Współczesny rynek zoologiczny przeniósł się na cyfrową półkę. O tym, który produkt trafi do koszyka klienta, decydują dziś zaawansowane mechanizmy wyszukiwarek, platformy marketplace oraz systemy rekomendacyjne oparte na sztucznej inteligencji. Podczas nadchodzących Targów PetExpo, 25 września, Miłosz Nowakowski (Sales Director w Brandly360) wyjaśni, w jaki sposób producenci i marki mogą wykorzystać monitoring rynku oraz analitykę e-commerce do budowania trwałej przewagi konkurencyjnej.
Rynek wart miliardy i nowe nawyki zakupowe
Branża produktów dla zwierząt w Polsce notuje wzrosty – w ciągu ostatniej dekady wartość samego rynku karm dla psów i kotów potroiła się, osiągając w 2024 roku poziom około 5 mld zł. Równolegle drastycznie skomplikowała się ścieżka zakupowa. Ta sama marka konkuruje jednocześnie w dziesiątkach e-sklepów, na platformach marketplace oraz u wielu partnerów handlowych.
Tradycyjne metody walki o klienta przestają wystarczać, co potwierdzają globalne statystyki:
Rewolucja w wyszukiwaniu.
Dane SparkToro wskazują, że już 60% zapytań w Google kończy się bez żadnego kliknięcia (zero-click). Użytkownicy czerpią wiedzę bezpośrednio z odpowiedzi generowanych przez AI.
Wartość klienta z AI.
Konsument pozyskany dzięki rekomendacji sztucznej inteligencji generuje nawet 4,4 razy większą wartość biznesową niż ten, który trafia na stronę z klasycznych wyników organicznych.
„W e-commerce walka o klienta rozpoczyna się na długo przed finalną transakcją. Produkty najpierw przechodzą przez sito algorytmów, które drobiazgowo weryfikują ceny, dostępność, jakość danych i ruchy konkurencji. W branży zoologicznej, bazującej na ogromnym zaufaniu, determinuje to pozycję rynkową całej marki. Podczas wystąpienia udowodnię, że brak widoczności w modelach AI oznacza po prostu oddanie pola konkurencji” – zaznacza Miłosz Nowakowski.
Prelekcja: „Kocia czujność” w branży PET. 6 powodów, dla których musisz monitorować rynek w erze AI
Wystąpienie eksperta Brandly360 skupi się na praktycznych mechanizmach rynkowych i twardych danych e-commerce. Uczestnicy poznają sześć konkretnych obszarów, które bezpośrednio wpływają na ekspozycję produktów w sieci:
Realny monitoring i automatyzacja polityki cenowej.
Stała kontrola dostępności asortymentu (out-of-stock).
Optymalizacja i bogactwo danych produktowych (rich content).
Przechwytywanie ruchu i analiza strategii konkurencji.
Mechanizmy pozycjonowania ofert na platformach sprzedażowych.
Kryteria selekcji stosowane przez boty i systemy AI.
Prelekcja odbędzie się 25 września i jest skierowana do producentów, właścicieli marek, dystrybutorów oraz menedżerów odpowiedzialnych za e-commerce, sprzedaż i marketing w sektorze zoologicznym.
Od lat zdejmujemy z barków marek i retailerów ciężar analizy rynkowej, dostarczając im gotową przewagę w najbardziej dynamicznych kategoriach. Łączymy technologię Business Intelligence z eksperckim doradztwem – nasi partnerzy zyskują natychmiastową czytelność działań konkurencji. Przekształcamy setki rozproszonych danych o cenach, promocjach, dostępności towaru, opiniach i contencie w czystą, rafinowaną wiedzę, gotową do wdrożenia w codziennych decyzjach handlowych na cyfrowej półce.
Czy targi to dla Ciebie wyłącznie okazja do spotkań z dostawcami, obejrzenia nowości i zebrania katalogów? To oczywiście ważna część każdego wyjazdu. Ale dobrze zaplanowany udział w targach może dać Twojej firmie coś więcej – lepiej przygotowany, bardziej zaangażowany i świadomy zespół.
W branży zoologicznej pracownicy codziennie doradzają klientom, porównują produkty, odpowiadają na pytania o karmy, akcesoria, suplementy czy potrzeby zwierząt. Targi pozwalają im zobaczyć szerszy kontekst tej pracy: producentów, trendy, nowe kategorie, sposób prezentacji marek i kierunki rozwoju rynku. To doświadczenie, którego nie da się w pełni zastąpić katalogiem ani rozmową przy sklepowej półce.
Dobrze wykorzystany wyjazd na targi nie jest więc dodatkiem do pracy. Może stać się narzędziem rozwoju zespołu, poprawy komunikacji i lepszego planowania oferty sklepu.
Z tego artykułu dowiesz się:
• dlaczego targi mogą być praktycznym narzędziem budowania zaangażowania zespołu, • jak przygotować pracowników do wyjazdu, żeby nie był tylko chaotycznym zwiedzaniem hali, • jakie zadania warto dać zespołowi podczas targów, • co zrobić po powrocie, żeby wiedza z targów przełożyła się na codzienną pracę sklepu.
Targi pokazują zespołowi szerszy obraz branży
W codziennej pracy sklepu łatwo wpaść w rutynę. Dostawa, półka, klient, kasa, reklamacja, zamówienie, telefon. Pracownik widzi przede wszystkim to, co dzieje się tu i teraz. Targi pozwalają mu zobaczyć, że za produktem stoją konkretne marki, ludzie, rozwiązania technologiczne, strategie sprzedaży i kierunki rozwoju całych kategorii.
