowanych pieniędzy i czasu już nikt ci nie zwróci.

Zaplanuj follow-up

Patrzmy na targi przez pryzmat czasu spędzonego na miejscu, ale także tego, który poświęcamy im już po ich zakończeniu. To znaczy: zaplanujmy z góry, w jakie dni po powrocie z targów i w jakich godzinach nadal będziemy się nimi zajmować – tak, jakbyśmy wciąż na nich byli.

Bardzo ważne jest, żeby pierwszy follow-up zrobić w ciągu 24–48 godzin po targach. Nie musi on być bardzo skomplikowany. Wystarczy wysłać maile. Osobiście przedkładam nad ten sposób komunikacji zaproszenie do sieci kontaktów na LinkedInie, oczywiście z notatką. Ale nie każdy ma tam konto, więc często robię to mailowo.

Nie zrealizujesz planu, to też skutek. Odczuwalny w kieszeni. Zainwestowanych pieniędzy i czasu już nikt ci nie zwróci.

Dlaczego tak się dzieje?

Naukowcy już dawno udowodnili, że ludzie podejmują decyzje ze względu na emocje. A potem mózg jedynie tworzy racjonalizacje, czyli szuka racjonalnych powodów przemawiających za podjętą decyzją. I tutaj nie jest inaczej. Podczas targów jesteśmy cali w emocjach. Nawet jeśli uważamy, że jesteśmy zimni jak lód, to sam anturaż na nas wpływa – sam fakt, że jest to wydarzenie „jedyne takie 
w roku”, tłumy wokół (na co dzień tego nie mamy) itd. Wszystko to wprowadza nas w dany stan emocjonalny. A ten zachęca do wchodzenia w konwencję. Skoro wszyscy się uśmiechają, zagadują do innych, chętnie rozmawiają z obcymi, dzielą się informacjami, czasem opowiadają sobie branżowe dowcipy, a w końcu wymieniają się kontaktami 
i obiecują sobie, że się odezwą, my też tak robimy.

A potem targi się kończą. Emocje opadają. Na drugi, może trzeci dzień myślimy o tym, co się wydarzyło, już inaczej. Nagle okazuje się, że obiecane „Odezwiemy się” nie wydaje się już zasadne w każdym wypadku. No, może do kilku osób warto, ale przecież nie do wszystkich. To znów emocje i racjonalizacja. Jesteśmy teraz w innym stanie emocjonalnym, już ochłonęliśmy. Inaczej patrzymy na te same sytuacje i na zebrane kontakty. A mózg znów racjonalizuje: „Nie mam tyle czasu, więc… odezwę się tylko do niektórych, albo jeszcze lepiej do nikogo. Poczekam, aż to oni się odezwą. Przecież telefon działa w dwie strony”. Znasz to?

Jeśli rozmowa toczy się w miłej atmosferze, proponuję spotkanie. Najlepiej na żywo, ale jeśli mamy do siebie daleko, kawa online będzie czymś lepszym niż brak spotkania. Jeśli rozmowa się nie klei, delikatnie ją kończę z głębokim postanowieniem (o którym rozmówcy nie mówię), że za jakiś czas jeszcze się odezwę.

Ten trzeci follow-up, wykonywany jeśli drugi nie dał mi jeszcze spotkania, przeprowadzam po miesiącu od wydarzenia. Dążę w nim do tego samego, co
w drugim. Może wcześniej trafiłem na niewłaściwy czas. Może mieli gorszy dzień. Nie zrażam się i daję tej relacji jeszcze jedną szansę.

W wiadomościach tych dziękuję za możliwość spotkania i rozmowy. Często odnoszę się do jakiegoś wątku z rozmowy z daną osobą, jeśli tylko coś godnego odnotowania padło i zapisałem to sobie na wizytówce danej osoby lub w notatniku (może być takim w smartfonie). Jest to element budujący poczucie wyjątkowości i zaufanie. Zauważ więc, że warto mieć ze sobą coś do pisania. Ja na eventy zabieram ze sobą pisak permanentny, którym mogę notować na folii (część osób ma foliowane wizytówki), oraz papierowy notes (jestem jeszcze analogowy), bo niektórzy nie mają wizytówek albo są one czarne czy granatowe i nie da się na nich nic zanotować.

Jednocześnie, odzywając się do wszystkich, 
bardziej selektywnie przyglądam się pozyskanym kontaktom.

Po tym pierwszym follow-upie wiem już, że wykonałem swoją obiecaną pracę pt. „Odezwiemy się” oraz że w wielu przypadkach piłeczka jest po ich stronie. Oznacza to, że nie będę parł do dalszego kontaktu. Jeśli się odezwą, odwzajemnią follow-up, to w zależności od tego, co napiszą lub powiedzą, podejmę decyzję, co dalej.

Wskazówka!

Nigdy nie wolno podczas pierwszego follow-upu dążyć do twardych rozmów o biznesie. Chyba że wcześniej było to ustalone.

Jaki jest efekt?

Zamiast wrzucać sobie na głowę do wykonania niemożliwie dużo, tzn. odezwać się do wszystkich telefonicznie od razu, dzielę pracę na 2–3 etapy. Pierwszy spełnia obietnicę „Odezwiemy się”, ale oddaje trochę odpowiedzialności za dalszy kontakt drugiej stronie. Drugi i trzeci są wykonywane trochę później i selektywnie, dzięki czemu kontakt jest naturalniejszy, odbierany jako spokojny i wyważony. Bardziej biznesowy i poważny.

