Najważniejsze trendy, analizy rynku i nowości produktowe w jednym miejscu. Twój przewodnik po biznesie zoologicznym – od sklepu i hurtowni, po gabinet weterynaryjny.
Najnowszy numer
PetInsider — lipiec 2026
Wywiady, analizy rynku i praktyczne porady dla profesjonalistów branży zoologicznej.
Każdy metr sklepu może wspierać sprzedaż, jeśli prowadzi klienta w logiczny i wygodny sposób.
O sprzedaży nie zawsze decyduje wyłącznie cena i dostępność towaru. Klient wchodzi, bierze z półki ciężki worek karmy, płaci i wychodzi. Kiedy jednak cała uwaga skupia się na realizacji stałej listy zakupów, sklep stacjonarny traci swój największy atut: możliwość generowania zakupów impulsowych. Przypadkowy układ alejek sprawia, że wysokomarżowe akcesoria, przysmaki i nowości zostają niezauważone, ukryte w wizualnym chaosie. Przemyślana ścieżka klienta to narzędzie, które pozwala realnie zwiększyć wartość każdego paragonu, zanim kupujący w ogóle podejdzie do kasy.
Z artykułu dowiesz się:
dlaczego intuicyjny układ sklepu buduje większy koszyk zakupowy niż agresywne promocje,
jak strefa dekompresji decyduje o tym, ile czasu klient spędzi między półkami,
dlaczego umieszczenie karmy na samym końcu sklepu to najlepszy zabieg sprzedażowy,
jak konkretna zmiana ekspozycji „przed i po” potrafi natychmiast podnieść wartość paragonu.
Pułapki pierwszego wrażenia i strefa wejścia
Ludzki mózg w nowej przestrzeni podświadomie szuka porządku, a natłok bodźców tuż przy progu uruchamia opór. Pierwsze dwa metry sklepu to tak zwana strefa dekompresji – przestrzeń, w której klient zwalnia kroku, rozgląda się i adaptuje do nowego otoczenia. Jeśli ta strefa jest zastawiona paletami z promocjami, jaskrawymi plakatami i chaotycznymi koszami, w głowie klienta rodzi się zgrzyt. Podświadomość wysyła sygnał ostrzegawczy przed chaosem, co sprawia, że kupujący chce jak najszybciej załatwić swoją sprawę i wyjść. Porządek przy wejściu to pierwsze narzędzie budowania komfortu zakupowego. Zabiegi aranżacyjne działają bezpośrednio na zachowanie odbiorcy, zanim ten w ogóle zacznie analizować ceny. Szerokość przejść, czystość linii wzroku czy intuicyjne rozmieszczenie kategorii to niepisany komunikat, który mówi o profesjonalizmie sklepu. Kiedy klient wchodzi do środka i od razu widzi przejrzysty układ (np. wyraźnie oddzieloną strefę dla psa od strefy dla kota), czuje się bezpiecznie. Wie, gdzie ma iść, i nie porzuca poszukiwań z powodu zmęczenia wizualnym hałasem.
Ważne!
Przeładowanie strefy wejściowej krzykliwymi ekspozytorami przynosi efekt odwrotny do zamierzonego. Klient podświadomie omija wzrokiem miejsca, które go atakują. Mniej blokad, więcej czystej przestrzeni prowadzącej w głąb sklepu.
Standardy ekspozycji regałowej i prowadzenie wzroku
W układaniu towaru na półkach łatwo przesadzić z zagęszczeniem, co czyni ofertę nieczytelną i onieśmielającą. Prawdziwa siła UX tkwi w funkcjonalnym minimalizmie. Dobry układ produktów przekłada skomplikowany asortyment na prosty język wizualny, który pomaga podjąć decyzję. Zamiast upychać na jednej półce obroże, smycze, szampony i zabawki, należy zachować sztywne podziały i dać produktom tzw. wizualny oddech. Wolna przestrzeń wokół asortymentu premium automatycznie podnosi jego postrzeganą wartość w oczach właściciela czworonoga.