To ma duże znaczenie. Osoba, która zobaczy nowości produktowe, porozmawia z przedstawicielem marki i zrozumie, dlaczego dany produkt powstał, później inaczej opowiada o nim klientowi. Ma więcej argumentów, większą pewność i lepsze wyczucie, komu dane rozwiązanie może realnie pomóc.
Wyjazd na targi może też wzmocnić poczucie odpowiedzialności. Pracownik przestaje być tylko osobą „od obsługi klienta” albo „od działu z karmą”. Zaczyna widzieć siebie jako część większego procesu: wyboru oferty, budowania relacji z dostawcami i rozwijania sklepu.
Ważne! Targi mają sens dla zespołu wtedy, gdy nie są traktowane jak przypadkowa wycieczka. Pracownicy powinni wiedzieć, po co jadą, na co mają zwracać uwagę i jak ich obserwacje zostaną później wykorzystane.
Nie zabieraj zespołu, „żeby pooglądał”. Daj mu konkretny cel
Największy błąd to założenie, że samo pojawienie się na targach wystarczy. Hala targowa jest pełna bodźców: stoiska, rozmowy, katalogi, próbki, prezentacje, nowe produkty. Bez planu zespół szybko zacznie działać przypadkowo.
Przed wyjazdem warto ustalić kilka prostych celów. Nie muszą być rozbudowane. Ważne, żeby były konkretne i zrozumiałe dla wszystkich.
Możesz określić na przykład, że podczas targów chcecie:
• znaleźć 5 nowych produktów do kategorii psa lub kota, • porównać ofertę kilku dostawców w jednej konkretnej kategorii, • sprawdzić, jakie marki rozwijają produkty sezonowe, • zebrać informacje o szkoleniach produktowych dla sprzedawców, • zobaczyć, jak inne firmy prezentują produkty premium, • znaleźć pomysły na lepszą ekspozycję w sklepie.
Takie cele porządkują wyjazd. Dzięki nim pracownik nie chodzi po hali bez celu, tylko wie, czego szuka. To zwiększa jego zaangażowanie i sprawia, że po powrocie łatwiej przełożyć obserwacje na konkretne decyzje.
Podziel zadania według wiedzy i mocnych stron
Nie każdy pracownik musi robić na targach to samo. Jeśli ktoś najlepiej zna kategorię karm dla kotów, niech skupi się na nowościach żywieniowych. Jeśli ktoś świetnie odnajduje się w akcesoriach dla psów, może obserwować szelki, smycze, zabawki, produkty spacerowe i podróżne. Osoba dobrze zorganizowana może zbierać kontakty, notować warunki współpracy i pilnować materiałów od dostawców.
Taki podział daje zespołowi jasność. Każdy wie, za co odpowiada i czego ma szukać. Jednocześnie pracownicy czują, że ich wiedza ma znaczenie. To dużo lepsze niż sytuacja, w której wszyscy chodzą razem od stoiska do stoiska i po kilku godzinach nikt nie pamięta, co właściwie było ważne.
Warto wcześniej ustalić prosty schemat notatek. Przy każdym interesującym stoisku zespół może zapisać:
• nazwę marki, • kategorię produktu, • najważniejsze wyróżniki, • potencjalne zastosowanie w sklepie, • pytania, które warto zadać po targach, • osobę kontaktową.
To wystarczy. Nie chodzi o tworzenie skomplikowanych raportów. Chodzi o to, żeby po powrocie nie bazować wyłącznie na pamięci i pliku zdjęć w telefonie.
Pracujcie w parach, nie zawsze całą grupą
Wspólne zwiedzanie targów ma sens, ale tylko do pewnego momentu. Jeśli cały zespół chodzi razem przez kilka godzin, tracicie czas i oglądacie te same rzeczy z tej samej perspektywy. Lepiej podzielić się na mniejsze grupy lub pary.
Każda para może dostać inną część hali, inną kategorię produktów albo listę konkretnych stoisk do odwiedzenia. Po dwóch lub trzech godzinach warto zrobić krótkie spotkanie i wymienić się najważniejszymi obserwacjami.
Taki system ma kilka zalet. Po pierwsze, zespół zbiera więcej informacji. Po drugie, pracownicy uczą się samodzielności. Po trzecie, rozmowa po takim bloku jest bardziej konkretna, bo każdy ma coś do wniesienia.
Możesz zadać proste pytania:
• co było najciekawsze, • który produkt ma potencjał w naszym sklepie, • z którym dostawcą warto porozmawiać ponownie, • co może być trudne do sprzedaży, • jakie pytania mogą zadawać klienci przy tym produkcie.
To wystarczy, żeby wyjazd zaczął pracować na zespół, a nie tylko na folder z katalogami.
Patrzcie na targi oczami klienta
Targi to dobre miejsce, żeby zobaczyć nie tylko produkty, ale też sposób ich prezentacji. Dla sklepu zoologicznego to bardzo cenna lekcja.
Zwróć uwagę zespołu na to, jak marki pokazują swoje produkty. Co przyciąga wzrok? Jak opisują korzyści? Czy komunikacja jest prosta? Czy od razu wiadomo, dla jakiego zwierzęcia, problemu albo potrzeby powstał produkt? Czy opakowanie ułatwia sprzedaż, czy raczej wymaga długiego tłumaczenia?
To są obserwacje, które później można wykorzystać w sklepie. Czasem targi podpowiadają nie tylko, co warto zamówić, ale też jak lepiej ustawić półkę, jak opisać kategorię, jak przygotować ekspozycję sezonową albo jak rozmawiać z klientem o produkcie premium.
Pracownik, który nauczy się patrzeć na produkt szerzej niż przez pryzmat ceny i gramatury, będzie lepiej doradzał klientom. To jedna z największych wartości wyjazdu targowego.