Najgorsze, co możesz zrobić, to:

  • a) nie odezwać się do nikogo, bo przytłoczyła cię liczba follow-upów do wykonania,
  • b) poobdzwaniać na drugi dzień po targach wszystkich „po łebkach” i spalić relacje.

Pamiętaj, że targi nie kończą się, gdy wychodzisz z hali targowej, ani nawet wtedy, gdy organizator zaczyna wielkie sprzątanie stoisk. Na dobrą sprawę symbolicznie mogą nie zakończyć się nigdy, bo relacje, które podczas nich zadzierzgniesz (uwielbiam to rzadko stosowane słowo), mogą trwać do końca Twojego życia.

Tylko daj sobie na to szansę. Bo relacje to nie to samo co kolekcjonowanie kontaktów, z którymi potem nic nie zrobisz.

A więc: do follow-upu marsz!

Ważne!

24–48 godzin: podziękuj i przypomnij się.
7 dni: zadzwoń do najważniejszych kontaktów.
30 dni: wróć do tych relacji, które rokują.

Ale wiem też, bo analizowałem na zimno w trakcie robienia follow-upu, na których kontaktach zależy mi szczególnie. Można więc powiedzieć, że nadaję priorytet części z poznanych osób. Z nimi planuję kolejne kroki. Niezależnie od tego, czy odpowiedzą na mój pierwszy kontakt, po 7 dniach do nich zadzwonię. Jeśli nie odpowiedzieli, w krótkiej rozmowie telefonicznej powiem im w zasadzie to samo, co wcześniej napisałem. Potem zapytam o ich wrażenia, czy mają już pierwsze efekty po targach itp. Delikatny small talk. Nigdy nie wolno podczas pierwszego follow-upu dążyć do twardych rozmów o biznesie. Chyba że wcześniej było to ustalone.

31 października, 2026
header 10 2026

Drodzy Czytelnicy

PetExpo 2026 jest już za nami, ale emocje po tegorocznej edycji jeszcze długo będą nam towarzyszyć. To były trzy intensywne dni spotkań, rozmów, premier, nowych kontaktów i decyzji biznesowych. Dlatego na początku chcemy po prostu powiedzieć: Dziękujemy.

Dziękujemy Wystawcom za ogrom pracy włożonej w przygotowanie stoisk, profesjonalizm i obecność. Odwiedzającym – za to, że przyjechaliście do Bydgoszczy, żeby spotkać się z branżą, poznawać nowe produkty i rozmawiać o biznesie. Partnerom – za zaufanie i współpracę. To właśnie dzięki Wam PetExpo z roku na rok rośnie, a tegoroczna edycja była największą w historii wydarzenia.

Październikowy PetInsider naturalnie jeszcze do tych trzech dni wraca. Podsumowujemy PetExpo 2026, pokazujemy tegoroczne Perły i Diamenty Zoologii oraz rozmawiamy z ludźmi stojącymi za markami, które rozwijają się i szukają kolejnych kierunków wzrostu.

Ale targi są tylko początkiem. Najważniejsze jest to, co dzieje się później: które kontakty zamienią się we współpracę, jakie produkty trafią na półki i jakie decyzje przełożą się na sprzedaż. Dlatego w tym numerze dużo miejsca poświęcamy właśnie praktyce – od żywienia psów i kotów, przez sprzedaż i rekrutację, po marketing, e-commerce, marżę i rabaty.

Nie zabrakło też tematów, o których warto mówić głośno. Bo rozwój branży to nie tylko nowe produkty i coraz większe firmy. To również standardy, wzajemny szacunek i sposób, w jaki traktujemy swoich partnerów i klientów.

Targi się skończyły. Teraz zaczyna się najważniejsza część – wykorzystanie tego, co przez te trzy dni udało się zobaczyć, usłyszeć i zbudować.

Edyta Winiarska-Joniec
Redaktor naczelna magazynu PetInsider

Spis artykułów - październik 2026

  1. PetExpo 2026. Rekordowa edycja i branża, która coraz mocniej pokazuje swoją skalę
  2. Nieobecność też jest komunikatem. Rabat targowy jej nie przykryje
  3. Diamenty Zoologii 2026. Produkty, które warto mieć na półce
  4. Perły Zoologii 2026. Firmy i projekty, które było zauważyć
  5. Nowości branżowe
  6. RAW PALEO PET HORIZONS 2026 – wiedza, trendy i biznesowe inspiracje. Pierwsza edycja konferencji za nami!
  7. Silne marki, mocny zespół i apetyt na więcej. Wywiad z Marcinem Skowronem – prezesem MPPK
  8. Od dwóch shih tzu do globalnej marki. Wywiad z Agnieszką Plutą – założycielką marki Botaniqa
  9. Kot ciągle domaga się jedzenia. Głód, przyzwyczajenie czy problem zdrowotny?
  10. Ekologia, wygoda i zdrowie. Jak zmieniało się wypełnienie kocich kuwet na przestrzeni lat?
  11. Jak dieta wpływa na komfort życia kotów z cukrzycą?
  12. Piękna strona, puste konto. Dlaczego „brzydki” sklep sprzedaje więcej?
  13. Ile wiesz o swojej marce na cyfrowej półce?
  14. Targi się skończyły. Teraz czas zamienić kontakty w biznes
  15. Nie bądź tylko sprzedawcą – zostań doradcą: etapy skutecznej sprzedaży
  16. Złap ich wzrok, zanim złapią za smycz
  17. Rabat kosztuje więcej, niż myślisz. Ile naprawdę możesz oddać klientowi?
  18. Dobry sprzedawca nie tylko kocha zwierzęta. Jak skutecznie rekrutować pracowników?
  19. Kopiuj, wklej. A gdzie własny pomysł?
23 października, 2026
AGA