Taki system prezentacji buduje autorytet sklepu mocniej niż banery reklamowe. Gdy placówka posługuje się dopracowaną i logiczną segmentacją (np. karmy ułożone według wieku zwierzaka lub problemów zdrowotnych), klient podświadomie zakłada, że personel równie profesjonalnie podchodzi do doradztwa. Spójny design półek pozwala kupującemu fizycznie doświadczyć kompetencji sklepu. Jeśli prezentacja oferty jest niechlujna, klient weźmie tylko to, po co przyszedł, bo nie zrozumie wartości pozostałych produktów.
Wskazówka!
Stań na środku swojego sklepu i spójrz na regały. Jeśli smycze wiszą obok losowych przysmaków, a karmy weterynaryjne mieszają się z marketowymi, zacznij od podstaw: wydziel osobne moduły regałów dla konkretnych potrzeb zwierzaka i trzymaj się tej dyscypliny.
Geometria alejek i naturalny spacer zakupowy
Jeżeli sprzedaż skupia się na bezmyślnym wykładaniu towaru tam, gdzie jest wolne miejsce, to klient musi najpierw przejść logiczną drogę, by ten towar zauważyć. Układ przestrzeni ilustruje proces, w którym znajduje się odbiorca. Kiedy idziesz z chorym psem do weterynarza, nie chcesz, żeby lekarz od progu podał Ci pudełko drogich leków – chcesz, żeby najpierw pokazał Ci na prostym schemacie, gdzie leży problem. Dokładnie tak samo działa układ alejek. Prosta zasada umieszczania produktów pierwszej potrzeby (jak ciężkie worki z karmą i żwirki) na samym końcu sklepu zdejmuje z klienta napięcie zakupowe i zmusza go do naturalnego spaceru przez całą placówkę.
Właściwie zaprojektowany układ alejek przejmuje rolę najlepszego handlowca. Zamiast zmuszać sprzedawcę do natrętnego oferowania dodatków przy kasie, przestrzeń dosłownie prowadzi klienta za rękę. Idąc po bazową karmę, właściciel psa mija strefę pielęgnacji, zabawek edukacyjnych czy naturalnych gryzaków. Odpowiednia kompozycja działów chroni go przed poczuciem manipulacji. Klient widzi produkty w logicznym kontekście – np. szczotki umieszczone bezpośrednio przy szamponach dla psów długowłosych. Przestaje analizować, czy to wydatek konieczny, bo ekspozycja podświadomie udowodniła mu sens tego zakupu.
Przyjazny układ – intuicyjne oznaczenia i czytelna nawigacja – nie zawstydza brakiem wiedzy. Daje sygnał, że klient ma pełne prawo nie wiedzieć, który gryzak jest odpowiedni dla szczeniaka, a który dla seniora. Dobrze zorganizowana przestrzeń eliminuje paraliż decyzyjny. Kiedy kupujący trafia przed regał, gdzie wszystko jest posegregowane, a droga wyboru jest jasna i logiczna, ryzyko, że zrezygnuje z zakupu akcesoriów, drastycznie spada. Przestrzeń nie tylko więc ułatwia zakupy, ale realnie domyka sprzedaż, zanim w ogóle dojdzie do rozmowy przy kasie.
Statystyka
Klient w 3 sekundy decyduje, czy dorzuci do koszyka dodatkowy smakołyk lub zabawkę. Jeśli od razu nie zrozumie, do czego służy produkt (np. że gryzak czyści zęby), pójdzie dalej. Porządek na półce to jedyny sposób, by klient sam dokładał rzeczy do koszyka.
Metamorfoza ekspozycji: jak drobna korekta podnosi wartość paragonu
Najlepiej widać działanie na konkretnym przypadku zmian układu produktów powiązanych, czyli tak zwanego cross-merchandisingu. Prześledźmy prostą, bezkosztową metamorfozę jednego działu, która diametralnie zmienia zachowanie kupujących.