Korzystajcie z prezentacji i rozmów z markami
Jeśli podczas targów odbywają się prezentacje, szkolenia produktowe lub krótkie spotkania z ekspertami marek, warto je uwzględnić w planie. Nie chodzi o to, żeby uczestniczyć we wszystkim. Chodzi o wybór tych punktów programu, które realnie pasują do profilu sklepu i potrzeb zespołu.
Po takiej prezentacji warto poprosić pracownika o krótkie podsumowanie:
• czego się dowiedział, • co może przydać się w rozmowie z klientem, • dla jakiego typu klienta lub zwierzęcia produkt będzie odpowiedni, • jakie pytania warto jeszcze zadać przedstawicielowi marki.
To proste ćwiczenie wzmacnia odpowiedzialność za wiedzę. Pracownik nie jest tylko odbiorcą informacji. Staje się osobą, która może przekazać ją dalej zespołowi.
Dzień warto zamknąć krótkim podsumowaniem
Po intensywnym dniu na targach warto zrobić podsumowanie – nie chodzi o formalne zebranie ani wymuszoną integrację. Chodzi o uporządkowanie najważniejszych wniosków, zanim znikną w natłoku kolejnych rozmów i katalogów.
Rozmowa przy kolacji, kawie albo po powrocie do hotelu pozwala zebrać obserwacje zespołu, porównać wrażenia i wyłapać pomysły, które mogą przydać się po powrocie do sklepu. To często właśnie wtedy pojawiają się najciekawsze spostrzeżenia: który produkt ma potencjał sprzedażowy, który dostawca zrobił dobre wrażenie, jaka kategoria zaczyna się rozwijać, a które rozwiązanie wygląda efektownie, ale może być trudne do sprzedaży.
Spotkanie nie musi trwać długo. Wystarczy 20–30 minut i kilka pytań:
• co dziś było najważniejsze, • co warto sprawdzić jutro, • z kim trzeba kontynuować rozmowę, • jaki pomysł możemy przenieść do naszego sklepu, • czego jeszcze nie wiemy.
Takie podsumowanie wzmacnia współpracę w naturalny sposób. Każdy ma przestrzeń, żeby powiedzieć, co zauważył. A Ty zyskujesz pełniejszy obraz targów niż tylko własne notatki.
Po powrocie najważniejsze jest wdrożenie
Największa strata po targach? Zostawienie wszystkich materiałów w torbie i powrót do codziennego trybu bez żadnego podsumowania. Wtedy nawet dobry wyjazd szybko traci wartość.
W ciągu kilku dni po powrocie warto zorganizować krótkie spotkanie zespołu. Nie po to, żeby jeszcze raz opowiadać o całych targach, ale żeby zdecydować, co robicie dalej.
Warto omówić:
• które kontakty wymagają follow-upu, • które produkty warto przetestować lub zamówić, • jakie informacje trzeba uzupełnić, • jakie pomysły można wykorzystać w ekspozycji sklepu, • czego zespół nauczył się o rynku, klientach i trendach.
Na koniec dobrze wybrać kilka konkretnych działań. Na przykład:
• przygotowanie listy produktów do sprawdzenia, • kontakt z wybranymi dostawcami, • stworzenie krótkiej notatki szkoleniowej dla reszty zespołu, • zmiana ekspozycji jednej kategorii, • przygotowanie posta edukacyjnego dla klientów, • wdrożenie nowego argumentu sprzedażowego przy wybranej grupie produktów.
Nie wszystko trzeba robić od razu. Ważne, żeby z targów zostało coś więcej niż inspiracja.
Ważne! Wiedza z targów ma wartość dopiero wtedy, gdy wraca na salę sprzedaży. Jeśli pracownik zobaczył ciekawy produkt, ale nie umie później opowiedzieć o nim klientowi, potencjał wyjazdu zostaje niewykorzystany.
Targi jako narzędzie rozmowy z zespołem
Wyjazd na targi może też pokazać, jak pracownicy myślą o sklepie. Kto zwraca uwagę na jakość produktu? Kto widzi potencjał w ekspozycji? Kto dobrze rozmawia z przedstawicielami marek? Kto potrafi zadawać trafne pytania? Kto potrzebuje większego wsparcia merytorycznego?
To cenna wiedza dla właściciela lub managera. Targi pokazują kompetencje zespołu w innym środowisku niż codzienna praca. Czasem okazuje się, że osoba cicha na co dzień świetnie analizuje produkty. Ktoś inny dobrze wyłapuje trendy. Jeszcze ktoś inny potrafi przełożyć informacje od producenta na język klienta.
Warto to zauważyć i wykorzystać po powrocie. Być może jedna osoba powinna mocniej zaangażować się w kategorię kota, inna w akcesoria spacerowe, a jeszcze inna w szkolenie zespołu z nowej marki. Targi mogą pomóc lepiej rozłożyć odpowiedzialność w sklepie.
Podsumowanie
Targi w branży zoologicznej to nie tylko spotkania z dostawcami i przegląd nowości. To także okazja, żeby wzmocnić zespół, rozwinąć jego wiedzę i pokazać pracownikom szerszy obraz rynku.
Nie stanie się to jednak samo. Podczas wyjazdu zespół musi mieć cel, prosty plan i konkretne zadania. Pracownicy powinni wiedzieć, czego szukają, jakie informacje mają zebrać i jak ich obserwacje zostaną później wykorzystane.
Największą wartość z targów wynosi ten zespół, który po powrocie potrafi przełożyć inspiracje na praktykę: lepszą ofertę, lepszą ekspozycję, lepszą rozmowę z klientem i większą pewność w doradztwie.
Bo dobrze zaplanowany wyjazd targowy nie kończy się przy wyjściu z hali. Kończy się dopiero wtedy, gdy wiedza zdobyta na targach zaczyna pracować w Twoim sklepie.
