za nami Zoomark 2025 – jedno z najważniejszych wydarzeń w branży zoologicznej. W tym numerze podsumowujemy to, co warto zapamiętać z tegorocznej edycji targów w Bolonii. Przypominamy też, że ruszyła rejestracja na PetExpo 2025 – największe wydarzenie zoologiczne w Polsce. To dobry moment, by zaplanować udział, zarezerwować czas i miejsce na rozwój kontaktów handlowych.
W części eksperckiej i poradnikowej stawiamy na tematy, które mają praktyczne zastosowanie w codziennej sprzedaży. Znajdziecie tu m.in. artykuł o tym, jak edukować klientów i uzasadniać wyższą cenę karm premium i superpremium dla szczeniąt, jak rozmawiać o saszetkach dla kotów i dlaczego ten drobny produkt może mieć duży potencjał sprzedażowy. Omawiamy też zasady holistycznej pielęgnacji sierści oraz wskazujemy, w jaki sposób suplementy, np. od marki BEMO, mogą wspierać zdrowie i wygląd psa.
Nie zapominamy o rozwijaniu kompetencji sprzedażowych – kontynuujemy cykl „Sprzedaż krok po kroku” oraz publikujemy drugi odcinek tekstu o wspieraniu pracowników w kryzysie. Wierzymy, że troska o zespół, dobre relacje i odpowiednia atmosfera w pracy są równie ważne jak dobrze dobrany asortyment.
Z kolei dla tych, którzy chcą rozwijać markę i sklep w internecie, przygotowaliśmy materiały o UX w e-commerce, a także o tym, dlaczego brand potrzebuje nie tylko dobrego logo, ale też charakterystycznego bohatera, który pomoże wyróżnić się na tle konkurencji.
Całość uzupełnia druga część poradnika o monitorowaniu cen – temat, który wraca nie bez powodu. W czasach dynamicznych zmian cen i dużej konkurencji kontrola nad polityką cenową staje się kluczowa.
Wierzymy, że ten numer będzie dla Was wartościowym narzędziem – zarówno w codziennej pracy, jak i w długofalowym planowaniu rozwoju.
Spis artykułów - maj 2025
Zoomark 2025 – podsumowanie targów w Bolonii
PetExpo 2025 – już możesz się zarejestrować!
Nowości branżowe
Karmy premium i superpremium dla szczeniąt – jak uzasadnić wyższą cenę?
Saszetki dla kota – mały produkt, duży potencjał sprzedażowy
Holistyczna pielęgnacja sierści psa – szampony, odżywki i suplementy
Piękna sierść? Tak, poproszę!
UX w e-commerce dla branży zoologicznej
Nie tylko logo ma znaczenie. Dlaczego Twój brand potrzebuje własnego bohatera
Jak skutecznie monitorować ceny w sklepie zoologicznym. Część II
Prezentacja produktu – jak przekonać klienta do zakupu
Sztuka rozpoczynania rozmowy, czyli jak zagajać, aby wzbudzić emocje i zainteresowanie klienta!
Jak skutecznie wspierać pracowników w kryzysie: praktyczny przewodnik. Część II
„Kolor jest siłą, która bezpośrednio wpływa na duszę”– mawiał Johannes Itten, szwajcarski artysta i teoretyk sztuki. Gdyby zajmował się marketingiem w branży zoologicznej, pewnie dodałby: „…a także na decyzje zakupowe opiekunów zwierząt”. Kolory nie tylko przyciągają wzrok, ale też wywołują określone emocje i podświadomie kierują nas w stronę konkretnego produktu. Co więcej, nie tylko ludzie reagują na kolory – nasze czworonogi również! Zatem jak skutecznie wykorzystać psychologię barw w sprzedaży zoologicznej? Czas to sprawdzić!
Z artykułu dowiesz się:
które kolory najlepiej przyciągają klientów w sklepie zoologicznym,
jak barwy wpływają na emocje i decyzje zakupowe,
jak zwierzęta postrzegają kolory i dlaczego ma to znaczenie.
Kolor daje głos!
Wyobraź sobie, że właśnie wchodzisz do swojego sklepu i widzisz klienta stojącego w głębokiej zadumie przed półką z karmami. W jednej ręce trzyma opakowanie biało-niebieskie, w drugiej – intensywnie czerwone. Które wybierze? Odpowiedź brzmi: to zależy. A konkretnie – od jego potrzeb i tego, jakie emocje wywołuje w nim dany kolor. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak błyskawicznie barwy wpływają na decyzje zakupowe. Nasz mózg przetwarza kolor w mniej niż 100 milisekund – szybciej niż szczeniak dopadnie upuszczony smakołyk. I co najważniejsze, barwy docierają do części mózgu odpowiedzialnej za emocje, a nie za logiczne myślenie. To dlatego czasem klient mówi: „Nie wiem dlaczego, ale czuję, że to dobry wybór!”.
Czerwony
Nieprzypadkowo czerwień króluje w akcjach promocyjnych. Badania pokazują, że czerwone przyciski „Kup teraz” zwiększają konwersję o 21% w porównaniu do zielonych. Ten kolor podnosi tętno, pobudza do działania i… zachęca do natychmiastowego zakupu. W branży zoologicznej czerwień często pojawia się na opakowaniach przysmaków, zwłaszcza tych, które mają być nagrodą. A teraz wróćmy do Twojego klienta. Właśnie adoptował szczeniaka, który jest istnym wulkanem energii. Widząc czerwone opakowanie, podświadomie myśli: „O! Coś pysznego, mój psiak to pokocha!”.
Niebieski
A co, jeśli ma starszego, schorowanego pupila? Wtedy intensywna czerwień może go wręcz odstraszyć. W końcu szuka czegoś sprawdzonego, bezpiecznego, polecanego przez weterynarzy. I tutaj na scenę wkracza niebieski, kojarzony z profesjonalizmem i zaufaniem.
Ciekawostka
Czy wiesz, że aż 33% marek z listy Fortune 500 używa go w swoich logotypach. Strony internetowe z niebieskim tłem osiągają o 17% wyższe wskaźniki wiarygodności.
Biały
A biel – symbol sterylności i czystości – jest podstawą w klinikach weterynaryjnych i na opakowaniach karm leczniczych. Twój klient patrzy na niebiesko-białą paczkę i myśli: „To bezpieczny wybór, eksperci wiedzą, co robią”. Nic dziwnego, że marki takie jak Royal Canin czy Hill’s bazują na tych kolorach, podkreślając swoje naukowe podejście do żywienia zwierząt.