Zaczęło się od dwóch shih tzu, codziennej pielęgnacji i potrzeby znalezienia kosmetyków, które naprawdę odpowiadają na różne potrzeby psiej szaty. Z czasem z tych doświadczeń powstała Botaniqa – polska marka, która dziś rozwija się na rynkach międzynarodowych, ma własne zaplecze w Stanach Zjednoczonych i zdobywa uznanie profesjonalnej branży groomerskiej. Potwierdzeniem tej pozycji są dwukrotnie otrzymanie wyróżnienia Barkleigh „Vendor of the Year” – nagrody przyznawanej w ramach Barkleigh Honors dostawcom szczególnie cenionym przez profesjonalne środowisko groomerskie.

Za marką od początku stoi Agnieszka Pluta, która połączyła doświadczenie hodowcy, praktyczną wiedzę o pielęgnacji i ambicję stworzenia marki o międzynarodowym zasięgu. W rozmowie z PetInsiderem opowiada o początkach Botaniqi, wejściu na rynek amerykański, budowaniu zaufania groomerów i o tym, dlaczego edukacja, relacje oraz bliski kontakt z partnerami mają być jednym z najważniejszych kierunków dalszego rozwoju firmy.

Jak zaczęła się historia Botaniqi?

Historia Botaniqi zaczęła się od miłości do psów, szczególnie shih tzu. Jako właścicielka dwóch dziewczynek shih tzu spędzałam mnóstwo czasu na pielęgnacji i testowałam wiele produktów, tak aby ułatwić sobie to zadanie. Widziałam, jak wiele zależy od dobrze dobranych kosmetyków, ale też od sposobu ich użycia. Chciałam zrozumieć, dlaczego jeden produkt daje piękny efekt na określonej szacie, a na innej zupełnie się nie sprawdza.

Z czasem pojawiła się potrzeba stworzenia własnych rozwiązań, opartych na tych codziennych doświadczeniach. Zależało mi na stworzeniu jakościowej polskiej marki kosmetyków, które są bardzo wysokiej jakości, pomagają osiągnąć konkretny efekt, wyglądają pięknie w łazience, a także są przestępne cenowo. Dodatkowo od zawsze kładłam duży nacisk na edukację i zależało mi na marce, która pomoże w zrozumieniu całego procesu pielęgnacji. Szczególne miejsce w tej historii ma shih tzu Nelly – pierwszy pies wykąpany w Botaniqa. To od takich bardzo osobistych doświadczeń zaczęła się marka.

Jak wyglądała droga od pomysłu do pierwszej linii produktów?

Pierwsze produkty Botaniqa pojawiły się na polskim rynku w październiku 2012 roku, ale wcześniej było wiele pracy: określania potrzeb, poszukiwania odpowiednich rozwiązań i sprawdzania efektów razem z hodowcami oraz groomerami, bo to oni znają rasy najlepiej i to dla niech w dużej mierze tworzyłam produkty.

Moja rola polegała przede wszystkim na przełożeniu doświadczenia z pracy z psami na konkretne wymagania wobec produktów. Wiedziałam, jakiego efektu oczekuję: jak szata powinna się układać, rozczesywać i wyglądać po wysuszeniu. Ważne było również to, jak będzie się zachowywać pomiędzy kąpielami.

Łączyłam więc perspektywę hodowcy, osoby pracującej z kosmetykami i przyszłego klienta. To podejście zostało ze mną do dziś. Przy rozwoju produktu zawsze wracam do pytania: komu ma pomóc i jaki problem pielęgnacyjny ma rozwiązać?

Agnieszka Pluta

Co skłoniło Cię do rozwijania marki Botaniqa w Stanach Zjednoczonych?

Botaniqa od zawsze wspierała hodowców i jest obecna na wystawach psów. Wiele osób, podróżując, poznało nasze produkty i po powrocie szukało produktów na swoim rynku. Liczba otrzymanych wiadomości, była tak duża, że uznaliśmy to za znak do działania. Poza tym od zawsze chciałam, żeby Botaniqa rozwijała się międzynarodowo. Stany Zjednoczone były także dla mnie ważnym kierunkiem ze względu na rozbudowaną branżę groomerską i duże znaczenie edukacji zawodowej.

Budowanie obecności zaczęłam od bezpośredniego kontaktu z ludźmi: targów, rozmów, prezentowania produktów i pokazywania, jak z nimi pracować. Zależało mi, żeby groomerzy mogli sami sprawdzić efekty i zadać pytania.

Bardzo ważne było też stworzenie zaplecza na miejscu. Magazyn i obsługa w USA pozwoliły budować regularną współpracę. Klient musi wiedzieć, że za produktem stoi firma, na którą może liczyć również po zakupie.

Pamiętasz moment, w którym poczułaś, że marka zdobyła zaufanie amerykańskich groomerów?

