Przez ostatnie lata rynek pet food dynamicznie się premiumizował. Właściciele psów i kotów coraz częściej sięgali po produkty funkcjonalne, bezzbożowe, wyspecjalizowane – odpowiadające na konkretne potrzeby zdrowotne. Humanizacja zwierząt sprawiła, że wybór karmy zaczął przypominać decyzje zakupowe znane z kategorii FMCG dla ludzi.
Dziś jednak obserwujemy kolejny etap rozwoju rynku – jego racjonalizację. Rosnąca świadomość konsumencka, presja budżetowa oraz większa wiedza żywieniowa sprawiają, że klienci nie pytają już wyłącznie o „najlepszą” karmę. Pytają o karmę najbardziej adekwatną. Taką, która oferuje realną wartość bez konieczności płacenia za funkcje, których ich pupil nie potrzebuje.
W tym kontekście określenie „dobra relacja jakości do ceny” nabiera nowego znaczenia. Nie chodzi o wybór najtańszej karmy, lecz o rozsądne połączenie jakości surowców, przejrzystego składu i wartości odżywczej z adekwatną ceną. To segment pomiędzy produktami najwyższej, wyspecjalizowanej jakości a karmami budżetowymi – solidne, codzienne żywienie w rozsądnej cenie.
Dla wielu psów i kotów, które nie wymagają diety funkcjonalnej czy specjalistycznego wsparcia, dobrze zbilansowana, prosta karma jest w pełni wystarczającym rozwiązaniem. Klienci coraz częściej rozumieją tę różnicę i świadomie wybierają produkty dopasowane do codziennego trybu życia pupila.
Odpowiedzią na tę zmianę są kompleksowe linie żywieniowe w segmencie, takie jak Araton dla psów i kotów. Marka obejmuje zarówno karmy suche, jak i mokre, tworząc spójną ofertę codziennego żywienia. Receptury bazujące na klasycznych źródłach białka, takich jak drób, wołowina, jagnięcina, łosoś czy królik, zapewniają zbilansowaną dietę, dostosowaną do etapu życia i poziomu aktywności zwierzęcia.
W ofercie znajdują się karmy suche dla kociąt, kotów dorosłych i sterylizowanych, a także linie dla psów dorosłych, szczeniąt czy psów aktywnych, dostępne w różnych gramaturach. Uzupełnieniem portfolio są mokre karmy dla psów i kotów – w tym najnowsze warianty wprowadzone do oferty, pozwalające łączyć żywienie suche i mokre w ramach jednej, spójnej marki.
Tak zbudowana linia odpowiada na potrzeby gospodarstw jedno- i wielozwierzęcych, w których istotne jest zachowanie jakości przy kontroli budżetu. Jednocześnie daje sklepom zoologicznym możliwość budowania czytelnej półki cenowej i segmentacyjnej, bez rezygnowania ze stabilnej marży.
Konsument 2026 roku porównuje produkty, analizuje składy i dopasowuje wybór do swoich realnych potrzeb. Dobra karma w rozsądnej cenie nie oznacza rezygnacji z jakości. Jest efektem dojrzewania rynku i coraz bardziej świadomych decyzji zakupowych. A te – jak pokazują aktualne trendy – będą w najbliższych latach jednym z kluczowych motorów wzrostu całego segmentu karm dla psów i kotów.
w kwietniowym wydaniu PetInsidera koncentrujemy się na tematach, które wspierają codzienne decyzje zakupowe, sprzedażowe i komunikacyjne w sklepie zoologicznym.
W numerze znajdziesz materiały poświęcone targom Interzoo: wyjaśniamy, dlaczego warto je odwiedzić oraz jak przygotować się do nich organizacyjnie i biznesowo, aby wyjazd przełożył się na konkretne wnioski i wartościowe kontakty. Podejmujemy też temat networkingu za granicą – z praktycznymi wskazówkami, jak prowadzić rozmowy i wrócić z leadami, które mają realny potencjał.
Dużą część numeru poświęcamy pracy „na problemie” klienta. Omawiamy karmy monobiałkowe jako produkt premium i pokazujemy, jak budować na tej kategorii stałą sprzedaż. Wyjaśniamy również, jak odróżnić atopię od niepożądanych reakcji na pokarm, oraz podpowiadamy, jak podejść do wiosennego linienia tak, aby stało się uporządkowaną kategorią sprzedażową. W części praktycznej tłumaczymy także, dlaczego preparat na kleszcze mógł nie zadziałać i jakie błędy najczęściej stoją za taką sytuacją.
W części marketingowo-biznesowej sprawdzamy, czy marketing Twojego sklepu działa długofalowo, czy jedynie generuje chwilowe skoki sprzedaży. Pokazujemy również, jak wykorzystać dane strukturalne w SEO i AI Overview, aby ułatwić Google lepsze zrozumienie treści. Całość uzupełnia materiał o budowaniu marki eksperta na LinkedInie – od pierwszych kroków po elementy, które realnie wpływają na widoczność – oraz tekst o tym, dlaczego „miłość i troska” przestały dziś wyróżniać marki i jak wyjść z emocjonalnej monotonii w komunikacji.
Numer zamykają dwa ważne tematy dotyczące sprzedaży i zarządzania: artykuł o mechanizmie decyzji zakupowej (dlaczego emocje wygrywają z logiką) oraz tekst o tym, ile kosztuje sklep cisza pracowników i jak wpływa ona na błędy, obsługę klienta oraz wyniki. W dziale prawnym znajdziesz z kolei materiał o tym, jak zachować higienę karmy w sklepie, oraz o obowiązkach, które mogą mieć znaczenie w razie kontroli.
Życzymy inspirującej lektury i wielu dobrych rozmów na targach – takich, które realnie przełożą się na wartościowe kontakty i konkretne decyzje.
Spis artykułów - kwiecień 2026
Dlaczego warto odwiedzić Interzoo
Interzoo bez przypadku. Jak przygotować się do targów organizacyjnie i biznesowo
Private label bez kompromisów. Jak FeedPro wspiera rozwój marek premium
Nowości branżowe
Monobiałkowa karma jako produkt premium – jak budować na niej stałą sprzedaż?
Kiedy standardowa dieta to za mało? Jak odpowiadać na najczęstrze potrzeby zdrowotne kotów
Wiosna i alergie. Jak nie pomylić atopii z reakcją na pokarm?
Złota jesień na czterech łapach: jak karmić kota, który ma już swoje lata
Wiosenne linienie – jak zamienić problem w kategorię sprzedażową?
Dlaczego preparat na kleszcze nie zadziałał? 5 najczęstrzych błędów
Czas na rewolucję w żywieniu – odkryj standard PLATINUM
Czy marketing Twojego sklepu działa, czy tylko chwilowo wpada w sprzedaż?
Jak wykorzystać dane strukturalne w SEO i AI Overview żeby, Google lepiej rozumiało Twoje treści
Pastelowa pułapka pet marketingu: dlaczego miłość i troska przestały wystarczać
Marka eksperta na LinkedInie – pierwsze kroki
Networking za granicą – czy rzeczywiście jest trudniejszy od tego w kraju?