ZOO SALON – Targi Artykułów dla Zwierząt Domowych to wydarzenie stworzone z myślą o firmach, które chcą skutecznie dotrzeć do właścicieli zwierząt i zwiększyć sprzedaż swoich produktów oraz usług.
Podczas najbliższej edycji Targi Kielce odwiedzi około 5000 zwiedzających – uczestników Międzynarodowej Wystawy Psów Rasowych Kielce Duo CACIB 2026 oraz gości targowych. To aktywni właściciele zwierząt, hodowcy i pasjonaci, którzy przyjeżdżają z konkretnym celem – szukają sprawdzonych marek, nowości rynkowych i produktów dla swoich pupili.
Obecność na ZOO SALONIE to szansa na:
bezpośredni kontakt z tysiącami potencjalnych klientów,
prezentację nowości produktowych i budowanie rozpoznawalności marki,
sprzedaż oraz pozyskanie nowych odbiorców i partnerów handlowych,
budowanie zaufania dzięki osobistym rozmowom z klientami,
poznanie opinii użytkowników i aktualnych trendów rynku zoologicznego.
Na targach swoją ofertę zaprezentują producenci i dystrybutorzy karm, suplementów, kosmetyków, akcesoriów, transporterów, legowisk, zabawek, artykułów rymarskich oraz wielu innych produktów dla zwierząt domowych. To idealne miejsce do premiery nowych produktów, prowadzenia sprzedaży, organizacji pokazów i budowania długofalowych relacji z klientami.
Ogromnym atutem wydarzenia jest jego równoległa organizacja z Międzynarodową Wystawą Psów Rasowych Kielce Duo CACIB 2026, która co roku przyciąga tysiące świadomych konsumentów i hodowców z całej Polski. Dzięki temu wystawcy docierają do grupy odbiorców, która jest realnie zainteresowana zakupem produktów i usług dla zwierząt.
ZOO SALON to nie tylko stoisko na targach – to możliwość spotkania 5000 potencjalnych klientów w ciągu jednego weekendu, zaprezentowania swojej marki w profesjonalnym otoczeniu i zwiększenia sprzedaży wśród najbardziej zaangażowanych miłośników zwierząt.
Pokaż swoją ofertę tam, gdzie są Twoi klienci. Dołącz do grona wystawców ZOO SALONU i wykorzystaj potencjał jednego z najważniejszych wydarzeń zoologicznych w regionie.
Kiedyś wizyta w sklepie zoologicznym miała prosty przebieg. Klient kupował karmę, smycz, żwirek, a czasem jeszcze piłkę, którą pies i tak chętniej zamieniał na starą skarpetkę. Dziś ten sam opiekun odwiedza sklep stacjonarny albo internetowy z dużo bardziej złożoną listą potrzeb. Szuka nie tylko produktu, lecz także jakości, bezpieczeństwa, wygody i potwierdzenia, że wybiera dobrze. Coraz częściej chce również mieć poczucie, że troszczy się o zwierzę tak odpowiedzialnie, jak troszczyłby się o bliskiego domownika. To nie jest publicystyczna przesada. Dane udostępnione w serwisie Statista pokazują, że w Polsce rośnie zarówno liczba zwierząt domowych, jak i popyt na produkty dla nich, a sam rynek karmy dla zwierząt ma rosnąć średnio o 3,93% rocznie.
To właśnie dlatego marketing w branży zoologicznej staje się jednym z głównych narzędzi budowania wartości marki. Jeżeli rynek rośnie, ale klient jednocześnie pozostaje ostrożny cenowo, przewagę zyskuje ten, kto najlepiej rozumie motywacje zakupowe opiekuna. Dane pokazują bowiem dość ciekawy paradoks. Właściciele zwierząt są gotowi wydawać coraz więcej na podstawowe produkty, zwłaszcza na żywienie, ale jednocześnie zachowują rozsądek tam, gdzie uznają wydatek za dodatkowy albo łatwy do ograniczenia.
Widać to szczególnie dobrze w dwóch obszarach. Z jednej strony średni przychód na mieszkańca w polskim rynku karmy dla zwierząt wzrósł w 2024 roku do 43,31 dolara, czyli do około 170–175 złotych na osobę przy obecnym kursie dolara. Z drugiej strony ci sami opiekunowie wciąż dość ostrożnie podchodzą do dodatkowych usług opiekuńczych. Według opisu Statista w 2024 roku większość właścicieli zostawiała zwierzęta podczas wyjazdów pod opieką rodziny lub znajomych, a 60% wydawało na dodatkową opiekę wakacyjną mniej niż 100 złotych. To bardzo ważna wskazówka dla marketerów. Polski klient nie myśli w kategoriach: wydam więcej bez zastanowienia. Polski klient myśli raczej tak: wydam więcej tam, gdzie naprawdę widzę sens.
Na polskim rynku zoologicznym nie wystarczy już lubić zwierząt, żeby skutecznie sprzedawać. Trzeba jeszcze rozumieć ludzi, którzy je kochają, najlepiej na podstawie danych, a nie wyłącznie intuicji.
Z perspektywy marek oznacza to koniec prostego myślenia, że sam wzrost rynku załatwi sprzedaż. Liczba zwierząt w polskich domach rośnie, a Statista wskazuje, że psy i koty w Polsce liczone łącznie przekraczają 12,3 miliona, z czego 11,39 miliona to zwierzęta mające opiekunów. Jednak sam fakt, że w domu mieszka pies albo kot, nie mówi jeszcze niczego o tym, co naprawdę przekona klienta do zakupu. Dopiero zestawienie danych o wzroście rynku z danymi o zachowaniach zakupowych pozwala zrozumieć, że dzisiejszy opiekun zwierzęcia częściej kupuje świadomie, porównuje oferty, czyta opisy, wraca do sprawdzonych marek i oczekuje od komunikacji czegoś więcej niż samej ceny zaznaczonej czerwonym kółkiem.