Dla mnie zaufanie było widoczne przede wszystkim wtedy, gdy groomerzy wracali po kolejne produkty i polecali je innym. Kiedy ktoś mówi, że dzięki naszej pielęgnacji łatwiej mu się pracuje albo lepiej rozumie potrzeby szaty, czuję, że robimy coś wartościowego.

Bardzo mocnym potwierdzeniem były nagrody Barkleigh „Vendor of the Year”* w 2024 i 2025 roku. To ogromne wyróżnienie, bo za nim stoi branża i ludzie, którzy szanują naszą pracę.

Ten rezultat budował się stopniowo: poprzez obecność na targach, edukację, odpowiadanie na pytania i codzienną obsługę. Nagroda była pięknym momentem, ale fundamentem były relacje tworzone dużo wcześniej.

Czego rynek amerykański nauczył Cię o prowadzeniu firmy?

Przede wszystkim tego, że dobry produkt potrzebuje równie dobrze zorganizowanej firmy. Dostępność towaru, realizacja zamówień, jasna komunikacja i szybkie reagowanie mają ogromny wpływ na to, czy klient zostanie z marką.

Nauczyłam się też mówić o produktach bardziej konkretnie. Groomer chce wiedzieć, kiedy użyć danego kosmetyku, jak go rozcieńczyć, jakiego efektu oczekiwać i jak wpisuje się on w jego codzienną pracę.

Rozwój w USA wymagał ode mnie również większego uporządkowania procesów i delegowania odpowiedzialności. Kiedy firma działa na kilku rynkach, potrzebuje zespołu, który zna swoje zadania i potrafi podejmować decyzje. To była dla mnie ważna lekcja jako właścicielki.

Dla mnie zaufanie było widoczne przede wszystkim wtedy, gdy groomerzy wracali po kolejne produkty i polecali je innym.

Agnieszka Pluta, założycielka marki Botaniqa

Który produkt najlepiej opowiada historię Botaniqi?

Wybrałabym Love Me Long, produkt który od 2012 roku jest topowym szamponem zarówno dla właścicieli jak i hodowców.

W pracy z psami widzimy czasem, że włos jest obciążony, kosmetyki nie dają oczekiwanego rezultatu albo trudno uzyskać pożądane wykończenie. Wtedy warto przyjrzeć się podstawom, temu, czy odpowiednio usunęliśmy zabrudzenia i pozostałości wcześniejszych produktów.

Pluta GE252865 Digital 768x1024 1

Dlaczego właśnie teraz zdecydowałaś się ponownie mocniej zaangażować w rozwój marki w Polsce?

Polska jest miejscem, w którym narodziła się Botaniqa i które zawsze pozostawało dla mnie ważne. Nie powiedziałabym, iż jest to ponowne mocniejsze zaangażowanie. Jestem tam, gdzie rynek tego aktualnie wymaga. Takie podejście pozwala mi wykorzystać doświadczenia zdobyte za granicą, żeby mocniej wesprzeć rozwój marki.

Mam znacznie szerszą perspektywę, zarówno na potrzeby groomerów, jak i na organizację sprzedaży, obsługę partnerów czy edukację. Chcę przełożyć ją na konkretne korzyści dla polskich klientów: czytelną ofertę, sprawną współpracę i wiedzę, która pomaga dobrze korzystać z produktów.

Dużą częścią mojego pomysłu jest połączenie kosmetyków z edukacją. Widzę przestrzeń do rozwijania szkoleń, materiałów online oraz społeczności groomerów i hodowców. Chciałabym, żeby Botaniqa była dla nich również miejscem wymiany doświadczeń.

Czy częścią tej strategii był udział w PetExpo? Co chciałaś przekazać polskiej branży podczas targów?

Tak, udział w targach był częścią tego kierunku. Zależało mi na bezpośrednich spotkaniach i pokazaniu, jak chcemy dalej rozwijać Botaniqę w Polsce.

Chciałam przekazać przede wszystkim, że za marką stoją doświadczenie, praktyczna wiedza i gotowość do współpracy. Targi dają możliwość spokojnego wyjaśnienia, czym różnią się produkty, jak je dobierać i jak mogą wspierać pracę salonu czy ofertę sklepu.

To także ważna okazja do słuchania. Rozmowy na stoisku pomagają lepiej zrozumieć, jakiego wsparcia potrzebują partnerzy i co powinniśmy wyjaśniać w naszych materiałach. Zależy mi, żeby te spotkania miały dalszy ciąg w codziennej współpracy.

Jaką współpracę proponuje dziś Botaniqa polskim sklepom, dystrybutorom i salonom groomerskim?

Naszym celem jest nie tylko dostarczanie produktów, ale także wspieranie partnerów w ich świadomej i skutecznej sprzedaży.

Dlatego dużą wagę przykładamy do edukacji produktowej. Zależy nam, aby sprzedawcy dobrze znali asortyment Botaniqi, rozumieli różnice między poszczególnymi produktami i potrafili dopasować je do rodzaju sierści, potrzeb pielęgnacyjnych oraz oczekiwań właścicieli psów.

Zależy nam na stałym kontakcie z partnerami, wymianie doświadczeń i stopniowym rozwijaniu wiedzy produktowej zespołów sprzedażowych. Chcemy pomagać sprzedawcom nie tylko poznawać produkty, ale również rozumieć, jak o nich rozmawiać, jak prezentować ich zastosowanie i jak dobierać rozwiązania do konkretnych potrzeb klienta.