Mechanizm decyzji zakupowej, czyli emocje wygrywają z logiką
Dlaczego cisza pracowników kosztuje sklep więcej, niż myślisz
jak przestać zatrudniać „dobrych pracowników”, a zacząć budować elitarną jednostkę doradców dzięki zastosowaniu precyzyjnego trójkąta kompetencji;
dlaczego chaos zabija marżę i w jaki sposób proste standardy operacyjne uwalniają kreatywność oraz energię Twojego zespołu do walki o klienta;
jak wygrywać z gigantami e-commerce, zamieniając zwykłe podawanie puszek na zarządzanie doświadczeniem, którego nie zastąpi żaden algorytm.
Wyobraź sobie taką scenę: Twój sklep lśni, półki uginają się od towarów premium, a Twój zespół… cóż, Twój zespół szczerze kocha zwierzęta. Mimo to pod koniec miesiąca raporty sprzedaży są bezlitosne. Klient wszedł, pogłaskał wystawowego psa, sprawdził cenę karmy na smartfonie i wyszedł bez słowa. Właśnie stałeś się darmowym showroomem dla internetowych gigantów, a Twój obrót nawet nie drgnął.
Boli? Pewnie tak, bo w dzisiejszym świecie sama pasja to za mało, by wygrać z algorytmem innych mocnych graczy, takich jak Allegro czy Zooplus. Branża zoologiczna to nie jest już „sprzedawanie puszek” – to walka o zaufanie, w której jedyną bronią zdolną przebić niską cenę w sieci jest ekspercki, precyzyjnie zarządzany zespół.
Czas zmienić grupę Twoich pracowników w dream team, dla którego klient porzuci zakupy online, bo to u Ciebie znajdzie coś, czego nie kupi za żadne pieniądze: autentyczną wiedzę, emocjonalne bezpieczeństwo i pewność, że jego pupil jest w najlepszych rękach.
W branży zoologicznej miłość do zwierząt to nie jest kompetencja zawodowa – to absolutne minimum, tak jak posiadanie rąk do pracy. Jeśli Twój proces rekrutacyjny kończy się na pytaniu: „Czy lubi pan zwierzątka?”, to właśnie fundujesz sobie zespół, który będzie świetnie głaskał psy klientów, podczas gdy ich właściciele będą wychodzić ze sklepu z pustymi rękami.
Dream team buduje się na fundamencie, który nazywamy trójkątem kompetencji. Jeśli brakuje choćby jednego boku – cała konstrukcja Twojego biznesu runie przy pierwszej trudniejszej rozmowie z klientem. Czego więc powinieneś szukać?
Empatia do człowieka (nie tylko do pupila): zwierzęta nie mają portfeli. Szukasz ludzi, którzy uwielbiają rozmawiać z właścicielem. Takich, którzy potrafią wysłuchać narzekań na sypiącą się sierść czy nieprzespane noce i faktycznie chcą temu człowiekowi pomóc. Twój doradca musi być po części psychologiem, a po części najlepszym kumplem opiekuna.
Głód wiedzy (intelektualna drapieżność): branża pet care zmienia się bardzo szybko. Diety RAW, karmy funkcjonalne, neurobiologia psów – jeśli Twój kandydat myśli, że wie już wszystko, bo od zawsze miał kota, podziękuj mu. Szukasz kogoś, kto czyta składy karm w wolnym czasie i ekscytuje się nową technologią filtracji wody tak, jak inni nowym iPhonem.
Gen sprzedaży doradczej: to umiejętność łączenia kropek. Klient mówi: „Mój pies się drapie”, a Twój doradca nie podaje po prostu najdroższej maści, tylko zaczyna śledztwo, które prowadzi do zmiany karmy na hypoalergiczną, dołożenia suplementów omega-3 i budowy zaufania, którego nie da się kupić za żadne pieniądze.
Gdy rekrutujesz, to zamiast pytać: „Ile ras psów pan rozpoznaje?”, rzuć wyzwanie: „Wyobraź sobie klienta, który od 10 lat kupuje najtańszą marketówkę, bo uważa, że to to samo co u nas, tylko taniej. Masz 2 minuty – jak sprawisz, by zrozumiał, że inwestycja w karmę premium to najtańsze ubezpieczenie zdrowotne dla jego psa, jakie może kupić?”.
Jeśli kandydat zacznie opowiadać o korzyściach i oszczędnościach w kontekście konkretnych danych opartych na składzie, to właśnie znalazłeś jedną z gwiazd swojej elitarnej jednostki.
Top view of a business team members launching rocket startup new business success symbol concept
Krok 2: Architektura „własnego królestwa” – jak zamienić wykładacza towaru w mikroprzedsiębiorcę
Wchodzisz na sklep i widzisz kurz na akwariach, braki w gryzakach i przeterminowaną karmę dla chomika na dnie regału. Pytasz: „Kto za to odpowiada?”, a w odpowiedzi słyszysz zbiorowe: „Nie wiem, ja tylko układam to, co przyjedzie”. To klasyczny objaw rozproszonej odpowiedzialności. W dream teamie taka odpowiedź nie istnieje.
Rozwiązaniem jest architektura „własnego królestwa”. To moment, w którym przestajesz zarządzać ludźmi, a zaczynasz zarządzać obszarami, oddając stery swoim doradcom.
Zasada jest prosta: podziel sklep na autonomiczne strefy. Niech Ania zostanie „Królową Świata Akwarystyki”, Marek – „Ambasadorem Marek Premium”, a Kasia – „Mistrzynią Małych Ssaków i Ptaków”. Czy coś to zmienia? Zdecydowanie tak!
Po pierwsze: kiedy Ania wie, że sekcja akwarystyczna to jej królestwo, zmienia się jej psychologia. To już nie jest „regał szefa”, to jest jej wizytówka. Ona już nie tylko wyciera szyby – ona dba o to, by ryby były w idealnej kondycji, by rośliny nie gniły i by każda nowinka rynkowa znalazła się na półce, zanim klient o nią zapyta. Staje się gospodarzem sekcji!
Po drugie: ludzie nienawidzą bezmyślnych poleceń, ale uwielbiają mieć wpływ. Jako gospodarz sekcji Twój pracownik zaczyna myśleć jak manager. Sam pilnuje rotacji towaru (zasada FIFO), sam zgłasza braki i sam proponuje zmiany w ekspozycji, które zwiększą marżę. Dzięki temu koniec z nudą i rutyną!
Po trzecie: klient natychmiast wyczuwa pasję gospodarza. Rozmowa z kimś, kto żyje swoją sekcją, to zupełnie inne doświadczenie, niż kontakt z kimś, kto „musi sprawdzić na etykiecie”. To tutaj rodzi się zaufanie, które sprawia, że cena w internecie przestaje mieć znaczenie. Tak rodzi się eksperckość, która sprzedaje!