PRZED: w sklepie zoologicznym wszystkie kategorie są bezwzględnie odizolowane. Na jednym regale stoją karmy, na drugim, oddalonym o pięć metrów, leżą szampony, a szczotki i odżywki wiszą w jeszcze innej alejce. Klient, który przychodzi po szampon dla swojego maltańczyka, podchodzi do regału, wybiera losową butelkę i kieruje się prosto do kasy. Choć pies tej rasy wymaga codziennego czesania i specjalnych kosmetyków rozplątujących kołtuny, klient o tym nie myśli – nie widzi takich potrzeb na swojej trasie, więc ich nie realizuje. Sklep zamyka transakcję ze skromnym paragonem za jeden produkt.
PO: właściciel sklepu reorganizuje przestrzeń i tworzy małą wyspę potrzeb: „Strefę psów długowłosych”. Zamiast rozrzucać towar po całym lokalu, układa produkty w logiczny proces pielęgnacyjny. Na wysokości oczu klienta stawia szampony premium dla konkretnych ras. Bezpośrednio pod nimi mocuje haczyki z odpowiednimi zgrzebłami i szczotkami, a tuż obok kładzie odżywki ułatwiające rozczesywanie. Całość wieńczy mała, czytelna tabliczka informująca, że użycie odżywki po kąpieli skraca czas czesania psa o połowę.
W efekcie ten sam klient, który przyszedł wyłącznie po szampon, dostaje gotowy, wizualny scenariusz. Układ regału sam podsuwa mu kolejne kroki i bez udziału sprzedawcy edukuje, że sam szampon to za mało. Kupujący dokłada do koszyka odżywkę i nową szczotkę, ponieważ zobaczył je w kontekście problemu, który i tak codziennie ma w domu. Dzięki temu prostemu uporządkowaniu przestrzeni, wartość pojedynczego koszyka zakupowego rośnie trzykrotnie, a klient opuszcza sklep z poczuciem, że zyskał rzetelne i kompleksowe rozwiązanie.
Od 12 sierpnia 2026 r. zaczną być stosowane zasadnicze obowiązki wynikające z nowego unijnego rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych, czyli PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation). Choć nazwa tego aktu prawnego kojarzy się przede wszystkim z producentami opakowań, w praktyce przepisy będą miały znaczenie również dla sprzedawców detalicznych, hurtowni i sklepów internetowych, które oferują gotowe produkty w opakowaniach.
Dotyczy to m.in. karm dla zwierząt, kosmetyków, żwirków, smyczy i innych produktów zoologicznych. Warto więc wiedzieć, kiedy sklep lub hurtownia staje się dystrybutorem w rozumieniu PPWR i jakie obowiązki będą z tego wynikały.
Z artykułu dowiesz się:
kogo PPWR uznaje za dystrybutora i dlaczego przepisy dotyczą także sklepów zoologicznych, hurtowni oraz sprzedaży online;
jakie obowiązki weryfikacyjne będą miały podmioty sprzedające gotowe produkty w opakowaniach;
co warto sprawdzić u dostawcy, aby ograniczyć ryzyko sprzedaży produktów niezgodnych z nowymi przepisami.
Kto jest dystrybutorem w PPWR?
Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 18 PPWR dystrybutor oznacza każdą osobę fizyczną lub prawną w łańcuchu dostaw, inną niż wytwórca lub importer, która udostępnia opakowanie na rynku.
W praktyce dystrybutorem będzie podmiot, który sprzedaje produkt w opakowaniu już wcześniej wprowadzony do obrotu na terenie Unii Europejskiej przez inny podmiot, na przykład przez wytwórcę albo importera. Dotyczy to sytuacji, w której sklep, hurtownia lub sprzedawca online dalej udostępnia ten sam produkt, bez modyfikowania jego opakowania.