Wierzymy, że dobrze przygotowany sprzedawca jest ważnym ogniwem między marką a klientem, a wiedza produktowa przekłada się na jakość obsługi i długofalowe relacje.

Takie podejście chcemy rozwijać również we współpracy z dystrybutorami i salonami groomerskimi, uwzględniając ich specyfikę, doświadczenie i potrzeby biznesowe.

Botaniqa chce być partnerem, który rozwija się razem ze swoimi klientami biznesowymi, poprzez wiedzę, wzajemne zaufanie, dobrą komunikację i wspólne budowanie wartości marki na rynku.

Jak widzisz Botaniqę za kilka lat? W jakim kierunku chcesz rozwijać markę? A co, niezależnie od skali firmy i jej dalszego rozwoju, ma w Botaniqe pozostać takie samo?

Chcę zbudować silną globalną markę, która łączy skuteczne produkty z praktyczną edukacją. Widzę w przyszłości Botaniqi przestrzeń na platformę edukacyjną, rozwój społeczności groomerów i hodowców oraz miejsca, w których można zobaczyć nasze podejście do pielęgnacji w praktyce: showroom i salon firmowy. Tak jak to działa w USA.

Zależy mi też na tym, żeby właściciele psów lepiej rozumieli znaczenie regularnej pielęgnacji. Pies jest członkiem rodziny, a dbanie o jego czystość, komfort i szatę jest częścią codziennej odpowiedzialności za niego.

Nie chcę zmieniać tego, od czego wszystko się zaczęło: bliskości z psami i uważności na ich potrzeby. Firma może rosnąć, ale nadal chcę zadawać to samo pytanie: Czy to, co tworzymy, pomaga lepiej o nie dbać?

PetExpo 2026 bydgoszcz FG17583 2

* Barkleigh „Vendor of the Year” – prestiżowe wyróżnienie przyznawane dostawcom szczególnie cenionym przez profesjonalną branżę groomerską.

rozmawiała: Edyta Winiarska-Joniec

22 października, 2026

Marketing

Więcej z: Marketing →

Sprzedaż

Więcej z: Sprzedaż →
relacje z klientami

Zbuduj relacje ze swoimi klientami, tak aby Twój sklep był pierwszym wyborem!

31 stycznia, 2024
pies w sklepie scaled

Jak przygotować sklep na sezon wakacyjny?

22 czerwca, 2026
klient w sklepie scaled

Masz 7 sekund, żeby zatrzymać klienta – praktyczny poradnik

5 czerwca, 2026
mechanizm decyzji zakupowej scaled

Mechanizm decyzji zakupowej, czyli emocje wygrywają z logiką

20 maja, 2026
PetExpo 2027 · dla wystawców

Pokaż swoją markę na największych targach zoologicznych w Polsce

Trzy dni, podczas których cała branża zoologiczna spotyka się w jednym miejscu. Zapytaj o stoisko, a przygotujemy ofertę dla Twojej firmy.

PetExpo 2026 w liczbach
140+wystawców
600+marek
10 900 m²ekspozycji
Termin
10–12.09.2027
BCTW Bydgoszcz
Zapytaj o stoisko

Zwierzęta

Więcej z: Zwierzęta →

Prawo

Więcej z: Prawo →
zdjecie opakowania scaled

Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną być stosowane zasadnicze obowiązki wynikające z nowego unijnego rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, czyli PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation). Choć nazwa tego aktu prawnego kojarzy się przede wszystkim z producentami opakowań, w praktyce przepisy będą miały znaczenie również dla sprzedawców detalicznych, hurtowni i sklepów internetowych, które oferują gotowe produkty w opakowaniach.

Dotyczy to m.in. karm dla zwierząt, kosmetyków, żwirków, smyczy i innych produktów zoologicznych. Warto więc wiedzieć, kiedy sklep lub hurtownia staje się dystrybutorem w rozumieniu PPWR i jakie obowiązki będą z tego wynikały.

Z artykułu dowiesz się:

  • kogo PPWR uznaje za dystrybutora i dlaczego przepisy dotyczą także sklepów zoologicznych, hurtowni oraz sprzedaży online;
  • jakie obowiązki weryfikacyjne będą miały podmioty sprzedające gotowe produkty w opakowaniach;
  • co warto sprawdzić u dostawcy, aby ograniczyć ryzyko sprzedaży produktów niezgodnych z nowymi przepisami.

Kto jest dystrybutorem w PPWR?

Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 18 PPWR dystrybutor oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, inną niż wytwórca lub importer, która udostępnia opakowanie na rynku.

W praktyce dystrybutorem będzie podmiot, który sprzedaje produkt w opakowaniu już wcześniej wprowadzony do obrotu na terenie Unii Europejskiej przez inny podmiot, na przykład przez wytwórcę albo importera. Dotyczy to sytuacji, w której sklep, hurtownia lub sprzedawca online dalej udostępnia ten sam produkt, bez modyfikowania jego opakowania.

Może to być zarówno sprzedaż konsumentowi, jak i sprzedaż w relacji B2B. W tym kontekście pod pojęciem „opakowania” należy rozumieć również produkt w opakowaniu, niezależnie od kategorii asortymentu.

Ważne!