Kolory oczami czworonogów
A jak to wygląda w świecie zwierząt? Psy i koty widzą kolory inaczej niż ludzie, ale to nie znaczy, że nie reagują na ich obecność. Koty na przykład nie rozpoznają czerwieni, ale za to doskonale widzą kontrasty. To dlatego przysmaki i zabawki dla kotów często mają intensywne, kontrastujące kolory, np. fioletowy, żółty czy czerwony. Wyobraź sobie, że kot ma do wyboru dwie zabawki: jedną w neutralnych barwach, drugą w jaskrawych. Którą wybierze? Oczywiście tę, która się wyróżnia!
Morał tej historii? Kolor nie jest przypadkowy, to narzędzie, które może działać na korzyść Twojego biznesu. Warto o tym pamiętać, kiedy wybierasz asortyment do swojego sklepu!
Ważne!
Niebieski – profesjonalizm i zaufanie
Czerwony – energia i impuls do zakupu
Zielony – zdrowie i naturalność
Żółty – szybkie decyzje i optymizm
Pomarańczowy – entuzjazm i zabawa
Biel – czystość i bezpieczeństwo
Najpierw poznaj naturę kolorów
Czy wiesz, że aż 85% konsumentów przyznaje, że barwa ma kluczowe znaczenie w podejmowaniu decyzji zakupowych? To oznacza jedno: dobrze dobrane kolory mogą sprawić, że Twój sklep zoologiczny stanie się magnesem na klientów. Pierwszy krok do sukcesu to poznać ich kod.
Sprzedajesz głównie karmy weterynaryjne, suplementy lub oferujesz usługi profesjonalnej opieki nad zwierzętami? Postaw na odcienie niebieskiego i biel. Naukowcy odkryli, że niebieski aktywuje obszary mózgu związane z zaufaniem o 18% szybciej niż neutralne barwy, a jego obecność w brandingu zwiększa postrzeganą wiarygodność o 17%. Biel natomiast kojarzy się z czystością i profesjonalizmem – nieprzypadkowo dominuje w klinikach weterynaryjnych.
Jeśli Twój sklep promuje produkty bio, wybierz odcienie zieleni i żółci. Zielony to symbol zdrowia i naturalności – badania pokazują, że 68% konsumentów łączy go z produktami premium bazującymi na naturalnych składnikach. A żółty? Przyspiesza decyzje zakupowe – opakowania z tym kolorem są wybierane o 55% szybciej!
Jeśli dużą część Twojego asortymentu stanowią przysmaki, zabawki i akcesoria, postaw na czerwień i pomarańcz! Czerwień pobudza ciało migdałowate w mózgu, wywołując impuls do natychmiastowego zakupu. To dlatego dominuje w fast foodach – i równie skutecznie zadziała w Twoim sklepie zoologicznym!
Dla marek promujących wartości ekologiczne ziemiste barwy, jak terakota i szałwia, to strzał w dziesiątkę. Kampanie z ich wykorzystaniem notują 33% większą skuteczność, a ich obecność na opakowaniach zwiększa skojarzenia z ekologią o 79%. Co ciekawe, ptaki otoczone tymi kolorami odczuwają 28% mniej stresu – idealny wybór do działu z akcesoriami dla pierzastych przyjaciół!
Chcesz przyciągnąć młodszych odbiorców, szczególnie w mediach społecznościowych? Neonowe, wyraźne kolory to Twoi sprzymierzeńcy. Dobrym wyborem będą odcienie koralowe i turkusowe. Produkty w tych barwach generują 57% więcej treści tworzonych przez użytkowników na Instagramie i TikToku.
Jeśli Twoja marka ma kojarzyć się z luksusem, postaw na monochromatyczne gradienty. Produkty z takim brandingiem są postrzegane jako bardziej ekskluzywne, a ich wartość oceniana jest o 44% wyżej. Nawet strony internetowe z gradientami przyciągają uwagę użytkowników o 68% dłużej.
W kolejnym kroku spróbuj zrozumieć naturę social mediów
Kolor – skojarzenie – gotowy wybór. Gdyby to było takie proste… Zanim dokonasz wyboru, weź pod uwagę jedno z najpotężniejszych narzędzi marketingowych dla sklepów zoologicznych: social media. Odpowiedni dobór kolorystyki w postach, reklamach i grafikach może znacząco zwiększyć ich skuteczność.
Na Instagramie, gdzie dominują treści wizualne, najlepiej sprawdzają się żywe, nasycone odcienie zieleni.
Na Facebooku, gdzie użytkownicy często szukają rzetelnych informacji, stonowane odcienie błękitu w reklamach weterynaryjnych obniżają wskaźnik odrzuceń o 34%, co oznacza, że ludzie chętniej czytają treści i podejmują działania.
Na TikToku, który opiera się na szybkim, dynamicznym przekazie, najlepiej działają neonowe akcenty w filmikach z zabawkami dla zwierząt, które zwiększają liczbę udostępnień o 41%. Kontrastowe kolory sprawiają, że treści są bardziej czytelne i zapadają w pamięć, co jest kluczowe na tej platformie.
Na LinkedIn, który skupia się na budowaniu wizerunku eksperta i networkingu, dobrze sprawdzają się granatowe i niebieskie akcenty, które budują poczucie profesjonalizmu i zaufania.
Profile marek zoologicznych używających tej kolorystyki w postach edukacyjnych i materiałach B2B odnotowują 17% wyższe zaangażowanie w treści eksperckie. Co więcej, publikacje z grafikami w odcieniach błękitu i bieli mają o 23% większy współczynnik kliknięć, co sprawia, że LinkedIn jest świetnym miejscem do promowania weterynaryjnych produktów i konsultacji specjalistycznych.
Nie tylko same kolory, ale również sposób ich wykorzystania ma znaczenie. Kontrastowe połączenia sprawiają, że treści są bardziej czytelne i zapadają w pamięć. Warto zwrócić uwagę na zasady kontrastu zgodne z wytycznymi ADA – minimalny stosunek 4,5 do 1 sprawia, że tekst na tle grafiki jest czytelny dla największej liczby osób.
Istotnym elementem wizualnej strategii marki w social mediach jest również dostosowanie kolorystyki do emocji i celów kampanii. Na przykład pomarańczowe przyciski „Adoptuj mnie” w kampaniach schronisk zwiększają liczbę zapytań o zwierzęta o 19%, a użycie sezonowych schematów kolorystycznych (np. odcieni dyni w październiku) zwiększa sprzedaż o 22%. Dzięki świadomemu podejściu do kolorów i ich dopasowaniu do platformy oraz grupy docelowej marki zoologiczne mogą osiągnąć 31% lepsze wyniki w konwersji sprzedaży i 23–45% szybsze rozpoznawanie brandu.