Na tym tle bardzo wyraźnie widać znaczenie handlu internetowego. W 2025 roku Zooplus.pl i Zooart.com.pl należały do najwyżej notowanych sklepów internetowych z produktami zoologicznymi w Polsce. Nie jest to tylko ciekawostka o dwóch rozpoznawalnych adresach. Jest to wyraźny sygnał, że klient branży pet oswoił już zakupy online i nie traktuje internetu jako awaryjnego rozwiązania, kiedy zabrakło czasu na wyjazd do sklepu stacjonarnego. Dla wielu marek i detalistów sprzedaż internetowa staje się dziś pełnoprawnym miejscem budowania relacji, zaufania i lojalności.
Skoro klient kupuje online, zmieniają się także reguły gry marketingowej. W sklepie stacjonarnym uwagę przyciąga półka, ekspozycja i rozmowa ze sprzedawcą. W internecie rolę sprzedawcy przejmują opis produktu, opinie, zdjęcia, porównania, rekomendacje i cały ekosystem treści, który pomaga podjąć decyzję. W branży zoologicznej nie wystarczy już powiedzieć, że karma jest dobra. Trzeba jeszcze jasno i wiarygodnie wyjaśnić, dla jakiego zwierzęcia jest odpowiednia, w jakiej sytuacji się sprawdzi, czym różni się od tańszej alternatywy i dlaczego jej zakup przynosi opiekunowi realną korzyść. Rynek rosnący o kilka procent rocznie nie nagradza dziś samej obecności. Nagradza zrozumienie klienta.
Warto przy tym zauważyć, że coraz silniej działa zjawisko, które można nazwać spokojną humanizacją. Nie chodzi wyłącznie o modne deklaracje, że pies jest członkiem rodziny, chociaż ten sposób myślenia oczywiście ma znaczenie. Ważniejsze jest to, jak przekłada się on na codzienne wybory. Skoro opiekun traktuje zwierzę jako ważną część życia domowego, rośnie znaczenie produktów jakościowych, specjalistycznych i dopasowanych do konkretnej potrzeby. Prawie co czwarty Polak podawał w 2024 roku swoim zwierzętom karmę specjalistyczną. Z punktu widzenia marketingu jest to informacja bardzo cenna, ponieważ pokazuje, że segmentacja nie jest już teoretycznym ćwiczeniem z prezentacji sprzedażowej, lecz realnym warunkiem skutecznej komunikacji.
Marka, która mówi dziś do wszystkich, w praktyce nie mówi do nikogo. Inaczej trzeba komunikować się z opiekunem młodego i aktywnego psa, inaczej z właścicielką kota po zabiegu, a jeszcze inaczej z osobą, która dopiero co przygarnęła zwierzę i stoi przed regałem z miną studenta zagubionego w pierwszym dniu sesji. Dane rynkowe nie podpowiadają gotowych sloganów, ale uczą pokory. Pokazują, że klient nie kupuje tylko worka karmy ani kolejnego drapaka. Klient kupuje spokój, wygodę, poczucie odpowiedzialności i przekonanie, że podejmuje dobrą decyzję.
Najskuteczniejszy marketing w branży pet nie polega dziś na tym, żeby klientowi wmówić potrzebę. Polega na tym, żeby rozpoznać potrzebę, którą klient już ma, i odpowiedzieć na nią mądrze, uczciwie oraz na podstawie rzeczywistych danych.
Dlatego najlepszy marketing w branży zoologicznej coraz częściej przypomina dobrze poprowadzoną rozmowę, a coraz rzadziej jednostronny komunikat reklamowy. Jeżeli opiekunowie wydają coraz więcej na karmę, marka powinna mówić o składzie, funkcji, jakości i efektach. Jeżeli pozostają ostrożni w obszarze usług dodatkowych, nie należy wciskać im luksusu na siłę, lecz pokazać konkretną wartość, wygodę albo oszczędność czasu. Jeżeli rośnie znaczenie kanałów online, trzeba inwestować nie tylko w reklamy nastawione na szybką sprzedaż, lecz także w treści edukacyjne, które skracają dystans i budują zaufanie jeszcze przed zakupem.
To właśnie edukacja może stać się jednym z najmocniejszych wyróżników marek pet w najbliższych latach. Wokół zwierząt rośnie także zainteresowanie treściami internetowymi, a czołowe kanały przyciągają coraz większą publiczność. Kanał Piesologia na YouTubie ma prawie 175 tysięcy subskrybentów! Można się lekko uśmiechnąć i powiedzieć, że psy po raz kolejny wyprzedziły marketingowe plany niejednej marki. Trudno jednak zignorować szerszy wniosek. Skoro odbiorcy chcą oglądać, czytać i śledzić treści o zwierzętach, to znaczy, że komunikacja marek nie powinna ograniczać się do katalogu promocji. Branża zoologiczna ma naturalny potencjał do opowiadania historii, budowania zaangażowania i tworzenia treści, które są jednocześnie użyteczne i sprzedażowe.