Daj pracownikom autonomię, ale i narzędzia. Powiedz: „Marku, sekcja karm premium należy do ciebie. Ty decydujesz, jak ją ułożymy, by klient od progu widział nasze bestsellery. Masz wolną rękę w testowaniu nowości, ale oczekuję, że w zamian za to ta sekcja będzie lśnić, a każdy worek będzie miał aktualną cenę i datę ważności”. Wtedy sklep przestaje być magazynem, a staje się zbiorem wyspecjalizowanych boutique’ów. Ty zyskujesz czas na strategię, a Twój zespół – dumę z tego, co robi.
Krok 3: Standardy operacyjne (SOP), które dają wolność – uporządkuj chaos, by uwolnić energię do sprzedaży
W sobotnie południe: w sklepie jest dziesięciu klientów, właśnie podjechał kurier z paletą towaru, a na środku alejki radosny labrador właśnie postanowił… zaznaczyć teren. Jeśli w tym momencie Twoi pracownicy zaczynają biegać bezładnie, krzycząc do siebie: „Gdzie jest mop?!” albo „Kto odbierze paletę?!”, to właśnie na Twoich oczach pieniądze uciekają ze sklepu. Klienci nienawidzą chaosu. Klienci kochają opanowanych ekspertów.
Rozwiązaniem są SOP (Standard Operating Procedures), czyli spisane zasady gry. To nie mają być grube segregatory, których nikt nie czyta. To mają być żywe instrukcje na 80% powtarzalnych sytuacji.
Dlaczego standardy dają wolność? Bo kiedy mózg Twojego doradcy nie musi tracić procesora na zastanawianie się: „Jak ja mam właściwie przyjąć tę reklamację?”, zwalnia się w nim miejsce na to, co najważniejsze – na budowanie relacji z człowiekiem.
Zidentyfikuj „wąskie gardła”. Co najczęściej budzi wątpliwości? Co generuje najwięcej pytań do Ciebie? Spisz to w formie prostych kroków (1, 2, 3…).
Jak witamy klienta, który wchodzi do sklepu z telefonem przy uchu?
Co robimy, gdy kończy się najpopularniejsza karma, a dostawa jest jutro? (Zasada zamiennika).
Jak wygląda idealna strefa kasy przy każdym kliencie?
Standardy to nie drogowskazy, na których Twój dream team może bezpiecznie pracować. Dopiero gdy „technika” jest dopracowana do perfekcji, pojawia się miejsce na te 20% magii, empatii i genialnej sprzedaży, za którą klienci Cię pokochają.
Krok 4: Strategiczny rytm tygodnia – przestań „być w pracy”, zacznij realizować plan
Największym wrogiem efektywności w handlu jest tryb „jakoś to będzie”. W przeciętnym sklepie zespół przychodzi, pije kawę i czeka, aż wejdzie klient lub kurier rzuci paczki na środek przejścia. To nie jest praca – to dryfowanie. Dream team ma swój puls. Ma rytm, który sprawia, że sklep każdego dnia wygląda inaczej, a zespół zawsze wie, na czym polega dzisiejsze zwycięstwo.
Manager nie musi biegać i krzyczeć – on po prostu pilnuje, by wszystko, co trzeba, było realizowane. Kalendarz zwycięzców może np. wyglądać tak:
Poniedziałek: analiza i zatowarowanie. Czas na chłodną głowę. Analizujemy raporty: co zeszło?, czego zabrakło? Manager robi zamówienia, a zespół robi „frontowanie” – każda puszka, każda obroża musi wrócić na swoje miejsce i patrzyć prosto na klienta.
Wtorek: warsztaty wiedzy. To najważniejsze 15–30 minut w tygodniu. Branża zoologiczna to branża zaufania. Jeśli Twój doradca nie wie, czym różni się karma monobiałkowa od hydrolizowanej, to jest tylko kasjerem. Wtorek to czas na microlearning (o którym powiemy więcej w kolejnym kroku).
Środa: społeczność i social media. Sklep stacjonarny, który nie żyje w sieci, dla wielu klientów nie istnieje. Środa to dzień tworzenia relacji. Konstatujemy się z klientami, może artykuł, może wpis na grupie, może zdjęcie nowego produktu. To powinien być dzień, gdy wychodzisz ze świata sklepu w świat cyfrowy.
Czwartek: merchandising i marża. Klienci cierpią na „ślepotę półkową” – po trzeciej wizycie przestają widzieć towar. Dlatego w czwartek zmieniamy ekspozycję. Przesuwamy produkty z wysoką marżą w zasięg wzroku, budujemy „wyspy tematyczne” (np. „Zestaw na jesienne spacery”). Niech coś się dzieje!
Piątek: motywacja i szczyt. Zbliża się weekend, to Twoje żniwa. W piątek manager sprawdza morale. Czy zespół ma energię? Czy strefa kasy jest pełna produktów impulsowych? Przygotowujemy strefę WOW przy wejściu – miska z darmowymi przysmakami do testowania, nowa wystawa, uśmiech numer jeden.
Sobota: wielki finał i showtime. Jeśli tydzień był próbą generalną, sobota jest premierą na Broadwayu. W tym dniu nie ma miejsca na biurokrację, sprawdzanie faktur czy przesuwanie palet na zapleczu. Sobota to Twoje żniwa. Najważniejsze jest bycie w stu procentach dla klienta i jego pupila. W sobotę Twój sklep odwiedzają całe rodziny. To często jedyny dzień w tygodniu, kiedy opiekun ma czas, by przyjść z psem, przymierzyć nowe szelki i porozmawiać o diecie. Dream team wie, że w sobotę liczy się:
maksymalna dostępność: każdy doradca jest na „linii frontu”. Nie chowamy się na zapleczu. Jesteśmy tam, gdzie dzieją się emocje i zakupy;
zasada „wszystkie ręce na pokład”: manager nie siedzi w biurze – jest kapitanem na mostku. Pilnuje drożności kas, uzupełnia na bieżąco strefę WOW i wkracza tam, gdzie tworzy się kolejka lub trudne zapytanie;
doświadczenie ponad transakcję: sobota to czas na degustacje, darmowe ważenie psów czy porady „na gorąco”. To dzień, w którym klient ma wyjść nie tylko z workiem karmy, ale z poczuciem, że spędził świetny czas w miejscu, które rozumie jego pasję.
Twoim zadaniem nie jest robienie tego wszystkiego za zespół. Twoim zadaniem jest zadbanie, by o 10:00 we wtorek szkolenie faktycznie się odbyło, a w czwartek ekspozycja faktycznie się zmieniła.
Kiedy zespół ma rytm, czuje się bezpiecznie i pewnie. A pewny siebie zespół to zespół, który nie „obsługuje”, tylko panuje nad sprzedażą.
Krok 5: Systematyka microlearningu – zostań ekspertem w czasie między kawą a klientem
Większość managerów myśli, że szkolenie to całodniowy event z nudną prezentacją. W handlu to nie działa. Dream team stosuje microlearning – krótkie, intensywne, wręcz partyzanckie dawki wiedzy, które wchodzą w krew szybciej niż poranna kofeina.
Wprowadź rytuał 15-minutówek. Bez siadania, bez notatników – czysta praktyka „na żywym organizmie”. Co robimy w tym czasie?