Warto pamiętać, że PPWR posługuje się kilkoma pojęciami dotyczącymi podmiotów w łańcuchu dostaw. W uproszczeniu dla sklepu najważniejsze jest ustalenie, kto odpowiada za produkt w opakowaniu, kto wprowadził go na rynek UE i czy na opakowaniu znajdują się wymagane dane tego podmiotu.

opakownanie 2

Obowiązki dystrybutora

Główne obowiązki dystrybutora określa art. 19 PPWR. Zgodnie z tym przepisem dystrybutorzy mają działać z należytą starannością. Oznacza to przede wszystkim konieczność sprawdzenia, czy:

  1. Producent objęty obowiązkami rozszerzonej odpowiedzialności producenta jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze producentów. W Polsce takim rejestrem jest BDO, czyli Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami.
  2. Wytwórca PPWR oraz importer PPWR, jeżeli występuje w danym przypadku, zamieścili na opakowaniu wymagane dane identyfikacyjne i kontaktowe, w tym środki kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
  3. Produkt jest przechowywany i transportowany w warunkach zgodnych z informacjami przekazanymi przez dostawcę.
  4. Opakowanie nie budzi uzasadnionych wątpliwości co do zgodności z wymaganiami PPWR, w szczególności w zakresie oznakowania i podstawowych wymogów środowiskowych.

Jeżeli dystrybutor wie albo ma powody przypuszczać, że produkt w opakowaniu nie spełnia wymogów PPWR, nie powinien dalej udostępniać go na rynku do czasu usunięcia niezgodności. Dotyczy to także sytuacji, w której na opakowaniu brakuje wymaganych danych wytwórcy lub importera albo informacje te są niepełne.

PPWR nie oznacza, że sklep zoologiczny musi samodzielnie badać każde opakowanie. Oznacza jednak, że powinien działać z należytą starannością.

Deklaracje zgodności PPWR

W praktyce duże znaczenie będą miały deklaracje zgodności PPWR. Obowiązek ich sporządzenia ciąży zasadniczo na wytwórcach PPWR, czyli najczęściej na faktycznych producentach, producentach produktów w opakowaniach albo właścicielach marek własnych, zależnie od konkretnego modelu sprzedaży i oznakowania produktu.

Dystrybutor nie ma co do zasady obowiązku gromadzenia deklaracji zgodności dla każdego sprzedawanego produktu. Może jednak zwracać się o nie do dostawców, zwłaszcza wtedy, gdy chce potwierdzić zgodność produktu w opakowaniu z PPWR albo gdy pojawiają się wątpliwości dotyczące oznakowania, recyklingu, zawartości surowców wtórnych lub innych deklaracji środowiskowych.

Green claims, czyli ryzyko przy oznaczeniach środowiskowych

Dystrybutor powinien również zachować ostrożność przy sprzedaży produktów, których opakowania zawierają środowiskowe oznaczenia lub deklaracje, tzw. green claims. Chodzi na przykład o oznaczenia sugerujące, że opakowanie nadaje się do recyklingu, zawiera określony poziom surowców z recyklingu albo jest bardziej ekologiczne, niż wynika to z rzeczywistych danych.

Wymogi dotyczące takich oznaczeń określa m.in. art. 14 PPWR. W praktyce oznacza to, że hasła środowiskowe nie powinny być ogólne, niezweryfikowane ani niepoparte dowodami. Jeżeli na opakowaniu pojawiają się tego typu informacje, dystrybutor powinien zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby poprosić dostawcę o potwierdzenie ich prawdziwości.

opakownanie 2 1

Odpowiedzialność prawna

Każdy dystrybutor w łańcuchu dostaw odpowiada za własne obowiązki wynikające z PPWR. Dotyczy to zarówno weryfikacji podstawowych informacji, jak i reakcji na stwierdzone niezgodności.

Jeżeli dystrybutor uzna albo ma powody sądzić, że produkt w opakowaniu jest niezgodny z PPWR, powinien podjąć odpowiednie działania, w tym poinformować właściwe podmioty w łańcuchu dostaw, a w określonych przypadkach także organ nadzoru rynku.

Projekt polskiej ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, oznaczony jako UC100, przewiduje kompetencje kontrolne dla Inspekcji Handlowej oraz administracyjne kary pieniężne. Przykładowo za sprzedaż produktu z nieprawidłowym oznaczeniem wytwórcy dystrybutor może być narażony na karę od 5 tys. do 50 tys. zł.

Na moment przygotowania niniejszego tekstu polskie przepisy wdrażające część rozwiązań organizacyjnych i sankcyjnych nadal znajdują się na etapie prac legislacyjnych. Projekt UC100 nie został jeszcze uchwalony przez parlament, dlatego zakres krajowych sankcji oraz praktyka kontroli mogą jeszcze ulec zmianie.

Co sklep powinien sprawdzić u dostawcy?

PPWR nie oznacza, że sklep zoologiczny musi samodzielnie badać każde opakowanie. Oznacza jednak, że powinien działać z należytą starannością. W praktyce warto uporządkować komunikację z dostawcami i poprosić ich o podstawowe potwierdzenia dotyczące produktów w opakowaniach.