A teraz: wybierz pigułkę neo
Niczym pigułka od Morfeusza – kolory mają podobną moc. Dobrze wybrane mogą sprawić, że klienci będą nie tylko kupować więcej, ale również chętnie wracać. Aby maksymalnie wykorzystać ich potencjał, warto podejść do tego procesu w uporządkowany sposób. Jak skorzystać z informacji, które przedstawiłam?
Zacznij od określenia tożsamości swojej marki: jakie wartości chcesz podkreślić i jaką historię opowiedzieć? Z czym mają kojarzyć Cię klienci?
Zbadaj swoją grupę docelową: przeanalizuj preferencje klientów, sprawdź, jakie kolory najlepiej rezonują z ich oczekiwaniami i jak postrzegają konkurencyjne marki.
Przeprowadź audyt konkurencji: korzystając z narzędzi takich jak Adobe Color CC, można sprawdzić, jakie barwy dominują w brandingach konkurencyjnych marek. Jeśli na przykład w Twojej okolicy większość sklepów zoologicznych używa klasycznych zieleni i brązów, możesz rozważyć mniej oczywiste, ale równie efektywne połączenia, np. błękitu z ciepłym odcieniem pomarańczu, by nadać marce unikalny charakter.
Zastanów się, jakie działania marketingowe podejmiesz: postaw na kolory, które dobrze sprawdzą się na wybranych przez Ciebie platformach.
Uwzględnij psychologię kolorów.
Odrzuć kolory, które na pewno nie pasują, i przetestuj kilka pasujących wariantów: dobrym pomysłem są A/B testy w mediach społecznościowych, próbne wydruki i opinia ekspertów z branży albo wręcz zlecenie im tych działań.
Jeśli dokonałeś wyboru, dbaj o spójność: utrzymuj jednolitą identyfikację wizualną w każdym kanale komunikacji, ale pamiętaj o sezonowych dostosowaniach, np. ciepłych odcieniach jesienią czy pastelach wiosną.
Czy teraz jesteś gotów uwolnić moc koloru w swoim sklepie zoologicznym? Nie pozwól, aby Twoje półki były przechowalnią zmarnowanych okazji. Paleta jest Twoja!
autor: Aldona Bochen
Z wykształcenia biolog. Od wielu lat zajmuje się social mediami. Obecnie jest współwłaścicielką i szefem produkcji w agencji social media Ghost Writers.
Reklama dźwignią handlu – mówiło stare porzekadło. A że jest stare, to i już obecnie nie do końca prawdziwe. Teraz można raczej mówić o reklamach, a nie pojedynczej reklamie. Usługi te bowiem tak mocno się rozwinęły, tak bardzo podzieliły, że pewne ich rodzaje będą działać w określonych sytuacjach, a inne nie. Jedną z nielicznych form, które pozytywnie zadziałają zawsze, jest marketing szeptany.
Z artykułu dowiesz się:
czym jest marketing szeptany,
dlaczego jest skuteczny,
jakie są rodzaje takiego marketingu,
czym się one od siebie różnią.
Marketing szeptany. Reklama a reputacja
Tym, co sprawia, że marketing szeptany, inaczej zwany pocztą pantoflową, działa doskonale, jest fakt, że pierwotnie nie miał on nic wspólnego z reklamą.
Reklama bowiem to wszelkie płatne działania. A skoro są płatne, to z założenia niekoniecznie prawdziwe. Poczta pantoflowa, czyli informacje przekazywane potencjalnym klientom przez obecnych klientów, nabiera w tym kontekście nowego znaczenia. Nie jest reklamą, tylko świadectwem reputacji.
Z premedytacją napisałem o informacjach przekazywanych przez obecnych klientów. Nie dodałem przymiotnika: zadowolonych. Dlaczego? Bo to działa w dwie strony. Również niezadowoleni klienci będą o nas mówić. Możemy mieć więc dobrą lub złą reputację. Nie ma natomiast złej reklamy (w tym znaczeniu, że reklamodawca sam o sobie źle mówi). Miewamy oczywiście wojny cenowe. Ostatnimi czasy obserwujemy absurdalną kampanię dwóch sieci marketów, polegającą na uwypuklaniu wysokich cen konkurencji. Ale to też nie jest zła reklama, bo wszyscy spodziewamy się, że dostawca A nie będzie mówił o dostawcy B dobrze, tylko raczej źle. I tak po prawdzie te markety nie mówią nawet źle o sobie. Mówią tylko źle o cenach poszczególnych koszyków produktów u tych drugich. Nowością jest tylko to, że teraz robią to oficjalnie, głośno i publicznie. Co nie zmienia faktu, że część ludzi, podobnie jak ja, za każdym razem, gdy słyszy taką reklamę, myśli sobie: „A to dranie, oczerniają innych, a sami pewnie nie są lepsi”.
Nie mówimy tu też o reklamach nietrafionych. Jest cała masa złych reklam (w tym znaczeniu, że nie trafiły w gusta odbiorców, czy zostały zrobione niepoprawnie technicznie).
Zła reputacja to co innego. Niezadowolony klient nie mówi nigdy: „Wiesz, to dobra firma tylko zbyt długo obsługiwali reklamację”. Zazwyczaj w takiej sytuacji słyszymy: „To złodzieje, trzymaj się od nich z daleka”.
I uwaga: nie ma nic złego w tym, że masz niezadowolonych klientów. Bo przecież to ci klienci mogli być „jacyś nie tacy”. Zbyt wymagający, żądający cudów, sfrustrowani czy wprost niezrównoważeni emocjonalnie. Każdy, kto ma wielu klientów, trafi i na takich. Źle się dzieje, gdy masz ich zbyt wielu. Gdy ich liczba niebezpiecznie odbiega od rynkowej średniej. Wtedy negatywna reputacja rozprzestrzenia się i zaczyna szkodzić. (Czemu nie rozprzestrzenia się mocno, gdy niezadowolonymi klientami są frustraci? Bo znajomi frustratów wiedzą, z kim mają do czynienia i ich opinie dzielą przez 4). Niektórzy twierdzą nawet, że jeden niezadowolony klient powie o Tobie dziesięciu znajomym. Podczas gdy tylko co któryś (tu pojawiają się różne liczby – o czym poniżej) zadowolony powie komukolwiek.
WAŻNE!
Pozytywny marketing szeptany zaczyna się od jakości usług i produktów. Zadbaj o to, zanim przejdziesz do drugiego kroku.
You don’t ask, you don’t get
Nie prosisz? To nie dostajesz! – powiadają Amerykanie, którzy do chwytliwych haseł mają talent niczym starożytni Rzymianie (z tym że łaciny już niemal nikt nie zna).