Analiza sensoryczna (otwórz tę puszkę!): nie możesz wiarygodnie sprzedawać karmy za 15 zł za puszkę, jeśli nigdy jej nie widziałeś. Podczas szkolenia otwórzcie produkt. Jak pachnie? Jaką ma konsystencję? Czy widać kawałki mięsa, czy to jednolity pasztet? Doradca, który potrafi powiedzieć: „Proszę pani, ta karma ma formę delikatnego musu, który pachnie jak domowa pieczeń”, wygrywa z każdym opisem na stronie internetowej.
Detektyw etykiet (rozbieranie składu): weźcie dwa produkty – jeden budżetowy, drugi premium. Porównajcie składy. Co to jest popiół surowy? Dlaczego mączka to nie to samo co świeże mięso? Naucz swój zespół szukać argumentów-pocisków, które w 30 sekund wyjaśnią klientowi, dlaczego warto dopłacić 20 zł do worka lepszej karmy.
Sparring sprzedażowy (trening „trudnego klienta”): jeden z pracowników wciela się w klienta, który mówi: „Mój pies tego nie tknie, on jest wybredny” albo „To dla mnie za drogie”. Reszta zespołu szuka rozwiązań. To nie jest teatr – to polerowanie narzędzi. Dzięki temu, gdy prawdziwy klient rzuci taką obiekcję, Twój doradca nie spanikuje, tylko z uśmiechem przedstawi gotowe rozwiązanie.
Twoim zadaniem jest dbanie o to, by magazyn był zawsze pełny. Nie musisz być najmądrzejszy w pokoju – możesz zaprosić przedstawiciela marki, by pokazał nowości, albo poprosić „Królową Akwarystyki”, by nauczyła resztę zespołu, jak testować parametry wody w 2 minuty.
Wiedza daje pewność siebie. A pewny siebie sprzedawca nie musi „wciskać” towaru. On staje się autorytetem, któremu klient ufa bezgranicznie. Kiedy Twój zespół zacznie rozmawiać z właścicielami zwierząt językiem faktów i korzyści, a nie domysłów, Twój sklep stanie się miejscem pielgrzymek każdego świadomego opiekuna w mieście.
Krok 6: Przejście na zarządzanie doświadczeniem – przestań sprzedawać towar, zacznij sprzedawać spokój ducha
Wiesz, jaka jest różnica między zwykłym sprzedawcą a członkiem dream teamu? Ten pierwszy widzi klienta niosącego 12-kilogramowy worek karmy. Ten drugi widzi właściciela, który chce, żeby jego Azor żył jak najdłużej, nie drapał się po uszach i miał energię na wspólne spacery.
Zarządzanie doświadczeniem to zmiana perspektywy z „co sprzedajemy?” na „dlaczego to jest dla nich ważne?”.
Naucz swój zespół, że każda transakcja to element większej historii. Jak to zrobić w praktyce?
Potęga imienia! Ponieważ nic tak nie otwiera portfela i serca klienta jak doradca, który na widok wchodzącej pani Marii mówi: „Dzień dobry! Jak tam łapa Reksa? Ostatnio wspominała pani, że trochę kuleje po dłuższym bieganiu”. W tym momencie cena karmy przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Pani Maria czuje, że jest w miejscu, gdzie jej pies jest kimś ważnym, a nie tylko numerem zamówienia.
Follow-up, czyli „Zależy nam na serio”: dream team nie kończy pracy w momencie wydania reszty. Jeśli klient kupił nową karmę dla psa z alergią, doradca przy kolejnej wizycie (albo przez telefon/SMS, jeśli macie taką relację) musi zapytać: „I jak? Zauważył pan poprawę po tej karmie z owadami? Brzuszek już spokojny?”. To jest ta „bariera”, o której marzysz – żaden sklep internetowy nie zadzwoni do klienta, by spytać, czy pies przestał mieć gazy.
Sprzedaż dobrostanu (cross-selling z sercem): jeśli doradca widzi, że klient kupuje szelki, nie proponuje smyczy, „bo jest w promocji”. Proponuje ją z troski: „Mamy smycz z tej samej serii z amortyzatorem – to uratuje pani nadgarstek, a psa ochroni przed nagłym szarpnięciem, gdy zobaczy wiewiórkę”. Widzisz różnicę? Nie sprzedajemy plastiku – sprzedajemy bezpieczeństwo i komfort spaceru.
Twoim zadaniem jest stworzenie systemu zbierania tych informacji. Notatki w systemie kasowym, wspólna wymiana wiedzy o stałych bywalcach podczas porannej odprawy – to są narzędzia walki z gigantami e-commerce. Pracownik, który czuje, że realnie pomógł uratować psa przed alergią albo poprawił komfort życia starszego kota, wraca do domu z poczuciem misji. A zespół z misją jest nie do zatrzymania.
Krok 7: Autonomia i budżet na efekt WOW – daj swoim ludziom supermoce!
Wyobraź sobie taką sytuację: stały klient wchodzi do sklepu, jest wyraźnie przybity. Mówi, że jego pies ma dziś urodziny, ale właśnie dowiedział się, że pupil musi przejść na restrykcyjną dietę i wszystkie zaplanowane smakołyki lądują w koszu. W zwykłym sklepie sprzedawca powie: „Och, jaka szkoda, to zapraszam po karmę weterynaryjną”. W Twoim dream teamie doradca bierze z półki specjalną dietetyczną zabawkę albo próbkę bezpiecznego przysmaku, wręcza ją z uśmiechem i mówi: „W takim razie to jest prezent od nas dla solenizanta, żeby ten dzień i tak był radosny!”. Klient jest w szoku. Właśnie zyskałeś ambasadora marki na całe życie. A to wszystko dlatego, że Twój pracownik mógł podjąć tę decyzję sam.
Jak wprowadzić tę magię do codzienności?
Miesięczny „budżet na uśmiech”: daj każdemu pracownikowi określoną kwotę (np. 50–100 zł) lub pulę produktów, którymi może dysponować według własnego uznania. To nie są pieniądze wyrzucone w błoto – to najlepiej zainwestowany budżet marketingowy. Pozwól im dawać drobne gratisy „od serca”, gdy widzą, że klient ma gorszy dzień albo gdy szczeniak właśnie pierwszy raz odwiedził sklep.
Błyskawiczna reklamacja (zasada „Fix it Now”): nic tak nie buduje zaufania jak rozwiązanie problemu od ręki. Jeśli klient wraca z pękniętą smyczą, nie każ mu wypełniać druków i czekać 14 dni. Daj pracownikowi prawo do natychmiastowej wymiany towaru na nowy (w rozsądnych granicach kwotowych). Klient, który przyszedł zły, a wyszedł z nowym produktem w 3 minuty, to klient, który opowie o Tobie wszystkim znajomym.
Jeśli kontrolujesz każdą wydaną darmową próbkę, wychowujesz „roboty”, które boją się własnego cienia. Jeśli dajesz wolną rękę, budujesz zespół liderów. Twoim zadaniem jest omawianie tych „akcji WOW” na wspólnych spotkaniach. Niech pracownicy chwalą się, jak kogoś zachwycili – to najlepsza inspiracja dla reszty grupy.