W praktyce oznacza to konieczność przejścia od marketingu reaktywnego do marketingu opartego na danych. Marketing reaktywny pyta, co wrzucić do kampanii w przyszłym miesiącu. Marketing oparty na danych pyta najpierw, jak naprawdę zachowuje się klient i za co rzeczywiście chce płacić. Jeżeli dane pokazują, że wydatki na żywienie rosną szybciej niż gotowość do ponoszenia kosztów usług dodatkowych, nie warto budować całej komunikacji wyłącznie wokół luksusowego doświadczenia. Lepiej oprzeć ją na konkretnych korzyściach związanych z codziennym życiem zwierzęcia i opiekuna. Jeżeli dane pokazują rosnącą rolę zakupów internetowych, wtedy strona produktu, automatyczne przypomnienia, program lojalnościowy i sensowne treści stają się równie ważne jak kampania wizerunkowa.
To prowadzi do prostego, choć nie zawsze wygodnego wniosku. Na polskim rynku zoologicznym nie wystarczy już lubić zwierząt, żeby skutecznie sprzedawać. Trzeba jeszcze rozumieć ludzi, którzy je kochają, a najlepiej rozumieć ich nie intuicyjnie, lecz na podstawie danych. Publicznie dostępne informacje pokazują wyraźnie, że rynek jest w dobrej kondycji, konsument dojrzewa, kanał online zyskuje znaczenie, a decyzje zakupowe stają się coraz bardziej selektywne. Dla marketingu kończy się epoka komunikacji ogólnej, a zaczyna czas precyzji.
Właśnie w tym kryje się najciekawsza zmiana. Polski opiekun zwierzęcia nadal potrafi porównać trzy ceny w pięć minut, westchnąć nad rachunkiem i powiedzieć, że wszystko drożeje. Po czym wraca do domu i kupuje lepszą karmę, ponieważ chce dla swojego psa albo kota czegoś naprawdę dobrego. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Jest za to bardzo cenna lekcja dla całej branży. Najskuteczniejszy marketing nie polega dziś na tym, by wmawiać klientowi potrzebę. Najskuteczniejszy marketing polega na tym, by rozpoznać potrzebę, którą klient już ma, i odpowiedzieć na nią mądrze, uczciwie oraz na podstawie rzeczywistych danych.
Producent karmy dla zwierząt domowych z Nowego Tomyśla zostaje partnerem marketingowym nowego filmu DC.
Z okazji kinowej premiery filmu Supergirl, która odbędzie się w Polsce 26 czerwca, Josera nawiązuje międzynarodową współpracę marketingową z Warner Bros. Jako wyłączny partner petfoodowy filmu, producent karmy dla zwierząt z Nowego Tomyśla opracował koncepcję kreatywną kampanii in-house. Działania będą prowadzone od czerwca do końca lipca w Polsce, Niemczech i Austrii, koncentrując się przede wszystkim na kanałach cyfrowych i mediach społecznościowych.
Kiedy Krypto pojawia się na ekranie
Josera sięga po motywy ze świata Supergirl i przenosi je do codzienności opiekunów psów. Fani filmu od razu rozpoznają charakterystyczne nawiązania, ale nie trzeba znać fabuły, aby również zrozumieć przesłanie kampanii marki.
Centralną postacią kampanii jest Krypto, wierny psi towarzysz Supergirl. Za pośrednictwem tego zwierzęcego aktora Josera stawia psy w roli bohaterów codzienności i prezentuje swoją ofertę karm dla psów z wykorzystaniem wizualnych elementów świata superbohaterów. Hasła takie jak „Karmy dla psich bohaterów” czy „Nie musisz szukać w całym wszechświecie. Karmę dla swojego psiego bohatera znajdziesz w Josera” łączą filmowy świat z obietnicą marki.
– Świadomie sięgamy po kreatywne pomysły i nieszablonowe formaty. Ta nietuzinkowość to istotna część tożsamości naszej marki. Współpraca z Warner Bros. jest dla nas premierą. Mamy nadzieję, że dzięki niej zyskamy międzynarodową uwagę, a przy okazji po prostu będziemy się dobrze bawić w świecie Supergirl i DC – mówi Elżbieta Juszczak, Marketing Manager w firmie Josera.
– Josera podjęła tematykę świata Supergirl w sposób, który idealnie dopasowuje się do tego uniwersum, a jednocześnie zachowuje własny, niezależny charakter marki – komentuje Mateusz Falender, Senior Brand & Performance Marketing Manager w Warner Bros. Poland– W przypadku współprac z partnerami marketingowymi szczególnie interesujące jest obserwować, jak partnerzy nie tylko eksponują licencję, ale twórczo rozwijają ją dalej. Jestem przekonany, że widzowie także to docenią.
Josera w świecie filmu
Dla marki Josera współpraca z branżą filmową nie jest nowością. Firma towarzyszyła już produkcji kinowej Lassie. Nowe przygody. Natomiast kampania związana z Supergirl jest pierwszą realizowaną na skalę międzynarodową i zarazem pierwszą współpracą na poziomie globalnego studia.
Premiera filmu Supergirl odbędzie się już 26 czerwca w polskich kinach. Spot kampanii można obejrzeć pod linkiem: LINK.
O marce Josera
Marka Josera jest odpowiedzią na naszą pasję do psów, kotów i koni. Produkujemy najwyższej klasy karmę dla tych zwierząt, na każdy etap ich życia. Jakość produktu idzie w parze z wyszukaną recepturą, która oferuje wyjątkowy smak, bez dodatku sztucznych barwników i aromatów. Nasza najnowocześniejsza inwestycja w Nowym Tomyślu umożliwi odpowiedź na oczekiwania najbardziej wymagających klientów, a dzięki jej centralnemu położeniu w Europie zapewni płynność dostaw.