Tylko 20% Twoich zadowolonych klientów poleca Cię innym – z takimi liczbami spotkałem się w literaturze poświęconej temu zagadnieniu. Już tak mają, z natury. Lubią promować dobre produkty i usługi, nawet niepytani. Tylko 20% zadowolonych klientów (te liczby dotyczą TYLKO tych zadowolonych!) nigdy Cię nie poleci. Już tak mają, z natury. Kierują się po prostu taką zasadą, że „nie biorą odpowiedzialności” (bzdurny argument, ale takiego najczęściej używają) i nie polecają, nawet jeśli są zadowoleni.
WAŻNE!
Natomiast aż 60% zadowolonych klientów mogłoby Cię polecać, ale tego nie robią. Dlaczego? Bo nikt ich o to nie poprosił i nie poinstruował, jak mają to robić. Jeśli Twój produkt i usługa są dobrej jakości, nie pozwól, żeby pozostawało to tajemnicą. Proś klientów o polecenia!
Zauważ, że ludzie otaczają się osobami podobnymi do nich. Ci, którzy kochają zwierzaki, zazwyczaj otaczają się innymi ludźmi, którzy je kochają. Często to pupile są zresztą jakimś łącznikiem dla ludzi.
Przykład z życia wzięty
Lata temu, gdy wraz z żoną mieszkaliśmy na sporym osiedlu mieszkaniowym w Warszawie, zakumplowaliśmy się z jedną z sąsiednich rodzin właśnie dzięki wzajemnej pomocy w dokarmianiu swoich kotów, gdy ci drudzy wyjeżdżali na weekend. Wielokrotnie słyszałem, jak żona polecała sąsiadce i odwrotnie jakąś nową karmę itp. Większość naszych rozmów dotyczyła kotów i opieki nad nimi.
Polecenia to nie to samo co rekomendacje
Polecenia są w porządku. Ale ja wolę rekomendacje. Oczywiście mechanizm ten bardziej działa na rynku B2B niż B2C, ale kto wie? Może warto zastosować go w przypadku naszych najlepszych klientów, czyli kupujących najwięcej lub najdrożej (prestiżowe marki itp.), najczęściej ludzi dobrze sytuowanych, otaczających się innymi dobrze sytuowanymi ludźmi.
Rekomendacja różni się od polecenia przede wszystkim sprawczością sprzedawcy. Zwróć uwagę: w poleceniu oczekujemy, że klient będzie o nas mówił dobrze swoim znajomym. Czy oni później do nas przyjdą, to druga sprawa. Sprawczość jest po ich stronie. My możemy co najwyżej agresywnie czekać.
Rekomendacje zakładają, że oprócz takiego polecenia nasz klient zdobędzie zgodę na przekazanie nam numeru telefonu do klienta, a co za tym idzie – zgody na to, żebyśmy to my zadzwonili. Potencjalny klient natomiast ma się spodziewać, że zadzwonimy (nie ma być zaskoczony). W takiej sytuacji sprawczość jest po naszej stronie. I o ile w przypadku polecenia potencjalny klient może o nas zapomnieć, może zgubić namiary na nas czy też może trafić do konkurencji, zanim do nas dotrze, o tyle w przypadku rekomendacji my nie zapomnimy zadzwonić do potencjalnego klienta, nie zgubimy namiarów ani nie będziemy czekać, aż znajdzie go konkurencja. Po prostu załatwimy temat niezwłocznie.
UWAGA!
Jeśli identyfikujesz się jako sprzedawca produktów takich czy innych marek, rekomendacje nie są dla Ciebie. Jeśli jednak identyfikujesz się jako DORADCA, a Twoją główną zaletą jest wiedza ekspercka, którą dzielisz się z klientem, zawsze wygrasz.
Przykład z życia wzięty
Ludzie, którzy kupują rasowego psa z hodowli (mam teraz na myśli konkretną koleżankę, prawniczkę), nie będą na nim oszczędzali. Wyszukując lekarza weterynarii, nie będą wpisywać w wyszukiwarkę internetową: „najtańszy weterynarz”. Będą szukać w opiniach tego najlepszego! I nieważne, że będzie najdroższy. (Przy okazji: opinie w Google czy na różnych portalach to też jakiś rodzaj marketingu szeptanego, ale… można je kupić, coraz więcej osób patrzy więc na nie z przymrużeniem oka, są ważne, ale musi ich być naprawdę dużo i muszą być szczegółowe, żeby robiły wrażenie).
Kilka lat temu, gdy jeden z naszych kotów poważnie chorował i – co tu dużo mówić – kończył swój żywot, jeździliśmy z nim do wyspecjalizowanego lekarza weterynarii 40 km (czyli z Warszawy 1,5 godziny w jedną stronę), choć nadzieja, że w czymkolwiek to pomoże, była tak znikoma, że z logicznego punktu widzenia było to bez sensu. Ale jakoś w przypadku naszych pupili racjonalizm nie ma prawa bytu. Liczą się emocje.
Tacy ludzie szukają nie najtańszego produktu, a najlepszego serwisu (doradztwa, poświęconego im czasu). Potraktuj więc swoją wiedzę (a także wiedzę Twoich pracowników) jako zasób. Postaw je w centrum. Zrób z niej produkt dla klientów premium.
Nowoczesny marketing szeptany online
Przyszedł czas na tę część marketingu szeptanego, której nie lubię. I nie chodzi o to, że jest to online. Bo jeśli potraktujemy internet jako kanał komunikacji do poleceń czy rekomendacji w znaczeniu, jakie przedstawiłem powyżej, to wszystko jest w porządku. Problematyczne jest co innego. Otóż kiedy do marketingu szeptanego wprowadzamy element finansowania tego zjawiska, to staje się on reklamą. Traci swoją moc wiarygodności. Jakąś moc cały czas oczywiście ma, ale jej źródło jest już gdzie indziej.
Product seeding
Możemy więc spotkać się z tzw. product seeding. Co nie jest niczym więcej, jak tylko promowaniem produktów czy usług poprzez udostępnienie ich blogerom czy influencerom. Ich recenzja jest więc dla nas reklamą. Trzeba się tutaj liczyć z faktem, że nie jest to reklama w sensie tradycyjnym, ponieważ owi influencerzy mogą też nasz produkt czy usługę skrytykować. Koszt niewielki, bo najczęściej jest to jedynie cena produktu czy usługi, a rozpoznawalność może być duża. Pod warunkiem, że produkt czy usługa ma mało wad i są one nieistotne.
Trendsettings
Podobne działanie ma tzw. trendsettings. Do współpracy angażujemy osoby wpływowe, które dla potencjalnego odbiorcy są wzorem do naśladowania. Ich działania są więc dla odbiorcy wiarygodne i potencjalny klient chce podążać za swoim idolem. Celem jest wytworzenie mody. To działanie jest już jednak dużo droższe, bo taki influencer chce monetyzować swój wpływ. Im więc ma większą grupę odbiorców, tym większego wynagrodzenia sobie zażyczy.