Może to być zarówno sprzedaż konsumentowi, jak i sprzedaż w relacji B2B. W tym kontekście pod pojęciem „opakowania” należy rozumieć również produkt w opakowaniu, niezależnie od kategorii asortymentu.
Ważne!
Warto pamiętać, że PPWR posługuje się kilkoma pojęciami dotyczącymi podmiotów w łańcuchu dostaw. W uproszczeniu dla sklepu najważniejsze jest ustalenie, kto odpowiada za produkt w opakowaniu, kto wprowadził go na rynek UE i czy na opakowaniu znajdują się wymagane dane tego podmiotu.
Obowiązki dystrybutora
Główne obowiązki dystrybutora określa art. 19 PPWR. Zgodnie z tym przepisem dystrybutorzy mają działać z należytą starannością. Oznacza to przede wszystkim konieczność sprawdzenia, czy:
Producent objęty obowiązkami rozszerzonej odpowiedzialności producenta jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze producentów. W Polsce takim rejestrem jest BDO, czyli Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami.
Wytwórca PPWR oraz importer PPWR, jeżeli występuje w danym przypadku, zamieścili na opakowaniu wymagane dane identyfikacyjne i kontaktowe, w tym środki kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
Produkt jest przechowywany i transportowany w warunkach zgodnych z informacjami przekazanymi przez dostawcę.
Opakowanie nie budzi uzasadnionych wątpliwości co do zgodności z wymaganiami PPWR, w szczególności w zakresie oznakowania i podstawowych wymogów środowiskowych.
Jeżeli dystrybutor wie albo ma powody przypuszczać, że produkt w opakowaniu nie spełnia wymogów PPWR, nie powinien dalej udostępniać go na rynku do czasu usunięcia niezgodności. Dotyczy to także sytuacji, w której na opakowaniu brakuje wymaganych danych wytwórcy lub importera albo informacje te są niepełne.
Deklaracje zgodności PPWR
W praktyce duże znaczenie będą miały deklaracje zgodności PPWR. Obowiązek ich sporządzenia ciąży zasadniczo na wytwórcach PPWR, czyli najczęściej na faktycznych producentach, producentach produktów w opakowaniach albo właścicielach marek własnych, zależnie od konkretnego modelu sprzedaży i oznakowania produktu.
Dystrybutor nie ma co do zasady obowiązku gromadzenia deklaracji zgodności dla każdego sprzedawanego produktu. Może jednak zwracać się o nie do dostawców, zwłaszcza wtedy, gdy chce potwierdzić zgodność produktu w opakowaniu z PPWR albo gdy pojawiają się wątpliwości dotyczące oznakowania, recyklingu, zawartości surowców wtórnych lub innych deklaracji środowiskowych.
Green claims, czyli ryzyko przy oznaczeniach środowiskowych
Dystrybutor powinien również zachować ostrożność przy sprzedaży produktów, których opakowania zawierają środowiskowe oznaczenia lub deklaracje, tzw. green claims. Chodzi na przykład o oznaczenia sugerujące, że opakowanie nadaje się do recyklingu, zawiera określony poziom surowców z recyklingu albo jest bardziej ekologiczne, niż wynika to z rzeczywistych danych.
Wymogi dotyczące takich oznaczeń określa m.in. art. 14 PPWR. W praktyce oznacza to, że hasła środowiskowe nie powinny być ogólne, niezweryfikowane ani niepoparte dowodami. Jeżeli na opakowaniu pojawiają się tego typu informacje, dystrybutor powinien zachować szczególną ostrożność i w razie potrzeby poprosić dostawcę o potwierdzenie ich prawdziwości.
Odpowiedzialność prawna
Każdy dystrybutor w łańcuchu dostaw odpowiada za własne obowiązki wynikające z PPWR. Dotyczy to zarówno weryfikacji podstawowych informacji, jak i reakcji na stwierdzone niezgodności.