Krok 8: Shadowing i feedback „na żywo” – wyjdź z biura i stań na linii frontu
Są rodzaje szefów, którzy wchodzą z biura tylko po to, żeby „znaleźć winnego”. To najkrótsza droga do zabicia ducha dream teamu. Prawdziwy lider w branży zoologicznej zarządza przez obecność. Stosuje shadowing (cieniowanie) – technikę, która polega na byciu blisko pracowników podczas ich interakcji z klientami, ale w roli dyskretnego obserwatora i wsparcia, a nie policyjnego nadzoru.
Możesz to zrobić w prosty sposób:
Udzielaj informacji zwrotnej „na gorąco” (zanim emocje opadną): nie czekaj do rocznej oceny pracowniczej, żeby powiedzieć Ani, co zrobiła źle. Gdy tylko klient wyjdzie ze sklepu, podejdź i daj krótki, konkretny feedback. „Ania, świetnie wyczułaś, że ta pani martwi się o wagę swojego labradora. Genialnie zaproponowałaś karmę light. Następnym razem dorzuć informację o naszych wagach w sklepie – niech wie, że może u nas monitorować postępy za darmo”. Taka lekcja zostaje w głowie na zawsze.
Bądź tarczą dla swoich ludzi: w handlu zdarzają się sytuacje trudne – roszczeniowi klienci, agresja czy zwyczajny brak kultury. Dream team czuje się bezpiecznie, bo wie, że Ty jesteś ich tarczą. Gdy widzisz, że rozmowa zaczyna przypominać przesłuchanie lub pracownik traci grunt pod nogami – wkraczasz. Nie po to, by go pouczać, ale by przejąć cios na siebie: „Dzień dobry, jestem managerem tego sklepu. Słyszę, że mamy tu trudną kwestię do rozwiązania, proszę pozwolić, że zajmę się tym osobiście”. W tym momencie Twój pracownik czuje gigantyczną ulgę, a Ty pokazujesz, jak profesjonalnie gasić pożary.
Modelowanie zachowań (pokaż, nie tylko mów): shadowing to także okazja, by zespół zobaczył Cię w akcji. Jeśli chcesz, by sprzedawali więcej suplementów, nie wydawaj polecenia. Sam podejdź do klienta i przeprowadź modelową rozmowę doradczą, podczas gdy zespół dyskretnie słucha. Niech zobaczą, że to działa! Twoja eksperckość w praktyce buduje autorytet szybciej niż jakikolwiek certyfikat na ścianie.
Jeśli skupisz się tylko na cyferkach w raporcie wieczornym, jest już za późno na zmianę. Jeśli skupisz się na jakości rozmów w ciągu dnia, cyferki same o siebie zadbają. Shadowing pozwala Ci korygować błędy w czasie rzeczywistym – zanim klient wyjdzie ze sklepu niezadowolony. Nic tak nie cementuje zespołu, jak świadomość, że szef jest „jednym z nas”. Pracownicy, którzy czują Twoje wsparcie na sali sprzedaży, przestają bać się trudnych pytań i wyzwań. Stają się odważniejsi, bardziej profesjonalni i – co najważniejsze – lojalni wobec lidera, który nie tylko wydaje rozkazy, ale stoi ramię w ramię z nimi na polu bitwy o zadowolenie klienta.
Krok 9: Kultura radykalnej szczerości – przestań owijać w bawełnę, zacznij budować mistrzów
Większość zespołów zoologicznych cierpi na „chorobę uprzejmości”. Kasia widzi, że Marek źle doradził klientowi w sprawie filtra do akwarium, ale nic nie powie, bo nie chce psuć atmosfery. Efekt? Klient wróci z martwymi rybami i pretensjami, a sklep straci reputację. W dream teamie panuje „radykalna szczerość” – dbamy o siebie nawzajem, dlatego mówimy sobie o błędach natychmiast, by wspólnie rosnąć.
Najwyższy stopień wtajemniczenia dream teamu to moment, w którym Ty, jako manager, nie musisz interweniować. To Marek podchodzi do Kasi i mówi: „Kasia, widziałem twoją rozmowę z tą panią od szczeniaka. Super, że poleciłaś maty, ale zapomniałaś o neutralizatorze zapachów – przy szczeniaku to absolutny must have. Następnym razem o tym wspomnij, klientka będzie ci wdzięczna!”. To nie jest donosicielstwo – to wspólna gra do jednej bramki.
A w przypadku relacji pracownik – manager, jeśli pracownik boi się przyznać, że stłukł butelkę drogiego suplementu albo przegapił datę ważności karmy, to znaczy, że masz problem z kulturą, a nie z pracownikiem. W dream teamie manager uczy: „Błąd zgłoszony natychmiast to lekcja. Błąd ukryty to sabotaż”. Kiedy zdejmujesz z ludzi strach przed karą, zyskujesz lojalność i szansę na błyskawiczną korektę kursu.
Jako lider musisz być strażnikiem tej kultury. Jeśli usłyszysz szeptanie za plecami – przetnij to. Zachęcaj do mówienia prosto w oczy, ale zawsze w duchu: „Mówię ci to, bo zależy mi na naszym wspólnym wyniku”. Pamiętaj, że Ty też musisz być gotowy na feedback od zespołu. Pytaj: „Co mogę zrobić, żebyście mogli pracować efektywniej?”.
Zespół, który potrafi szczerze rozmawiać o błędach, nie traci czasu na intrygi i stres. Staje się odporny na kryzysy i niezwykle sprawny operacyjnie. Kiedy Twoi ludzie zaczną być dla siebie nawzajem coachami, Ty przestaniesz być „policjantem”, a staniesz się liderem elity, która sama koryguje swoje błędy.
Krok 10: „Walk the Talk” – bądź standardem, którego wymagasz od innych
Znasz to powiedzenie, że ryba psuje się od głowy? W sklepie zoologicznym to święta prawda. Możesz zainstalować najnowocześniejsze systemy i napisać najpiękniejsze instrukcje, ale Twój zespół nie będzie słuchał Twoich słów – on będzie obserwował Twoje czyny. Jeśli manager przechodzi obok pustej miski z wodą dla psów przy wejściu i jej nie uzupełnia, to właśnie wysłał do zespołu komunikat: „Standardy są tylko na papierze, w rzeczywistości detale się nie liczą”. W tym momencie system pada, a autorytet lidera paruje.
Twoim zadaniem jest bycie strażnikiem najwyższej jakości. Jeśli Ty, jako szef, schylisz się, by podnieść papierek z podłogi, albo osobiście poprawisz krzywo stojącą puszkę na regale, dajesz sygnał: „Dbamy o detale, bo detale budują zaufanie klienta”. W dream teamie nie ma pracy „poniżej godności” managera. Twoja dbałość o szczegóły wyznacza sufit, do którego dorośnie Twój zespół.