O ile w przypadku product seeding influencer zrecenzuje nasz produkt czy usługę i na tym współpraca się prawdopodobnie zakończy, o tyle influencer-trendsetter chce, żeby nasza sprzedaż rosła, bo wtedy i on zarabia, dlatego ominie negatywy produktu czy usługi i będzie zaangażowany w ich promocję.
Evangelist marketing
A stąd już blisko do tzw. evangelist marketingu,który polega na zbudowaniu plemienia fanów wokół danej marki. Ich zadaniem jest marketing szeptany, o jakim wyżej pisałem, bo tacy „ewangeliści” działają w pełnej wierze w dany produkt, a przy tym są naturalni i autentyczni. Są to zwykli użytkownicy, a nie influencerzy. Trudności nastręcza jedynie kwestia aktywnego moderowania takiej społeczności, „ubrania” jej w jakiś klub, stworzenia poczucia przynależności. W dawnych latach byłem członkiem Klubu Świata Książki, moi rodzice mieli Paszport Polsatu. To wszystko działania mające na celu zinstytucjonalizowanie marketingu szeptanego. Obecnie doskonale nadają się do tego przestrzenie w internecie: zamknięte grupy na Facebooku, Messengerze, WhatsAppie albo strefy klienta dostępne po zalogowaniu na stronie WWW.
Community marketing
A skoro już mowa o grupach na Facebooku (tych zamkniętych, ale i otwartych), to należy wspomnieć o community marketingu, czyli aktywności w grupach społecznościowych, forach internetowych. Nie trzeba nawet zakładać nowego wątku, wystarczy nawiązywać dialogi w istniejących już dyskusjach. Wypowiadać się kulturalnie, nikogo nie obrażać, nie wdawać w kłótnie i nie być nachalnym. Raczej budować pozycję eksperta, z którego zdaniem inni użytkownicy będą się liczyć.
Marketing wirusowy
Często jako formę marketingu szeptanego w internecie podaje się też tzw. marketing wirusowy. Polega on na tworzeniu tzw. memów – śmiesznych obrazków albo gifów z celnym komentarzem. Problem w tym, że nie da się stworzyć „wirala”. Możesz stworzyć mem, a to czy stanie się wiralem, rozniesie się wirusowo po sieci, nie zależy od Ciebie. Trudno więc traktować tę formę poważnie.
Społeczna odpowiedzialność biznesu
Na koniec chcę zwrócić Twoją uwagę na fakt, że wiarygodność mocno buduje (a co za tym idzie – wpłynie na Twój marketing szeptany) także społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR). Wspieranie organizacji prozwierzęcych, niepozostawiających żadnych wątpliwości, że są pozytywne, na pewno pomoże. Zwracam tylko uwagę, że same wspierane przez nas organizacje muszą być jednoznacznie pozytywne. Unikajmy więc stowarzyszeń czy fundacji zaangażowanych w bieżącą politykę. Nie chcemy przy okazji pozytywnych działań być obarczani odpowiedzialnością za jakieś niepoprawne akcje wspieranej organizacji.
Takie wspieranie nie zawsze musi (i według mnie nigdy nie powinno) polegać na finansowaniu. Pomyśl o wspólnych akcjach: konkurach, zawodach, promocjach w adopcji itd. Słowem: włącz kreatywność.
Do dzieła
A teraz, skoro masz już wiedzę na temat podstawowych narzędzi marketingu szeptanego, stwórz swój własny miks. Wybierz te elementy, które Ci pasują. Rozpisz plan działania i wdrażaj go od razu. Na bieżąco monitoruj efekty, tak aby móc wprowadzać ulepszenia.
Jestem przekonany, że już wkrótce zauważysz pozytywny wpływ marketingu szeptanego na Twój biznes.
Disugual, włoska marka karm premium, dynamicznie rozwija się w Polsce pod kierownictwem ATanimals. Założyciele firmy – Arkadiusz Mądro (sprzedaż, zakupy, marketing) i Tomasz Mierzwiński (zarządzanie operacyjne, finanse) – wprowadzili innowacyjny model współpracy ze sklepami zoologicznymi. Łącząc doświadczenie branżowe z solidnymi fundamentami biznesowymi. Ich wspólna wizja pozwala na skuteczne rozwijanie marki na polskim rynku, budując relacje oparte na jakości, innowacyjności i elastyczności. Jako dystrybutorzy Disugual dbają o szeroką dostępność produktów, wsparcie dla sklepów oraz edukację klientów, oferując karmy, które spełniają najwyższe standardy żywieniowe.
Dlaczego zdecydowaliście się na współpracę z Disugual?
Arkadiusz: Szukaliśmy marki, która wniesie realną wartość do oferty polskich sklepów zoologicznych. Disugual, z 30-letnim doświadczeniem i własnym zapleczem produkcyjnym we Włoszech, idealnie wpisał się w tę wizję. Tomasz: Zaimponowało nam ich kompleksowe podejście – od karm bytowych po diety weterynaryjne. Dzięki temu możemy zaoferować klientom pełną gamę produktów premium oraz niezawodne dostawy dzięki priorytetowej, dedykowanej produkcji. Włoscy partnerzy podzielają też nasze wartości dotyczące jakości i transparentności w biznesie, co jest dla nas fundamentem długofalowej współpracy.
Jak wygląda kwestia dostaw, biorąc pod uwagę, że to włoska marka?
Tomasz: Gwarantujemy niezawodne i szybkie dostawy dzięki priorytetowej dedykowanej produkcji w fabryce Disugual we Włoszech. Bezpośrednia współpraca z producentem i efektywna logistyka zapewniają stałą dostępność świeżego towaru w sklepach. Elastycznie reagujemy na potrzeby rynku, utrzymując optymalny poziom zapasów dla naszych partnerów handlowych.
Jakie korzyści przynosi sklepom wprowadzenie produktów Disugual?
A: Oferujemy sklepom dostęp do szerokiej gamy karm premium dla psa i kota – monobiałkowe, warianty z owocami oraz wyjątkowe na rynku diety weterynaryjne w wielu smakach. Zwierzęta wymagające specjalistycznej diety mogą cieszyć się zróżnicowanym menu. Nasi partnerzy otrzymują kompleksowe wsparcie od naszego zespołu, co przekłada się na efektywny rozwój sprzedaży w segmencie premium.
Jakie innowacje wprowadzacie na rynek?