Jeżeli dystrybutor uzna albo ma powody sądzić, że produkt w opakowaniu jest niezgodny z PPWR, powinien podjąć odpowiednie działania, w tym poinformować właściwe podmioty w łańcuchu dostaw, a w określonych przypadkach także organ nadzoru rynku.
Projekt polskiej ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych, oznaczony jako UC100, przewiduje kompetencje kontrolne dla Inspekcji Handlowej oraz administracyjne kary pieniężne. Przykładowo za sprzedaż produktu z nieprawidłowym oznaczeniem wytwórcy dystrybutor może być narażony na karę od 5 tys. do 50 tys. zł.
Na moment przygotowania niniejszego tekstu polskie przepisy wdrażające część rozwiązań organizacyjnych i sankcyjnych nadal znajdują się na etapie prac legislacyjnych. Projekt UC100 nie został jeszcze uchwalony przez parlament, dlatego zakres krajowych sankcji oraz praktyka kontroli mogą jeszcze ulec zmianie.
Co sklep powinien sprawdzić u dostawcy?
PPWR nie oznacza, że sklep zoologiczny musi samodzielnie badać każde opakowanie. Oznacza jednak, że powinien działać z należytą starannością. W praktyce warto uporządkować komunikację z dostawcami i poprosić ich o podstawowe potwierdzenia dotyczące produktów w opakowaniach.
Przed wprowadzeniem produktu do sprzedaży sklep powinien sprawdzić:
Czy producent lub podmiot odpowiedzialny za produkt w opakowaniu jest zarejestrowany w odpowiednim rejestrze (w Polsce w BDO).
Czy na opakowaniu znajdują się pełne dane wytwórcy oraz importera, jeżeli produkt pochodzi spoza UE.
Czy na opakowaniu podano możliwość kontaktu elektronicznego, na przykład adres e-mail.
Czy dostawca może potwierdzić zgodność opakowania z wymaganiami PPWR, zwłaszcza jeśli pojawiają się oznaczenia środowiskowe.
Czy deklaracje typu „recykling”, „eko”, „z recyklingu” albo „nadaje się do recyklingu” są poparte dokumentacją lub wiarygodnym uzasadnieniem.
Czy produkt powinien być przechowywany w szczególnych warunkach, które mogą mieć wpływ na jego zgodność, bezpieczeństwo albo jakość.
Czy dostawca ma przygotowaną deklarację zgodności PPWR albo inną dokumentację, którą może udostępnić na żądanie.
Ważne!
Sklep nie musi przejmować obowiązków producenta, ale nie powinien ignorować oczywistych braków na opakowaniu. Jeżeli produkt nie ma wymaganych danych, zawiera niejasne oznaczenia środowiskowe albo dostawca nie potrafi potwierdzić jego zgodności, sklep powinien wstrzymać się z jego dalszą sprzedażą do czasu wyjaśnienia sprawy.
Podsumowanie
PPWR nie dotyczy wyłącznie producentów opakowań. Od 12 sierpnia 2026 r. jego stosowanie będzie miało znaczenie także dla dystrybutorów, w tym sklepów stacjonarnych, sklepów internetowych i hurtowni oferujących produkty w opakowaniach.
Dystrybutorzy powinni pamiętać przede wszystkim o tym, że:
PPWR obejmuje także sprzedaż gotowych produktów w opakowaniach.
Dystrybutor powinien sprawdzać podstawowe informacje o zgodności produktu i opakowania.
Należy zwracać uwagę na dane wytwórcy, importera i producenta objętego obowiązkami EPR.
Szczególnej ostrożności wymagają oznaczenia środowiskowe, takie jak „recykling”, „eko” czy informacje o zawartości surowców z recyklingu.
W kolejnych latach należy spodziewać się dalszych wymogów oraz kontroli ze strony właściwych organów.