To również Ty nadajesz ton całemu tygodniowi. Jeśli wchodzisz do sklepu w poniedziałek o 8:30 zrezygnowany, z głową w telefonie i mrukliwym „dzień dobry”, nie oczekuj, że Twój zespół o 9:00 powita klientów z entuzjazmem. Twoja energia jest zaraźliwa. Manager dream teamu wchodzi na salę sprzedaży tak, jakby wchodził na scenę – z gotowością, pasją i uśmiechem, który mówi: „Dzisiaj zrobimy coś wielkiego dla naszych zwierzaków i klientów”.
I wreszcie, jeśli mówisz o zarządzaniu doświadczeniem, a sam przy trudnym kliencie tracisz cierpliwość – przegrałeś. Jeśli wymagasz od zespołu microlearningu, a sam od miesięcy nie przeczytałeś żadnej branżowej publikacji – tracisz wiarygodność. Lider dream teamu to „najlepsza wersja doradcy”, jaką ten sklep widział. Bądź wzorem w rozmowie, wzorem w wiedzy i wzorem w empatii.
Spójrz na swoich pracowników. To, co w nich widzisz – ich zaangażowanie, ich uśmiech, ale też ich niedociągnięcia – to w dużej mierze odbicie Twojego stylu zarządzania. Jeśli chcesz zmiany w zespole, zacznij od zmiany w swoim podejściu. Kiedy Ty zaczniesz żyć tymi 10 krokami, oni nie będą mieli innego wyjścia, jak pójść za Tobą.
Twoja nowa era zaczyna się dzisiaj
Stworzenie dream teamu w sklepie zoologicznym to nie sprint, po którym można opaść z sił na mecie. To maraton, w którym każdy krok, każdy gest i każda 15-minutówka szkolenia budują dystans między Tobą a konkurencją. Największa magia dzieje się jednak w głowach Twoich ludzi. Ten 10-krokowy proces służy jednemu potężnemu celowi: zmianie tożsamości zespołu. Kiedy Twoi pracownicy poczują, że nie „chodzą do roboty w sklepie”, by przesuwać puszki na półkach, ale stają się architektami zdrowia lokalnych zwierząt, zmienia się wszystko. Stają się mikroprzedsiębiorcami w Twoim sklepie, z poczuciem misji i odpowiedzialności za sklep, klientów i Waszą reputację.
Ten hipoalergiczny olejek stanowi idealne wsparcie dla małych zwierząt w głośnym okresie karnawału. Unikalne połączenie fitosubstancji z konopi oraz oleju z ryb zimnowodnych zapewnia wyjątkową smakowitość. Preparat skutecznie redukuje nadwrażliwość na hałas i łagodzi stany lękowe, w tym lęk separacyjny. Działa wyciszająco na układ nerwowy, ale nie powoduje senności ani otumanienia, zachowując pełną świadomość pupila. Zapewnij mu spokój i komfort psychiczny, bezpiecznie wspierając jego równowagę emocjonalną.
Mineo Minerals Polska tel. 512 177 903 e-mail: info@mineo.pl www.nutrified.com/pl/shop/
Rynek karmy dla zwierząt pod markami własnymi wchodzi w fazę dynamicznego wzrostu, który w perspektywie najbliższej dekady może istotnie zmienić strukturę branży pet food. Zgodnie z danymi przedstawionymi w raporcie Future Market Insights private label przestaje być uzupełnieniem oferty detalicznej, a coraz częściej staje się jednym z kluczowych filarów strategii handlowych.
Globalny rynek private label pet food – skala i tempo wzrostu
Dynamiczny rozwój globalnego rynku żywności dla zwierząt pod markami własnymi – którego wartość ma wzrosnąć z 2547,2 mln USD w 2025 roku do 12 243,8 mln USD w 2035 roku (CAGR 17,0%) – podkreśla kluczową rolę produkcji kontraktowej i modelu co-packingu. Detaliści w większości nie produkują karm samodzielnie, lecz korzystają z usług wyspecjalizowanych producentów i firm pakujących.
Największe centra co-packingu zlokalizowane są w Ameryce Północnej i Europie, gdzie koncentrują się zaawansowane technologie produkcji, kompetencje regulacyjne oraz doświadczenie w obsłudze marek własnych. Jednocześnie rośnie znaczenie Azji i Ameryki Łacińskiej jako baz produkcyjnych oferujących przewagi kosztowe i elastyczne modele wytwarzania.
Rozwój rynku uzależniony jest od dostępu do nowoczesnych technologii (ekstruzja, produkcja karm mokrych, liofilizacja) oraz stabilności łańcuchów dostaw surowców. Coraz częściej współpraca między detalistami a producentami przyjmuje formę długoterminowych umów, mających na celu zabezpieczenie mocy produkcyjnych i spójności jakościowej.
Jak wygląda struktura rynku? Które kategorie dominują?
Karmy pełnoporcjowe – fundament private label
Segment żywności podstawowej odpowiada za około 58% rynku marek własnych. W jego skład wchodzą:
karma sucha (35%),
karma mokra (16%),
karma półwilgotna (7%).
To kategoria o najwyższej częstotliwości zakupów, generująca stabilne, powtarzalne przychody i największą konkurencję bezpośrednio z markami producentów.
Przysmaki i suplementy – mniejszy udział, duży potencjał
Przysmaki stanowią około 28% rynku, a suplementy 14%. Choć wolumenowo są mniejsze, oferują:
wyższą wartość jednostkową,
większą elastyczność wdrożeń,
możliwość testowania nowych konceptów bez dużego ryzyka.
Psy czy koty? Gdzie private label działa szybciej?
Karmy dla psów odpowiadają za 64% rynku marek własnych, co wynika z:
wyższych wydatków rocznych na jednego psa,
większej otwartości właścicieli psów na alternatywy,
łatwiejszego przełamywania lojalności wobec marek producentów.
Segment karm dla kotów (36%) rośnie wolniej, ale ma duży potencjał w obszarach premium, diet funkcjonalnych i specjalistycznych receptur.
Rynek europejski karm marek własnych – podział według krajów
Zgodnie z danymi raportu Future Market Insights europejski rynek karmy dla zwierząt pod markami własnymi znajduje się w fazie dynamicznego wzrostu. Jego wartość ma zwiększyć się z 485,2 mln USD w 2025 roku do 2334,5 mln USD w 2035 roku, przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 17,0% w całym okresie prognozy.
Niemcy pozostają największym rynkiem private label pet food w Europie. Ich udział wynosi 31,5% w 2025 roku, a prognozy wskazują na nieznaczny spadek do 30,8% w 2035 roku. Dominacja rynku niemieckiego wynika z silnie rozwiniętej infrastruktury handlu dyskontowego oraz obecności dużych ośrodków konsumenckich, w szczególności w regionach Nadrenii Północnej-Westfalii, Bawarii oraz Badenii-Wirtembergii.
Wielka Brytania zajmuje drugą pozycję w Europie z udziałem 24,3% w 2025 roku, który ma wzrosnąć do 24,6% w 2035 roku. Wzrost ten jest napędzany rozbudowanymi programami marek własnych sieci supermarketów oraz silną pozycją marek detalicznych, które odgrywają istotną rolę w strukturze rynku pet food.