T: Właśnie prezentujemy nowe diety weterynaryjne Disugual Metabolic Balance, stworzone we współpracy z ekspertami. To kompleksowe wsparcie w leczeniu schorzeń, wzbogacone o System Prebiotyczny Pro+ MOS/FOS dla zdrowego układu pokarmowego. Co innowacyjne, nasze dietoterapie oferujemy w wielu wariantach smakowych w ramach jednego schorzenia. W portfolio mamy też specjalistyczne karmy dla szczeniąt, kociąt oraz suk ciężarnych i karmiących. A już wkrótce kolejna nowość!
Do jakiej grupy docelowej kierujecie swoją ofertę?
Arkadiusz: Disugual to wybór świadomych opiekunów zwierząt, ceniących najwyższą jakość żywienia. Nasze karmy, produkowane ze składników klasy human grade, zaspokajają potrzeby zarówno zdrowych zwierząt, jak i tych wymagających specjalistycznych diet weterynaryjnych. Odpowiedzialna produkcja i certyfikowane surowce przyciągają klientów dbających o zdrowie pupili oraz aspekty ekologiczne.
Jakie działania marketingowe planujecie, aby zwiększyć świadomość marki? A: Aktywnie budujemy pozycję marki Disugualpoprzez skuteczne działania marketingowe w mediach społecznościowych, kampanie z influencerami oraz tragetowane reklamy płatne. Realizujemy akcje, które przekładają się na wzrost sprzedaży i rozpoznawalności zarówno sklepów partnerskich, jak i naszej marki. Aktualnie zaczynamy współpracę z włoskimi restauracjami w całej Polsce, które wprowadzą do menu dania dla psów z naszych karm. Dzięki temu dotrzemy do szerokiego grona klientów premium.
Jak wspieracie sklepy w sprzedaży produktów Disugual?
T: Wspieramy sklepy w sprzedaży produktów Disugual, dostarczając materiały POS, nasi partnerzy otrzymują pełne wsparcie marketingowe: organizujemy eventy, doradztwo w zakresie ekspozycji produktów, działania w social mediach oraz profesjonalne szkolenia produktowo-żywieniowe. To rozwiązanie pozwala efektywnie rozwijać sprzedaż w segmencie premium i budować długotrwałe relacje z klientami.
Na czym polega Wasze podejście do relacji z partnerami biznesowymi?
T: Kładziemy duży nacisk na indywidualne podejście do klientów, poprzez krótki proces decyzyjny i szybką reakcję. Każdy nasz partner ma swojego dedykowanego opiekuna, który odpowiada za rozwiązywanie problemów i stanowi bieżące wsparcie. Zależy nam na partnerskiej relacji, dlatego działamy elastycznie, reagując natychmiast na potrzeby klientów i stawiając na przejrzystą komunikację.
Dlaczego warto wprowadzić Disugual do oferty?
Arkadiusz: Produkty Disugual to nie tylko nowość na półkach, ale przede wszystkim kompleksowe rozwiązanie dla sklepów. Oferujemy szeroką gamę smaków i wariantów wysokiej jakości karm, wsparcie marketingowe oraz szybkie i elastyczne podejście do współpracy. Dzięki temu sklepy mogą wyróżnić się na rynku, zapewniając swoim klientom produkty klasy premium, dostosowane do indywidualnych potrzeb ich zwierząt, zarówno w zdrowiu jak i w chorobie.
branża zoologiczna nie zwalnia tempa, a my – jako Wasz przewodnik – chcemy dostarczać rzetelnych informacji i praktycznych wskazówek, które pomogą Wam lepiej zrozumieć rynek i skuteczniej prowadzić sprzedaż.
W tym numerze znajdziecie między innymi poradnik dla tych, którzy po raz pierwszy wybierają się na targi zoologiczne, a także przegląd produktów, które warto polecać klientom – od karm dla psich i kocich seniorów, przez probiotyki wspierające zdrowie jelit, aż po skuteczne środki przeciw kleszczom. Podpowiadamy również, jak sprzedawać maty do lizania i jak kolory w sklepie mogą wpłynąć na decyzje zakupowe klientów.
Nie zabraknie także tematów biznesowych – omówimy marketing szeptany, przedstawimy trójkąt sukcesu sprzedażowego i rozpoczniemy cykl artykułów o skutecznej sprzedaży w sklepie zoologicznym. Przyjrzymy się także zmianom w regulacjach dotyczących dodatków paszowych oraz potencjalnym konsekwencjom narzucania cen.
Mamy nadzieję, że ten numer dostarczy Wam inspiracji i praktycznej wiedzy, która przełoży się na sukces w codziennej pracy.
Życzymy przyjemnej lektury!
Spis artykułów - marzec 2025
Poradnik dla początkujących: pierwsza wizyta na targach zoologicznych
Disugual – wyjątkowa karma dla psa i kota
Nowości branżowe
Karma dla psa seniora – jak dobrać najlepszą dietę dla starszego psa
Karma dla kota seniora – jakie produkty polecać
Zdrowe jelita psa – dlaczego probiotyki są kluczowe? Przegląd produktów
Czy to koniec psią sierścią na kanapie? Tauro Pro Line 7 w 1
Jak sprzedawać maty do lizania dla psa? Praktyczny poradnik
Jakie produkty przeciw kleszczom polecać klientom? Przegląd produktów
Jedna saszetka – wiele korzyści
Czerwony krzyczy niebieski uspokaja… A jaki kolor sprawi, że Twój sklep sprzeda więcej?
Marketing szeptany – co to jest i z czym to się je?
Trójkąt sukcesu sprzedażowego – jak skutecznie sprzedawać
Pierwszy kontakt z klientem – jak rozpocząć rozmowę i zbudować relację?
Sprzedaż krok po kroku – cykl artykułów, jak skutecznie sprzedawać w sklepie zoologicznym
Nowe dodatki paszowe – zmieniające się regulacje i obowiązki sprzedawców
Jako właściciel sklepu zoologicznego zapewne zastanawiasz się, jak podnieść konkurencyjność i zwiększyć zyski. Być może Twoje pytania są podobne do tych:
Co podoba się Twoim klientom najbardziej, a co chcieliby zmienić?
Z jakimi problemami spotykają się podczas wizyty w Twoim sklepie, a za co mogą go pochwalić?
Dlaczego wybierają Twój sklep, a nie idą gdzie indziej?
Odpowiedź kryje się w trzech literach: NPS.
Z tego artykułu dowiesz się:
czym jest badanie NPS,
jak pracować z głosem klienta na podstawie wyników NPS,
w jaki sposób dane NPS pomogą Ci zdobyć przewagę konkurencyjną.
NPS – a co to takiego?