Przed wprowadzeniem produktu do sprzedaży sklep powinien sprawdzić:

  • Czy producent lub podmiot odpowiedzialny za produkt w opakowaniu jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze (w Polsce w BDO).
  • Czy na opakowaniu znajdują się pełne dane wytwórcy oraz importera, jeżeli produkt pochodzi spoza UE.
  • Czy na opakowaniu podano możliwość kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
  • Czy dostawca może potwierdzić zgodność opakowania z wymaganiami PPWR, zwłaszcza jeśli pojawiają się oznaczenia środowiskowe.
  • Czy deklaracje typu „recykling”, „eko”, „z recyklingu” albo „nadaje się do recyklingu” są poparte dokumentacją lub wiarygodnym uzasadnieniem.
  • Czy produkt powinien być przechowywany w szczególnych warunkach, które mogą mieć wpływ na jego zgodność, bezpieczeństwo albo jakość.
  • Czy dostawca ma przygotowaną deklarację zgodności PPWR albo inną dokumentację, którą może udostępnić na żądanie.

Ważne!

Sklep nie musi przejmować obowiązków producenta, ale nie powinien ignorować oczywistych braków na opakowaniu. Jeżeli produkt nie ma wymaganych danych, zawiera niejasne oznaczenia środowiskowe albo dostawca nie potrafi potwierdzić jego zgodności, sklep powinien wstrzymać się z jego dalszą sprzedażą do czasu wyjaśnienia sprawy.

opakowanie butelka

Podsumowanie

PPWR nie dotyczy wyłącznie producentów opakowań. Od 12 sierpnia 2026 r. jego stosowanie będzie miało znaczenie także dla dystrybutorów, w tym sklepów stacjonarnych, sklepów internetowych i hurtowni oferujących produkty w opakowaniach.

Dystrybutorzy powinni pamiętać przede wszystkim o tym, że:

  • PPWR obejmuje także sprzedaż gotowych produktów w opakowaniach.
  • Dystrybutor powinien sprawdzać podstawowe informacje o zgodności produktu i opakowania.
  • Należy zwracać uwagę na dane wytwórcy, importera i producenta objętego obowiązkami EPR.
  • Szczególnej ostrożności wymagają oznaczenia środowiskowe, takie jak „recykling”, „eko” czy informacje o zawartości surowców z recyklingu.
  • W kolejnych latach należy spodziewać się dalszych wymogów oraz kontroli ze strony właściwych organów.

Pierwsze miesiące stosowania PPWR mogą mieć w praktyce charakter dostosowawczy, ale dystrybutorzy nie powinni odkładać przygotowań. Im wcześniej uporządkują komunikację z dostawcami i podstawową weryfikację dokumentów, tym mniejsze będzie ryzyko sprzedaży produktów, które po 12 sierpnia 2026 r. mogą zostać zakwestionowane.

5 sierpnia, 2026
ECO scaled

Co zmienia Dyrektywa (UE) 2024/825 w sprawie wzmocnienia pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej?

Klienci branży zoologicznej coraz częściej oczekują, że karma, żwirek czy smycz będą „lepsze dla środowiska”. To dobra wiadomość – pod warunkiem, że zielone hasła na etykiecie są prawdziwe i możliwe do sprawdzenia. Dyrektywa (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikacji środowiskowej (czyli ogranicza pseudoekologiczny marketing) oraz porządkuje informowanie o trwałości, naprawach i aktualizacjach w produktach z elementami cyfrowymi. W Polsce wdrożenie ma nastąpić przez nowelizację dwóch ustaw konsumenckich.

Kiedy te przepisy zaczną obowiązywać?

Dyrektywa przewiduje, że państwa członkowskie mają przyjąć i opublikować przepisy wdrażające do 27 marca 2026 r., a stosować je od 27 września 2026 r. Polski projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (z 16 grudnia 2025 r.) zakłada rozpoczęcie stosowania tych przepisów właśnie 27 września 2026 r.

WSKAZÓWKA!
Etykiety, opisy produktów w sklepach stacjonarnych i internetowych oraz materiały reklamowe (papierowe i elektroniczne) warto przejrzeć już teraz.

Pięć zakazów pseudoekologicznego marketingu

Dyrektywa dopisuje (załącznik I do dyrektywy 2005/29/WE dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów) do tzw. czarnej listy praktyk zakazanych w każdych okolicznościach schematy, które szczególnie łatwo „wpadają” na opakowania i do reklam:

•    „Eko” bez doprecyzowania: same hasła typu „przyjazne dla środowiska”, „zielone” nie wystarczą. Jeśli firma nie potrafi sensownie wykazać efektywności ekologicznej wyrobu, to lepiej tak nie pisać. A jeżeli ma podstawy, to dodać od razu obok hasła, co dokładnie oznacza to „eko” i na czym polega w tym konkretnym produkcie.

•    „Neutralne dla klimatu” oparte na kompensowaniu emisji: zakazane ma być twierdzenie o neutralnym/pozytywnym wpływie pod kątem emisji gazów cieplarnianych, gdy argumentem jest wyłącznie kompensowanie emisji poza łańcuchem wartości (np. „posadziliśmy drzewa”).

•    Efekt „halo”: nie wolno sugerować, że cały produkt lub cała firma jest „eko”, gdy realnie chodzi tylko o jeden element, np. tylko o opakowanie z recyklingu albo tylko o jedną linię produktów.

•    Samozwańcze „eko znaczki”: zakazane ma być używanie własnych „zielonych odznak” (typu „EcoFriendly”, „Green” czy „W zgodzie z naturą”) bez systemu certyfikacji albo bez ustanowienia takiego oznaczenia przez organ publiczny. Sama grafika, nazwa czy znak jakości nie wystarczy.