Pierwsze miesiące stosowania PPWR mogą mieć w praktyce charakter dostosowawczy, ale dystrybutorzy nie powinni odkładać przygotowań. Im wcześniej uporządkują komunikację z dostawcami i podstawową weryfikację dokumentów, tym mniejsze będzie ryzyko sprzedaży produktów, które po 12 sierpnia 2026 r. mogą zostać zakwestionowane.
W dniach 6–8 października 2026 roku w Ptak Warsaw Expo odbędzie się Veterinary Expo Poland – Targi Produktów i Innowacji dla Medycyny Weterynaryjnej. To specjalistyczne wydarzenie stworzone z myślą o lekarzach weterynarii, właścicielach klinik i gabinetów, technikach weterynaryjnych, hodowcach, producentach, dystrybutorach oraz firmach rozwijających nowoczesne rozwiązania dla sektora animal health.
Prezentacja innowacji i praktycznych rozwiązań
Veterinary Expo Poland to przestrzeń prezentacji innowacji, technologii i praktycznych rozwiązań, które odpowiadają na aktualne potrzeby branży weterynaryjnej. Podczas targów zaprezentowane zostaną m.in. produkty z zakresu farmacji i leków, sprzętu diagnostycznego, narzędzi chirurgicznych, higieny i dezynfekcji, rehabilitacji i opieki pooperacyjnej, telemedycyny, monitoringu stanu zdrowia, dietetyki zwierząt oraz systemów wspierających zarządzanie klinikami weterynaryjnymi.
Możliwość rozwoju kontaktów biznesowych
Wydarzenie będzie okazją do poznania najnowszych trendów, porównania ofert dostępnych na rynku oraz nawiązania wartościowych kontaktów biznesowych. Dla wystawców to możliwość bezpośredniego dotarcia do profesjonalistów i decydentów odpowiedzialnych za zakupy, rozwój usług oraz wdrażanie nowych technologii w placówkach weterynaryjnych. Dla odwiedzających – szansa na zdobycie wiedzy, rozmowy z ekspertami i znalezienie rozwiązań wspierających codzienną pracę w gabinetach, klinikach i innych podmiotach związanych z opieką nad zwierzętami.
Sukces premierowej edycji
Znaczenie wydarzenia potwierdziła już premierowa edycja Veterinary Expo Poland, która zgromadziła przedstawicieli branży weterynaryjnej, firm produkcyjnych, technologicznych i usługowych, a także osoby poszukujące rozwiązań z obszaru diagnostyki, farmakologii, suplementacji, żywienia, wyposażenia placówek oraz cyfryzacji usług weterynaryjnych.
Miejsce spotkań profesjonalistów
Targi Veterinary Expo Poland 2026 będą miejscem spotkań dla tych, którzy chcą rozwijać swoje kompetencje, obserwować kierunki zmian w branży oraz aktywnie uczestniczyć w budowaniu nowoczesnej medycyny weterynaryjnej w Polsce.
Informacje organizacyjne
Data i miejsce: 6–8 października 2026, Ptak Warsaw Expo, Nadarzyn
Godziny otwarcia: 10:00–17:00
Rejestracja: bezpłatna wejściówka po rejestracji online
Dojazd: bezpłatny parking oraz dojazd autobusami linii 703 i 711 z Warszawy
Odwiedzając targi zoologiczne, zyskujesz bezpośredni dostęp do najnowszych produktów i technologii branży, a także możliwość nawiązania cennych kontaktów biznesowych i wymiany wiedzy z ekspertami z całej Europy.
Co zmienia Dyrektywa (UE) 2024/825 w sprawie wzmocnienia pozycji konsumentów w procesie transformacji ekologicznej?
Klienci branży zoologicznej coraz częściej oczekują, że karma, żwirek czy smycz będą „lepsze dla środowiska”. To dobra wiadomość – pod warunkiem, że zielone hasła na etykiecie są prawdziwe i możliwe do sprawdzenia. Dyrektywa (UE) 2024/825 zaostrza zasady komunikacji środowiskowej (czyli ogranicza pseudoekologiczny marketing) oraz porządkuje informowanie o trwałości, naprawach i aktualizacjach w produktach z elementami cyfrowymi. W Polsce wdrożenie ma nastąpić przez nowelizację dwóch ustaw konsumenckich.