Na dzisiejszym zglobalizowanym rynku, w którym firmy konkurują o uwagę i lojalność klientów, zrozumienie potrzeb i oczekiwań konsumentów jest kluczowe dla sukcesu biznesowego. W tym kontekście narzędzia takie jak badanie Net Promoter Score (NPS) stają się niezwykle ważne.
Badanie NPS jest prostym, ale skutecznym sposobem pomiaru poziomu satysfakcji klientów z produktów bądź usług danej marki lub firmy. Metoda, opracowana przez Freda Reichhelda z Bain & Company w 2003 roku, bazuje na jednym kluczowym pytaniu: W skali od 0 do 10 jak prawdopodobne jest, że poleciłbyś naszą firmę/nasz produkt/naszą usługę znajomym lub rodzinie?
Odpowiedzi pozwalają podzielić klientów na trzy grupy:
krytyków,
neutralnych,
promotorów.
Wskazówka! W przypadku sklepu zoologicznego takie pytanie mogłoby brzmieć: W skali od 0 do 10 jak prawdopodobne jest, że poleciłbyś/poleciłabyś nasz sklep zoologiczny znajomym lub rodzinie? (0 – zupełnie nieprawdopodobne, 10 – bardzo prawdopodobne).
Kim są krytycy? Krytycy, czyli osoby oceniające sklep zoologiczny na 0–6 punktów. Takie osoby mogą wskazywać na konkretne problemy lub niedociągnięcia, z którymi spotkali się podczas swoich interakcji ze sklepem. Mogą to być kwestie związane z: obsługą klienta, jakością produktów, cenami czy też ogólną atmosferą w sklepie. Ich opinie mogą być kluczowe do identyfikacji obszarów wymagających natychmiastowej poprawy. Są to klienci, którzy wcześniej czy później przestaną dokonywać zakupów w Twoim sklepie.
Kim są neutralni? Neutralni klienci, czyli osoby oceniające sklep na 7–8 punktów, mogą sugerować, że ich doświadczenie było średnie, ale nie wyjątkowo dobre ani złe. W przypadku tej grupy ważne jest zrozumienie, co mogłoby sprawić, że staliby się bardziej zadowoleni i być może przekształcili się w promotorów. Mogą to być drobne ulepszenia w obsłudze klienta lub rozszerzenie oferty produktowej. Twój sklep jest im obojętny. Szybko znajdą sobie alternatywę. Najczęściej kupują z przyzwyczajenia.
Kim są promotorzy? Promotorzy, czyli osoby oceniające sklep na 9–10 punktów, są entuzjastami sklepu zoologicznego. Są zadowoleni z doświadczenia zakupowego i gotowi polecić sklep swoim znajomym i rodzinie. Ich opinie są niezwykle cenne, ponieważ mogą wskazywać na to, co sklep robi dobrze i z jakiego powodu zakupy są dla klientów tak bardzo satysfakcjonujące. Warto doceniać pozytywne opinie promotorów i kontynuować działania, które przyczyniają się do ich zadowolenia.
Ważne!
Wnioski płynące z opinii każdej z tych grup są istotne dla Twojego sklepu zoologicznego, ponieważ pomagają zidentyfikować obszary wymagające poprawy oraz zrozumieć, co przyciąga i utrzymuje lojalnych klientów. Dzięki analizie danych z badania NPS i podejmowaniu odpowiednich działań na ich podstawie możesz ciągle doskonalić swoje usługi i budować silne relacje z klientami.
Jak obliczyć i przeanalizować poziom zadowolenia klientów?
Po zebraniu odpowiedzi możesz obliczyć wynik NPS, dzieląc respondentów na trzy kategorie: promotorów (ocena 9–10), neutralnych (ocena 7–8) i krytyków (ocena 0–6).
NPS oblicza się, odejmując od procentowej liczby promotorów procentową liczbę krytyków. Otrzymany wynik mieści się w zakresie od –100 do +100 i jest liczbą całkowitą.
Popatrzmy na trzy sytuacje:
Sklep 1
Sklep 2
Sklep 3
Krytycy
15%
25%
55%
Neutralni
10%
50%
30%
Promotorzy
75%
25%
15%
NPS
60
0
-40
Sklep nr 1 jest bardzo dobrze oceniany przez klientów. NPS 60 jest wysoką oceną. Warto jednak nie spoczywać na laurach, tylko postarać się pracować nad tym, aby rozwiązać te problemy, które zgłaszają klienci, by polepszyć wynik NPS lub go utrzymać.
Sklep nr 2 to przeciętny sklep, z przeciętną obsługą. Wydaje się, że funkcjonuje tylko dlatego, że w pobliżu nie ma znaczącej konkurencji. Duża liczba neutralnych świadczy o tym, że klienci nie mają powodów, aby komukolwiek polecać ten sklep. W pierwszej kolejności warto zastanowić się, jak zmienić neutralnych w promotorów. Być może niewielkie zmiany sprawią, że sklep będzie polecany przez klientów.
Sklep nr 3 to najsłabszy sklep w tej kwalifikacji. Ocena –40 świadczy o tym, że szwankuje nie tylko obsługa, ale również produkty. Klienci odwiedzają taki sklep tylko dlatego, że muszą. W pierwszej kolejności warto sprawdzić, co jest największym problem i wymaga natychmiastowej zmiany.
Ważne!
Dane z badania NPS dostarczają różnorodnych informacji na temat poziomu zadowolenia i lojalności klientów.
Jak wykorzystać wyniki NPS w praktyce?
Powiesz: No tak, ale nad czym właściwie mam pracować? Posiadając wynik NPS, warto zastanowić się nad odpowiednimi działaniami, które należy podjąć w zależności od uzyskanej oceny. W przypadku wyniku pozytywnego warto kontynuować działania, które przynoszą zadowolenie klientów, a jednocześnie szukać sposobów na dalsze zwiększanie zaangażowania kupujących. Natomiast w przypadku wyniku negatywnego należy zidentyfikować obszary wymagające poprawy oraz wprowadzić odpowiednie działania naprawcze, by polepszyć doświadczenia klientów.
Tylko skąd wiemy, co trzeba poprawić? Metodologia badania zakłada, że dodatkowo dopytamy klienta, z czego wynika taka ocena.Poproś o uzasadnienie oceny w swobodnej wypowiedzi. Informacje zwrotne uzyskane w ten sposób są dla firmy bardzo cenne.
Przykładowe wypowiedzi krytyków (oceny 0–6):
Niska jakość produktów: „Oceniam sklep na 4 punkty, ponieważ wiele produktów, które tam kupiłem, było niskiej jakości. Po prostu nie mogę polecać tego miejsca znajomym”.