O ERBACHER the food family
ERBACHER the food family jest ekspertem w zakresie żywienia. W swoich zakładach w Niemczech i Polsce, produkuje najwyższej jakości pasze dla zwierząt użytkowych w rolnictwie, karmy dla psów, kotów, pasze dla koni, a także wysokiej jakości żywność dla ludzi. Do portfolio ERBACHER the food family należą m.in. marki: Josera, Josi, Green Petfood, Bavaro. Firma posiada zakłady produkcyjne w Niemczech i Polsce, spółki w Tanzanii i w Ukrainie. Międzynarodowe lokalizacje w jeszcze większym stopniu ułatwiają zaopatrywanie zwierząt domowych i użytkowych na całym świecie oraz promują lokalną gospodarkę.
Pies coraz częściej towarzyszy opiekunowi nie tylko w domowej codzienności, ale także w aktywnościach na świeżym powietrzu. Wspólne wyjazdy nad wodę, dłuższe spacery, trekking, canicross czy wakacyjne wyprawy stały się dla wielu psów naturalną częścią sezonu letniego. To dobry kierunek, ale tylko wtedy, gdy za tymi działaniami idzie rozsądne przygotowanie czworonoga do konkretnego rodzaju aktywności.
Lato dla psa nie oznacza wyłącznie ruchu i zabawy. To również większe ryzyko przegrzania, odwodnienia, przeciążenia mięśni i stawów, podrażnienia opuszek oraz ogólnego zmęczenia organizmu. Właśnie dlatego rola sklepu zoologicznego nie powinna ograniczać się tylko do polecania letnich akcesoriów. Równie ważne jest spokojne doradztwo na temat bezpiecznego planowania aktywności z czworonogiem, dbania o odpowiednie nawodnienie psa w czasie upałów czy choćby tego, kiedy warto ograniczyć wysiłek fizyczny u pupila, zamiast go zwiększać.
Z tego artykułu dowiesz się: • jakie zagrożenia niesie lato dla aktywnego psa, • jak rozmawiać z klientem o nawodnieniu, żywieniu i regeneracji psa w sezonie letnim • kiedy sklep może pomóc, a kiedy warto odesłać opiekuna po pomoc do lekarza weterynarii.
Lato to większe obciążenie dla organizmu psa
W lecie organizm psa funkcjonuje nieco inaczej niż jesienią czy zimą. Wysoka temperatura, silne nasłonecznienie, nagrzane podłoże i dłuższy czas spędzany na zewnątrz sprawiają, że nawet zwykły spacer może być dla psa większym wysiłkiem niż zwykle. Jeśli do tego dochodzą jeszcze intensywniejsza aktywność, podróż i zmiana rytmu dnia, to łatwo o przeciążenie organizmu.
Nie każdy opiekun od razu jest w stanie to zauważyć. Część osób bardziej skupia się na samym ruchu i chęci zabierania wszędzie psa zamiast na tym, jak zwierzę rzeczywiście czuje się w gorący dzień, jak znosi upał, czy ma czas na odpoczynek i regenerację. Tymczasem to właśnie od obserwacji psa i oceny stanu jego organizmu powinno zaczynać się każde letnie doradztwo.
Ciekawostka!
British Veterinary Association zwraca uwagę, że w miesiącach letnich – czerwcu, lipcu i sierpniu – liczba przypadków udaru cieplnego u psów jest nawet pięć razy wyższa niż poza sezonem.
Jak rozpoznać, że pies potrzebuje większego wsparcia
Nie każdy pies komunikuje zmęczenie w oczywisty sposób. Dla części opiekunów dyszenie po wysiłku będzie czymś naturalnym, choć czasem może już wskazywać, że pies ma trudność z regulacją temperatury albo zbyt długo pozostaje aktywny.
W rozmowie z klientem warto zwrócić uwagę na takie sygnały jak: • nadmierne dyszenie, które długo nie mija po spacerze lub zabawie, • wyraźne spowolnienie i niechęć do dalszego ruchu, • szukanie cienia i chłodnych powierzchni, • mniejsze zainteresowanie jedzeniem po wysiłku, • niechęć do picia albo przeciwnie – bardzo łapczywe pobieranie wody, • sztywność, spadek energii lub wolniejszy powrót do formy po aktywności.
To nie zawsze oznacza problem zdrowotny, ale pokazuje, że pies może potrzebować lepszego planowania wysiłku, większej dbałości o nawodnienie lub bardziej świadomego wsparcia.
Nawodnienie – najważniejszy temat letniego doradztwa
Jeśli jest jeden obszar, który latem powinien wybrzmieć najmocniej, to właśnie nawodnienie. Pies aktywny w upalne dni powinien mieć stały dostęp do świeżej wody nie tylko w domu, ale też podczas spacerów, wyjazdów i odpoczynku po wysiłku.
W sklepie warto podkreślać, że nawodnienie to nie tylko kwestia wygody, ale podstawowy element bezpieczeństwa. Podczas różnych aktywności dobrze sprawdzają się butelki turystyczne, lekkie miski podróżne i inne akcesoria, które ułatwiają podawanie wody poza domem. Dla części psów pomocne mogą być także produkty urozmaicające przyjmowanie płynów, na przykład buliony przygotowane z myślą o zwierzętach. Nie powinny one jednak zastępować wody, a jedynie wspierać jej podawanie.
To dobry moment na pytania skierowane do klienta:
Czy pies chętnie pije poza domem?
Czy podczas wyjazdu ma łatwy dostęp do wody?
Czy opiekun pamięta o regularnych przerwach na odpoczynek oraz nawodnienie pupila?
Żywienie aktywnego psa latem wymaga większej uważności
Latem żywienie psa nie zawsze powinno wyglądać tak samo jak w mniej wymagających miesiącach. Jeśli aktywność wyraźnie rośnie, warto przyjrzeć się nie tylko ilości karmy, ale też jej jakości, strawności i dopasowaniu do trybu życia psa.