Kiedy te przepisy zaczną obowiązywać?
Dyrektywa przewiduje, że państwa członkowskie mają przyjąć i opublikować przepisy wdrażające do 27 marca 2026 r., a stosować je od 27 września 2026 r. Polski projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta (z 16 grudnia 2025 r.) zakłada rozpoczęcie stosowania tych przepisów właśnie 27 września 2026 r.
WSKAZÓWKA! Etykiety, opisy produktów w sklepach stacjonarnych i internetowych oraz materiały reklamowe (papierowe i elektroniczne) warto przejrzeć już teraz.
Pięć zakazów pseudoekologicznego marketingu
Dyrektywa dopisuje (załącznik I do dyrektywy 2005/29/WE dotyczącej nieuczciwych praktyk handlowych stosowanych przez przedsiębiorstwa wobec konsumentów) do tzw. czarnej listy praktyk zakazanych w każdych okolicznościach schematy, które szczególnie łatwo „wpadają” na opakowania i do reklam:
• „Eko” bez doprecyzowania: same hasła typu „przyjazne dla środowiska”, „zielone” nie wystarczą. Jeśli firma nie potrafi sensownie wykazać efektywności ekologicznej wyrobu, to lepiej tak nie pisać. A jeżeli ma podstawy, to dodać od razu obok hasła, co dokładnie oznacza to „eko” i na czym polega w tym konkretnym produkcie.
• „Neutralne dla klimatu” oparte na kompensowaniu emisji: zakazane ma być twierdzenie o neutralnym/pozytywnym wpływie pod kątem emisji gazów cieplarnianych, gdy argumentem jest wyłącznie kompensowanie emisji poza łańcuchem wartości (np. „posadziliśmy drzewa”).
• Efekt „halo”: nie wolno sugerować, że cały produkt lub cała firma jest „eko”, gdy realnie chodzi tylko o jeden element, np. tylko o opakowanie z recyklingu albo tylko o jedną linię produktów.
• Samozwańcze „eko znaczki”: zakazane ma być używanie własnych „zielonych odznak” (typu „EcoFriendly”, „Green” czy „W zgodzie z naturą”) bez systemu certyfikacji albo bez ustanowienia takiego oznaczenia przez organ publiczny. Sama grafika, nazwa czy znak jakości nie wystarczy.
• „Chwalimy się tym, co i tak jest obowiązkowe”: nie można sprzedawać jako wyjątkowej zalety czegoś, co jest standardem wymaganym przez prawo dla całej kategorii produktów. Komunikaty typu „zgodne z prawem UE” jako przewaga będą ryzykowne, bo to po prostu obowiązek do spełnienia przed wprowadzeniem wyrobu do obrotu.
WAŻNE! Od 27 września 2026 r. hasła typu „eko”, „zielone”, „przyjazne dla środowiska” czy „neutralne klimatycznie” będą mogły być używane tylko wtedy, gdy firma potrafi je jasno wyjaśnić i udowodnić. Nie wystarczy ogólne wrażenie aniwłasny „zielony” znaczek.
Porównania i rankingi: „najbardziej ekologiczna karma” pod lupą
Jeżeli firma porównuje produkty pod kątem cech środowiskowych lub społecznych (np. „mniejszy wpływ na klimat”, „bardziej recyklingowalne opakowanie”), konsument ma otrzymać istotne informacje: metodę porównania, wskazanie produktów objętych porównaniem oraz ich dostawców, a także działania zapewniające aktualność danych. W praktyce oznacza to: porównanie musi być policzone, opisane i możliwe do obrony, także w sprzedaży internetowej.