Niewystarczająca obsługa klienta: „Moja ocena to 3 punkty. Za każdym razem, gdy odwiedzam ten sklep, mam trudności z uzyskaniem pomocy ze strony personelu. To sprawia, że moje zakupy są bardzo frustrujące”.
Brak różnorodności asortymentu: „Daję sklepowi ocenę 2, ponieważ mają bardzo ograniczony wybór produktów. Nie mogłem znaleźć tego, czego szukałem, co jest bardzo irytujące”.
Niewystarczająco czystość w sklepie: „Moja ocena to 5 punktów. Chociaż personel jest przyjazny, stan sklepu często pozostawia wiele do życzenia. Brudne akwaria i nieporządek sprawiają, że nie czuję się komfortowo podczas zakupów”.
Wysokie ceny: „Oceniam sklep na 3 punkty. Choć mają dobre produkty, ceny są zdecydowanie zbyt wysokie. Nie mogę polecić tego miejsca ze względu na brak korzystnego stosunku jakości do ceny”.
Przykładowe wypowiedzi neutralnych (oceny 7–8):
Średnia jakość obsługi: „Moja ocena to 7 punktów. Obsługa klienta jest przyzwoita, ale mogłaby być lepsza. Nie mam większych zastrzeżeń, ale też nic specjalnego mnie nie zachwyciło”.
Dobry wybór produktów: „Daję sklepowi ocenę 8. Mają szeroki wybór produktów, co jest dla mnie ważne. Nie mam większych uwag, ale też nie jestem do końca zachwycony”.
Przyzwoite ceny: „Mój ocena to 7 punktów. Ceny są dość przystępne, ale nie są najlepsze na rynku. Mogłoby być trochę taniej, ale ogólnie jestem zadowolony z zakupów”.
Czystość w sklepie: „Daję sklepowi ocenę 8. Sklep jest zazwyczaj czysty i zorganizowany, co sprawia, że zakupy są przyjemne. Nie mam większych zastrzeżeń w tej kwestii”.
Przyjazna atmosfera: „Moja ocena to 8 punktów. Personel jest zawsze uprzejmy i pomocny, co sprawia, że czuję się mile widziany. Chociaż nie ma tu niczego nadzwyczajnego, zakupy są przyjemne”.
concept is data security access. Shield on a computer desktop or laptop protect sensitive data. Internet security.
Przykładowe wypowiedzi promotorów (oceny 9-10):
Doskonała obsługa klienta: „Oceniam sklep na 10 punktów! Personel jest niezwykle pomocny i kompetentny. Zawsze mogę liczyć na fachową poradę. Z przyjemnością polecam ten sklep każdemu”.
Wysoka jakość produktów: „Daję sklepowi ocenę 9. Produkty są doskonałej jakości, co sprawia, że jestem bardzo zadowolony z moich zakupów. Poleciłem ten sklep wszystkim moim znajomym!”.
Szeroki wybór asortymentu: „Moja ocena to 10 punktów. Mają ogromny wybór produktów dla różnych zwierząt, co sprawia, że zawsze znajduję to, czego szukam. Bez wątpienia najlepszy sklep zoologiczny w okolicy”.
Przyjazna i pomocna obsługa: „Oceniam sklep na 9 punktów. Personel zawsze jest uśmiechnięty i gotowy do pomocy. Ich życzliwość sprawia, że czuję się doceniony jako klient”.
Korzystne ceny: „Daję sklepowi ocenę 10 punktów! Oprócz doskonałej obsługi klienta i wysokiej jakości produktów również ceny są bardzo przystępne. Polecam ten sklep wszystkim moim znajomym bez wahania”.
Czym jest klucz kodowy i jak go przygotować?
Jeśli przeprowadziłeś 100 ankiet, możesz bez trudu przeanalizować komentarze, które dostarczą Ci istotnych informacji do zarządzania problemami. Aby jednak uporządkować dane z badania NPS, warto przygotować do każdej ankiety tzw. klucz kodowy, nazywany inaczej kafeterią, który pomoże w kategoryzacji problemów i wskaże, jak poszczególne obszary wpływają na ocenę klienta. Dzięki temu łatwiej zidentyfikujesz, które kwestie wymagają natychmiastowej interwencji.
Oto przykład uproszczonego klucza kodowego do pytania: Zczego wynika Twoja ocena?
Pozytywne oceny:
Wysoka jakość produktów
Bardzo dobra obsługa klienta
Niskie lub adekwatne do jakości ceny towarów
Bogaty asortyment
Czystość i porządek w sklepie
Dobra atmosfera
Inne, napisz jakie…
Negatywne oceny:
Niska jakość produktów
Niska jakość obsługi klienta
Wysokie lub nieadekwatne do jakości ceny towarów
Ubogi asortyment
Bałagan i brak czystości.
Atmosfera niesprzyjająca zakupom
Inne, napisz jakie…
Takie zestawienie ułatwi Ci zrozumienie, nad czym musisz popracować, a co stanowi atut Twojej działalności. Należy pamiętać, że klucz kodowy pozwala na wielokrotne wybory i nie sumuje się do 100%.
Przykładowa kafeteria z odpowiedziami klientów może wyglądać tak:
Na podstawie przedstawionego zestawienia można wysnuć wniosek, że atutem tego sklepu jest wysoka jakość obsługi klienta, która równoważy ewentualne inne problemy. Część kupujących zwraca uwagę na ubogi asortyment i oczekuje większego wyboru. Jest to sygnał, że poszukają czegoś więcej. Warto sprawdzić, o co konkretnie chodzi, i mieć to na stanie.
Po co i jak przeprowadzić badanie NPS w swoim sklepie?
W przypadku sklepu zoologicznego badanie NPS może dostarczyć Ci cennych informacji na temat tego, jak dobrze spełnia on oczekiwania klientów. Możesz przeprowadzić ankietę online lub papierową, pytając klientów o ich zadowolenie z różnych aspektów sklepu zoologicznego.
W przypadku badania online łatwiej Ci będzie porządkować wyniki, ale duża część klientów niechętnie wypełnia wszelkiego rodzaju ankiety internetowe. W przypadku badania papierowego czeka cię najpierw przepisanie danych, a dopiero potem ich analiza. Niemniej jednak jest to opłacalne, ponieważ taka wiedza o swoim biznesie jest bezcenna.
Zapamiętaj!
W sklepie zoologicznym badanie NPS może być cennym narzędziem do monitorowania i doskonalenia obsługi klienta oraz zwiększania lojalności klientów. Dzięki regularnemu przeprowadzaniu tego badania oraz konsekwentnemu działaniu na podstawie uzyskanych wyników sklep zoologiczny może ciągle doskonalić swoje usługi i utrzymywać zadowolenie klientów na najwyższym poziomie.