Francja odpowiada za 16,8% udziału w 2025 roku, z prognozowanym wzrostem do 17,1% w 2035 roku. Rozwój ten wiąże się z modernizacją handlu detalicznego oraz inicjatywami mającymi na celu poprawę jakości i pozycjonowania marek własnych.
Włochy utrzymują stabilny udział na poziomie 11,2% zarówno w 2025, jak i w 2035 roku. Rynek ten korzysta z rosnącej akceptacji marek własnych w nowoczesnych formatach handlu detalicznego, przy umiarkowanej, ale stabilnej dynamice wzrostu.
Hiszpania odpowiada za 8,5% rynku w 2025 roku, a jej udział ma wzrosnąć do 8,7% w 2035 roku. Wzrost wspierany jest przez ekspansję nowoczesnych kanałów sprzedaży detalicznej oraz stopniowe rozszerzanie oferty marek własnych w segmencie pet food.
Holandia utrzymuje udział na poziomie 4,2% w 2025 roku, który według prognoz wzrośnie do 4,4% w 2035 roku. Rozwój rynku wspierany jest przede wszystkim przez handel specjalistyczny oraz rosnące znaczenie jakościowych marek własnych.
Pozostałe kraje Europy odpowiadają za 3,5% rynku w 2025 roku, z prognozowanym wzrostem do 4,4% w 2035 roku. Dynamika ta wynika z rosnącej popularności marek własnych w krajach nordyckich i postępujących programów modernizacji handlu detalicznego w Europie Środkowo-Wschodniej.
Krajobraz konkurencyjny i model produkcji
Dane raportowe wskazują, że Europa pozostaje jednym z kluczowych rynków rozwoju karmy dla zwierząt pod markami własnymi, z prognozowanym tempem wzrostu na poziomie 17,0% CAGR w latach 2025–2035. Dominującą rolę zachowują rynki Europy Zachodniej, przy jednoczesnym stopniowym wzroście znaczenia pozostałych regionów wraz z modernizacją handlu detalicznego.
Rynek private label pet food charakteryzuje się wysokim stopniem rozdrobnienia – globalnie działa na nim około 35–45 znaczących producentów, przy czym trzech największych graczy kontroluje łącznie około 15–20% rynku. Oznacza to, że mimo obecności dużych podmiotów rynek pozostaje konkurencyjny i otwarty na nowych oraz regionalnych producentów kontraktowych.
Konkurencja w segmencie private label koncentruje się przede wszystkim na:
spójności i powtarzalności jakości produkcji,
kompetencjach w zakresie formulacji żywieniowych,
skalowalności mocy produkcyjnych,
zdolności obsługi dużych sieci detalicznych w wielu krajach jednocześnie.
Najwięksi gracze na rynku produkcji kontraktowej
Do największych i najbardziej rozpoznawalnych globalnych producentów realizujących projekty private label pet food należą:
Mars – największy podmiot w segmencie, z szacowanym udziałem na poziomie ok. 7%, obsługujący największe sieci detaliczne w skali globalnej,
Nestlé Purina – producent o rozbudowanym zapleczu badawczo-rozwojowym i szerokich możliwościach produkcji kontraktowej,
Petcurean – firma o silnej pozycji w segmencie jakościowym i funkcjonalnym,
United Petfood – jeden z kluczowych europejskich specjalistów w zakresie private label,
PLB International – producent skoncentrowany na obsłudze marek własnych sieci handlowych.
Podmioty te posiadają rozbudowane zaplecze technologiczne, doświadczenie w spełnianiu rygorystycznych standardów jakości oraz zdolność skalowania produkcji wraz z rozwojem programów marek własnych.
Globalna struktura produkcji
Kluczową rolę w obsłudze rynku odgrywają producenci kontraktowi i centra co-packingu, zlokalizowane głównie w Ameryce Północnej i Europie, gdzie koncentrują się zaawansowane technologie produkcji oraz know-how regulacyjne. Jednocześnie rośnie znaczenie Azji i Ameryki Łacińskiej jako baz produkcyjnych oferujących przewagi kosztowe i logistyczne.
Technologia, surowce i łańcuch dostaw
Raport wskazuje, że dalszy rozwój rynku private label będzie uzależniony od:
dostępu do zaawansowanych technologii produkcji (ekstruzja, produkcja karm mokrych, liofilizacja),
stabilności zaopatrzenia w surowce białkowe, tłuszcze i dodatki funkcjonalne,
zdolności producentów do utrzymania spójnych receptur przy rosnącej skali produkcji.
Firmy posiadające integrację z zapleczem surowcowym lub długoterminowe umowy dostaw zyskują przewagę w kontekście bezpieczeństwa i odporności łańcucha dostaw.
Głos branży
Rynek karm marek własnych wchodzi w fazę przyspieszonej ekspansji, co redefiniuje rolę producentów kontraktowych w globalnym łańcuchu wartości pet food. Z perspektywy zakładu produkcyjnego kluczowe znaczenie mają zdolność skalowania mocy produkcyjnych przy zachowaniu spójności receptur, elastyczność w zakresie formatów karm oraz bezpieczeństwo łańcucha dostaw surowców wysokiej jakości. Private label daje detalistom narzędzie do budowania lojalności i zwiększania częstotliwości zakupów, a producentom – możliwość rozwijania kompetencji technologicznych w produkcji karm i przysmaków. Największym wyzwaniem pozostaje jednoczesne utrzymanie jakości i innowacyjności w warunkach rosnącej różnorodności produktów, w tym segmentów premium i funkcjonalnych. Długoterminowe umowy oraz strategiczne partnerstwa w zakresie surowców i technologii będą determinować konkurencyjność producentów private label w nadchodzącej dekadzie.
Marcin Lecki – Prezes Zarządu Uniszki Naturalne Gryzaki sp. z o.o. sp. k.
Podsumowanie analityczne
Dane zawarte w raporcie Future Market Insights pokazują, że rynek karm marek własnych wchodzi w fazę dynamicznej ekspansji opartej na skali, technologii i produkcji kontraktowej. Private label staje się trwałym elementem globalnego rynku pet food, z wyraźnie zarysowaną strukturą produktową, geograficzną i konkurencyjną.
Artykuł przygotowany na podstawie raportu Future Market Insighs: https://www.futuremarketinsights.com/reports/private-label-pet-food-market.
czym jest EUDR (EU Deforestation Regulation – Rozporządzenie UE o wylesianiu), jaki był cel jego powstania i dlaczego zahacza o branżę zoologiczną,
od kiedy zacznie realnie obowiązywać,
jak w 2 minuty sprawdzić, czy Twój wyrób gotowy lub surowiec jest objęty wymaganiami EUDR,
co w skrócie muszą zrobić importerzy, producenci i dystrybutorzy produktów pet w UE.
EUDR w pigułce
EUDR to unijne rozporządzenie o „produktach niepowodujących wylesiania”. Zgodnie z jego wymaganiami nie będzie można wprowadzać na teren UE (import spoza UE, produkcja w UE), wywozić z terenu UE lub udostępniać na terenie UE określonych wyrobów (tzw. produktów odnośnych), jeśli nie da się wykazać, że surowce (tzw. towary odnośne: bydło, kawa, kakao, soja, palma olejowa, kauczuk naturalny, drewno), z których wytworzono te produkty odnośne, nie powodują wylesiania – czyli pochodzą z produkcji na gruntach na całym świecie, które nie zostały wylesione po 31 grudnia 2020, oraz że są zgodne z przepisami kraju produkcji i mają złożone oświadczenie o należytej staranności DDS (Due Diligence Statement).