Nie tylko „eko”. Również trwałość i naprawy czy aktualizacje w produktach typu smart
Nowe przepisy obejmują też praktyki związane z trwałością wyrobu i oprogramowaniem. Dla branży zoologicznej to ważne, bo rośnie sprzedaż podajników karmy, fontann, nadajników GPS czy zabawek elektronicznych. Na czarną listę trafiają m.in. sytuacje, gdy przedsiębiorca zataja, że aktualizacja oprogramowania pogorszy działanie urządzenia albo przedstawia ją jako niezbędną, choć ta aktualizacja jedynie dodaje jakieś funkcje. Ryzykowne są też hasła o trwałości i naprawialności, jeśli nie są prawdziwe. Chodzi zarówno o proste komunikaty, typu „bardzo trwałe”, „na lata”, „wyjątkowo odporne”, „łatwe w naprawie”, jak i o bardziej „techniczne” zapewnienia, np. że dany automat do karmienia, fontanna czy lokalizator dla zwierząt będzie działał przez określony czas, że części zamienne są dostępne, że sprzęt da się naprawić w rozsądnym koszcie albo że serwis jest realnie osiągalny. Jeśli w rzeczywistości producent nie przewiduje napraw, nie zapewnia części, urządzenie jest konstrukcyjnie jednorazowe, a po krótkim czasie wsparcie się kończy – takie przekazy mogą zostać uznane za wprowadzające w błąd.
Co zrobić już dziś, żeby przygotować się na nowe przepisy?
Sześć kroków, które zwykle najszybciej porządkują komunikację w firmie:
Zebranie w jednym miejscu wszystkich „zielonych” i „etycznych” haseł stosowanych przy produktach: na opakowaniu, w sklepie internetowym, w reklamach oraz w grafice (np. listki, ziemia, kolorystyka, symbole).
Jeśli firma używa ogólników (np. „ekologiczne”, „zrównoważone”), dobrze jest zamienić je na prosty konkret: co dokładnie jest lepsze, w jakim zakresie i na jakiej podstawie (liczby, certyfikat, badanie). I podać te dane od razu tam, gdzie pada hasło.
Sprawdzenie komunikatów typu „neutralne klimatycznie”. Jeżeli opierają się głównie na kompensowaniu emisji (np. sadzeniu drzew lub zakupie certyfikatów), firma powinna rozważyć zmianę albo wycofanie takiego przekazu.
Audyt „zielonych znaczków” i deklaracji jakości. Jeśli to własny znak firmy, a nie element wiarygodnego systemu certyfikacji z niezależną kontrolą, może wymagać przebudowy albo usunięcia.
Przy stosowaniu porównań z innymi produktami („mniej emisji”, „bardziej recyklingowalne”, „najbardziej ekologiczne”) należy przygotować krótką notkę: jak liczone jest porównanie, jakie produkty obejmuje i skąd są dane – tak, by dało się ją pokazać klientowi w sklepie stacjonarnym czy w sprzedaży online.
Dla urządzeń z aplikacją lub oprogramowaniem (np. automatyczne podajniki, fontanny, lokalizatory) powinny być ustalone jasne zasady informowania o aktualizacjach: kiedy są, co zmieniają i czy mogą pogorszyć działanie urządzenia.
A tak naprawdę po co to wszystko?
Dyrektywa 2024/825 nie blokuje mówienia o środowisku. Blokuje zielone skróty myślowe, które nie mają przełożenia na rzeczywistość. Dla firm, które podejmują realne działania w zakresie ochrony środowiska, zmniejszenia emisji czy stosowania gospodarki obiegu zamkniętego, to w praktyce wzmocnienie ich wiarygodności w oczach konsumentów. Co przekłada się na zwiększenie przychodów i rozwój biznesu.
27 kwietnia, 2026
Prenumerata papierowa
Odbieraj PetInsider w wersji drukowanej
Bezpłatna prenumerata dla firm z branży zoologicznej. Co miesiąc prosto pod Twój adres.