•    „Chwalimy się tym, co i tak jest obowiązkowe”: nie można sprzedawać jako wyjątkowej zalety czegoś, co jest standardem wymaganym przez prawo dla całej kategorii produktów. Komunikaty typu „zgodne z prawem UE” jako przewaga będą ryzykowne, bo to po prostu obowiązek do spełnienia przed wprowadzeniem wyrobu do obrotu.

WAŻNE!
Od 27 września 2026 r. hasła typu „eko”, „zielone”, „przyjazne dla środowiska” czy „neutralne klimatycznie” będą mogły być używane tylko wtedy, gdy firma potrafi je jasno wyjaśnić i udowodnić. Nie wystarczy ogólne wrażenie aniwłasny „zielony” znaczek.

ekologia

Porównania i rankingi: „najbardziej ekologiczna karma” pod lupą

Jeżeli firma porównuje produkty pod kątem cech środowiskowych lub społecznych (np. „mniejszy wpływ na klimat”, „bardziej recyklingowalne opakowanie”), konsument ma otrzymać istotne informacje: metodę porównania, wskazanie produktów objętych porównaniem oraz ich dostawców, a także działania zapewniające aktualność danych. W praktyce oznacza to: porównanie musi być policzone, opisane i możliwe do obrony, także w sprzedaży internetowej.

Nie tylko „eko”. Również trwałość i naprawy czy aktualizacje w produktach typu smart

Nowe przepisy obejmują też praktyki związane z trwałością wyrobu i oprogramowaniem. Dla branży zoologicznej to ważne, bo rośnie sprzedaż podajników karmy, fontann, nadajników GPS czy zabawek elektronicznych. Na czarną listę trafiają m.in. sytuacje, gdy przedsiębiorca zataja, że aktualizacja oprogramowania pogorszy działanie urządzenia albo przedstawia ją jako niezbędną, choć ta aktualizacja jedynie dodaje jakieś funkcje. Ryzykowne są też hasła o trwałości i naprawialności, jeśli nie są prawdziwe. Chodzi zarówno o proste komunikaty, typu „bardzo trwałe”, „na lata”, „wyjątkowo odporne”, „łatwe w naprawie”, jak i o bardziej „techniczne” zapewnienia, np. że dany automat do karmienia, fontanna czy lokalizator dla zwierząt będzie działał przez określony czas, że części zamienne są dostępne, że sprzęt da się naprawić w rozsądnym koszcie albo że serwis jest realnie osiągalny. Jeśli w rzeczywistości producent nie przewiduje napraw, nie zapewnia części, urządzenie jest konstrukcyjnie jednorazowe, a po krótkim czasie wsparcie się kończy – takie przekazy mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd.

Co zrobić już dziś, żeby przygotować się na nowe przepisy?

Sześć kroków, które zwykle najszybciej porządkują komunikację w firmie:

  1. Zebranie w jednym miejscu wszystkich „zielonych” i „etycznych” haseł stosowanych przy produktach: na opakowaniu, w sklepie internetowym, w reklamach oraz w grafice (np. listki, ziemia, kolorystyka, symbole).
  2. Jeśli firma używa ogólników (np. „ekologiczne”, „zrównoważone”), dobrze jest zamienić je na prosty konkret: co dokładnie jest lepsze, w jakim zakresie i na jakiej podstawie (liczby, certyfikat, badanie). I podać te dane od razu tam, gdzie pada hasło.
  3. Sprawdzenie komunikatów typu „neutralne klimatycznie”. Jeżeli opierają się głównie na kompensowaniu emisji (np. sadzeniu drzew lub zakupie certyfikatów), firma powinna rozważyć zmianę albo wycofanie takiego przekazu.
  4. Audyt „zielonych znaczków” i deklaracji jakości. Jeśli to własny znak firmy, a nie element wiarygodnego systemu certyfikacji z niezależną kontrolą, może wymagać przebudowy albo usunięcia.
  5. Przy stosowaniu porównań z innymi produktami („mniej emisji”, „bardziej recyklingowalne”, „najbardziej ekologiczne”) należy przygotować krótką notkę: jak liczone jest porównanie, jakie produkty obejmuje i skąd są dane – tak, by dało się ją pokazać klientowi w sklepie stacjonarnym czy w sprzedaży online.
  6. Dla urządzeń z aplikacją lub oprogramowaniem (np. automatyczne podajniki, fontanny, lokalizatory) powinny być ustalone jasne zasady informowania o aktualizacjach: kiedy są, co zmieniają i czy mogą pogorszyć działanie urządzenia.

A tak naprawdę po co to wszystko?

Dyrektywa 2024/825 nie blokuje mówienia o środowisku. Blokuje zielone skróty myślowe, które nie mają przełożenia na rzeczywistość. Dla firm, które podejmują realne działania w zakresie ochrony środowiska, zmniejszenia emisji czy stosowania gospodarki obiegu zamkniętego, to w praktyce wzmocnienie ich wiarygodności w oczach konsumentów. Co przekłada się na zwiększenie przychodów i rozwój biznesu.

27 kwietnia, 2026
Prenumerata papierowa

Odbieraj PetInsider w wersji drukowanej

Bezpłatna prenumerata dla firm z branży zoologicznej. Co miesiąc prosto pod Twój adres.

Zamów bezpłatnie