Od kiedy rozpoczyna się stosowanie przepisów EUDR?
Rozporządzenie EUDR weszło w życie z dniem 29 czerwca 2023, ale termin rozpoczęcia stosowania przepisów przesunięto (po ostatnich zmianach z 19 grudnia 2025) na dzień 30 grudnia 2026 dla dużych i średnich przedsiębiorstw oraz na 30 czerwca 2027 dla mikro i małych firm.
W praktyce jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, że mikro i małe firmy, które są umiejscowione w łańcuchach dostaw dużych i średnich firm, mogą zostać poproszone przez swoich partnerów biznesowych o wcześniejsze przygotowanie się (czyli do 30 grudnia 2026) do spełniania wymagań tego rozporządzenia.
Sprawdzamy, czy nasz wyrób gotowy lub surowiec podlega pod EUDR
Do rozporządzenia EUDR dodano załącznik I, w którym znajduje się tabela z numerami kodów CN (Nomenklatura scalona) produktów odnośnych. Jeżeli kodu CN naszego wyrobu gotowego lub naszego surowca, który produkujemy na terenie UE lub importujemy spoza UE, nie ma na tej liście, to znaczy, że nie podlegamy pod wymagania rozporządzenia EUDR. W momencie, gdy znajdziemy w tabeli kod CN naszego wyrobu gotowego lub surowca produkowanego przez nas na terenie UE lub sprowadzonego bezpośrednio przez naszą firmę spoza UE, to znaczy, że jesteśmy objęci wymaganiami rozporządzenia EUDR. I czeka nas sporo pracy przy przygotowaniu się do spełniania tych wymagań.
Ważna kwestia: jeżeli używamy opakowań z tektury czy papieru do transportu lub ochrony naszych wyrobów (mowa tu zarówno o opakowaniach jednostkowych, jak i zbiorczych), to w stosunku do tych produktów nie obowiązują nas wymagania EUDR, bo to nie my wyprodukowaliśmy to opakowanie. Tu obowiązek spoczywa właśnie na producencie opakowania. Ale jeżeli samodzielnie sprowadzimy opakowanie spoza UE, to już obowiązują nas wymagania EUDR. Nawet jeżeli zrobimy to wyłącznie do własnego użytku (opakowania czy ochrony naszych wyrobów), a nasze wyroby gotowe nie podlegają pod EUDR. Takie same scenariusze obowiązują dla palet drewnianych – produkujemy je w UE, sprzedajemy je poza UE lub sprowadzamy je spoza UE – mamy obowiązki EUDR. Jesteśmy ich użytkownikami – nie mamy w stosunku do nich obowiązków EUDR.
Wyłączeniu spod wymagań rozporządzenia EUDR podlegają produkty z bambusa oraz produkty z papieru czy tektury, które w stu procentach są wytworzone z materiału pochodzącego z recyklingu.
Przykładowe wyroby gotowe z branży pet i ich podległość pod EUDR
Zabawki/gryzaki z kauczuku naturalnego – mają kod CN ex 4016, który znajduje się w tabeli w załączniku I. Ich produkcja w UE, wywóz z UE, import spoza UE oraz udostępnianie na rynku UE (np. w sklepach zoologicznych czy sklepach sieci handlowych) są objęte wymaganiami EUDR.
Akcesoria z drewna, typu drewniane budy dla psów, drewniane woliery dla psów, kotów czy królików – ich kod CN 4421 znajduje się w tabeli w załączniku I, więc również podlegają pod wymagania EUDR.
Karma dla zwierząt (mokra i sucha) – ma przypisany kod CN 2309, którego nie znajdziemy w tabeli w załączniku I, więc nie podlega pod EUDR, nawet jeżeli będzie miała w składzie np. podroby wołowe (kod CN 0206), soję (kod CN 1201) czy olej palmowy (kod CN 1511). Ale jeżeli samodzielnie importujemy spoza UE podroby wołowe, soję czy olej palmowy, to ta czynność kwalifikuje nas pod konieczność spełniania wymagań rozporządzenia EUDR.
Akcesoria/zabawki z tworzyw sztucznych, z elementami z kauczuku naturalnego, drewna czy papieru – mają kod CN 3926, którego nie ma w załączniku I. Nie podlegają więc pod rozporządzenie EUDR, mimo że posiadają elementy z kauczuku czy drewna, które to surowce są objęte EUDR. Chyba że ponownie mamy do czynienia z sytuacją jak powyżej, czyli samodzielnie importujemy spoza UE kauczuk czy drewno i jego pochodne jako surowce.
Kto ma obowiązki (w dużym skrócie)
Jeżeli sprowadzasz z kraju spoza UE wyrób gotowy/surowiec z załącznika I, to najczęściej jesteś podmiotem (operatorem) – musisz zebrać informacje o pochodzeniu (w tym dane geolokalizacyjne) np. drzewa, z którego powstał Twój wyrób gotowy, ocenić, czy istnieje ryzyko, że wyrób gotowy lub surowiec może powodować wylesianie np. w Brazylii, w razie potrzeby je ograniczyć i złożyć oświadczenie należytej staranności DDS przed wprowadzeniem na rynek w unijnym systemie informatycznym TRACES.
Jeśli tylko dystrybuujesz w UE (hurtownia/sklep zoologiczny/sieć handlowa), zwykle działasz jako podmiot handlowy (trader) i Twoim obowiązkiem jest gromadzenie i przechowywanie przez okres 5 lat numerów referencyjnych oświadczeń DDS (w określonych przypadkach), danych o Twoich dostawcach wyrobów objętych EUDR oraz danych o Twoich odbiorcach (ale tych biznesowych, a nie konsumentach końcowych).
Sankcje za nieprzestrzeganie wymagań rozporządzenia EUDR mogą obejmować m.in. wycofanie wyrobu z rynku, niedopuszczenie do wprowadzenia wyrobu na teren UE, konfiskatę przychodów ze sprzedaży wyrobów niezgodnych z EUDR, karę finansową w wysokości nawet 4% całkowitego rocznego przychodu Twojej firmy za rok wcześniejszy.
autor: Michał Kowański, Ekspert ds. EUDR, Manager Działu Regulacji Zrównoważonego Rozwoju w Centrum Prawa Żywnościowego i Produktowego A. Szymecka-Wesołowska, D. Szostek sp. k.
Podstawa prawna:
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1115 z dnia 31 maja 2023 r. w sprawie udostępniania na rynku unijnym i wywozu z Unii niektórych towarów i produktów związanych z wylesianiem i degradacją lasów.
Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2025/2650 z dnia 19 grudnia 2025 r. zmieniające rozporządzenie (UE) 2023/1115 w odniesieniu do niektórych obowiązków podmiotów i podmiotów handlowych.