U jednych psów większy wysiłek będzie oznaczał potrzebę lepszej kontroli podaży energii i składników wspierających regenerację. U innych problemem może być raczej zbyt duża liczba przekąsek i dodatków podawanych na wakacjach, które zaburzają codzienny bilans diety.
Warto przypominać klientom, że pies nie powinien dostawać obfitego posiłku tuż przed intensywniejszym ruchem ani bezpośrednio przed podróżą. Znacznie bezpieczniej planować jedzenie tak, by organizm miał czas na spokojne trawienie i odpoczynek.
Regeneracja nie zaczyna się od suplementu
W letnim doradztwie łatwo skupić się na produktach, zapominając o podstawach. Tymczasem regeneracja psa zaczyna się od dobrze zaplanowanej aktywności, odpoczynku oraz dostępu do cienia i wody.
Nie każdy pies potrzebuje rozbudowanego wsparcia suplementacyjnego. Dla wielu najważniejsze będzie ograniczenie wysiłku w najcieplejszych godzinach dnia, spokojniejszy rytm aktywności i możliwość pełnego odpoczynku po ruchu. U psów starszych, bardzo aktywnych albo podatnych na problemy ze stawami można rozmawiać o produktach wspierających mobilność i regenerację, ale zawsze warto robić to rozsądnie, z uwzględnieniem wieku, kondycji i stanu zdrowia zwierzęcia.
Dobrze postawione pytanie nie brzmi więc: „Co dodać do diety latem?”, lecz raczej: „Czy ten pies rzeczywiście dobrze się regeneruje po wysiłku i czego naprawdę potrzebuje?”.
Akcesoria, które realnie poprawiają komfort psa
Latem warto budować ofertę wokół funkcji, a nie wokół samej sezonowości. Najbardziej przydatne grupy produktów to: • akcesoria chłodzące, • butelki i miski turystyczne, • buty ochronne dla psów, • kapoki i akcesoria wodne, • szelki sportowe, uprzęże i smycze treningowe.
W tej kategorii bardzo ważne jest dopasowanie. Źle dobrane szelki czy nieodpowiedni kapok nie poprawią komfortu psa, tylko go obniżą. Dlatego klient często potrzebuje nie tyle dużego wyboru, ile spokojnej pomocy w ocenie, co rzeczywiście będzie przydatne w jego sytuacji.
Jak prowadzić rozmowę z klientem
Najlepsze letnie doradztwo zaczyna się od kilku prostych pytań: • Jak wygląda aktywność psa na co dzień? • Czy pies jest aktywny rekreacyjnie, czy trenuje regularnie? • Czy dobrze znosi upały? • Czy ma problemy ze stawami, łapami albo regeneracją po wysiłku? • Czy planowany wyjazd wiąże się z górskimi wędrówkami, aktywnością nad wodą, długimi spacerami albo podróżą autem?
Takie pytania pomagają odróżnić psa, który potrzebuje tylko podstawowego wsparcia, od czworonoga, u którego warto zwrócić większą uwagę na kondycję, nawodnienie lub ograniczenie aktywności.
Ważne!
Z badań wynika, że problemowe zachowania podczas jazdy samochodem dotyczą 23,8% psów*. Jednocześnie psy oswajane z autem już jako szczenięta rzadziej rozwijają później trudności związane z podróżą. Częściej negatywne reakcje obserwowano także u tych zwierząt, które były wożone samochodem głównie do lecznicy, a nie również w neutralnych lub przyjemnych sytuacjach. * Źródło: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22550124/.
Kiedy sklep powinien odesłać klienta dalej
To ważna granica. Jeśli opiekun opisuje silne osłabienie po wysiłku, problemy z oddychaniem, wymioty, wyraźne objawy bólowe, kulawiznę, trudności z regeneracją albo podejrzenie udaru cieplnego, wsparcie sklepowe nie będzie wystarczające.
Podobnie jak wtedy, gdy pies ma choroby przewlekłe, jest seniorem, przyjmuje leki albo bardzo źle znosi upały. W takich sytuacjach najuczciwszą i najbardziej profesjonalną radą będzie skierowanie opiekuna do lekarza weterynarii.
Bezpieczne lato zaczyna się od rozsądku
Udany sezon letni z psem nie zależy wyłącznie od liczby aktywności. Zależy przede wszystkim od tego, czy pies ma zapewnione bezpieczeństwo, odpowiednie nawodnienie, czas na odpoczynek i wsparcie dopasowane do realnych potrzeb.
To właśnie tutaj sklep zoologiczny ma do odegrania ważną rolę – nie tylko jako miejsce zakupów, ale jako punkt, w którym klient może liczyć na spokojną, rzeczową poradę: jak zadbać o psa w upał, jak nie przeciążyć go aktywnością i jak przygotować letni zestaw, który naprawdę poprawi jego komfort.
Ważne!
Już w badaniu z 2012 roku dotyczącym problemów transportowych u psów 48,7% właścicieli nie szukało porad na ten temat, a40,4% próbowało rozwiązać problem samodzielnie*. To pokazuje, jak duże znaczenie ma spokojna, rzeczowa rozmowa w sklepie. * Źródło: https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/22550124/.
Podsumowanie
• Latem zwiększa się ryzyko odwodnienia, przegrzania i przeciążenia organizmu psa. • W rozmowie z klientem warto zaczynać od stylu życia psa, rodzaju aktywności i jego reakcji na wysiłek. • Najważniejsze obszary letniego doradztwa to nawodnienie, żywienie, regeneracja i dobrze dobrane akcesoria. • Nie każdy pies potrzebuje tego samego wsparcia – kluczowe jest dopasowanie rekomendacji do wieku, kondycji i trybu życia. • W przypadku niepokojących objawów po wysiłku lub podczas upałów warto skierować opiekuna do lekarza weterynarii.