Kategoria

marzec 2026

Praktyczne porady, trendy i strategie marketingowe dla sklepów i firm z branży zoologicznej.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego traktowanie każdego produktu tak samo to najprostsza droga do zamrożenia gotówki.
  • Jak zarządzać uwagą klienta za pomocą strategicznego rozmieszczenia nowości i pewniaków.
  • Kiedy rabat jest Twoim przyjacielem, a kiedy zabójcą marży.
  • Jak rozmawiać o produkcie na każdym etapie jego życia, by klient czuł, że doradzasz, a nie wypychasz mu towar.

Produkt to żywy organizm – dlaczego musisz zrozumieć jego tętno?

W Twoim sklepie zoologicznym towary nie są tylko martwymi przedmiotami w kolorowych opakowaniach. One są jak organizm – rodzą się, dojrzewają, a w końcu starzeją i odchodzą.
W marketingu nazywamy to PLC (Product Life Cycle), czyli cyklem życia produktu.

Możesz zapytać: „Po co mi ta teoria? Przecież po prostu zamawiam towar i go sprzedaję”.

Odpowiedź jest prosta: miejsce na Twojej półce kosztuje. Twoje produkty muszą płacić „czynsz”, czyli zarabiać na siebie, tak aby w ostatecznym rozrachunku został Ci zysk.

Jeśli produkt, który już dawno „umarł” (nikt go nie chce), zajmuje najlepsze miejsce na wysokości wzroku, to tak, jakbyś trzymał w luksusowym apartamencie lokatora, który nie płaci czynszu, zamiast zakwaterować tam kogoś, kto przyniesie Ci zysk.

Dlaczego zarządzanie cyklem życia produktu to Twoja nowa supermoc?

Większość sklepów popełnia ten sam błąd: traktuje asortyment statycznie. Raz ułożona półka trwa w niezmienionej formie miesiącami. Tymczasem klient, który wchodzi do Ciebie, podświadomie szuka bodźców. Jeśli wiesz, jak zarządzać „tętnem” produktów, zyskujesz trzy kluczowe przewagi:

  1. maksymalizację marży: wiesz, kiedy możesz sprzedawać drogo, bo produkt jest unikalną nowością, a kiedy musisz „ciąć”, by odzyskać gotówkę;
  2. dynamikę sprzedaży: Twój sklep żyje. Klient za każdym razem widzi coś nowego, co stymuluje go do zakupów impulsowych;
  3. zdrowy cashflow: nie mrozisz pieniędzy w towarze, który obrasta kurzem. Towar ma rotować, a nie dekorować regały.

Strategia „mówiącej półki”

Twój zespół rozmawia z klientami – to fakt, ale Twoja półka robi to samo przez całą wizytę klienta.
Ona z nim rozmawia.

  • Nowość mówi: „Spójrz, mam dla ciebie coś, co rozwiąże problem twojego pupila w nowoczesny sposób!”.
  • Produkt dojrzały mówi: „Spokojnie, znasz mnie. Jestem solidny i zawsze tu na Ciebie czekam”.
  • Schyłek krzyczy: „Heja! Jestem ostatni w stadzie, weź mnie za grosze i zrób radość swojemu psu jeszcze dziś!”.

I to jest ten moment, w którym Twój sklep przestaje być tylko punktem wydawania towaru, a staje się centrum innowacji. Dlatego warto, abyś zastanowił się, w jakie fazie są kluczowe produkty, które oferujesz, i odpowiednio do tego dostosował swoją strategię ich oferowania.

PLC

1. Faza wprowadzenia: premiera, która ekscytuje

Wyobraź sobie, że na Twoją półkę trafia nowa, niszowa karma bazująca na białku z owadów albo inteligentna kuweta, która sama przesyła raport o zdrowiu kota na telefon właściciela. Być może są to Twoi „celebryci”. A czy gdybyś był reżyserem w teatrze, to pozwoliłbyś głównej gwieździe stać w trzecim rzędzie za kurtyną? W sklepie zoologicznym obowiązują te same zasady.

Strategia: zarządzanie ciekawością i autorytetem

W tej fazie nie walczysz o cenę – walczysz o zrozumienie i zaufanie. Klient, patrząc na nowość, czuje naturalny opór przed nieznanym. Twoim zadaniem jest zamienić ten opór w fascynację.

Musisz jednak rozróżnić dwa typy nowości, bo wymagają one zupełnie innej choreografii:

  • nowość masowa (np. nowa linia karmy Royal Canin czy Brit): za nią stoi wielomilionowy marketing producenta. Klient prawdopodobnie widział już reklamę w internecie. Tutaj Twoim celem jest powiedzieć: „Tak, mamy to! Nie musisz szukać dalej”;
  • nowość niszowa (np. ekologiczne zabawki z konopi, suplementy CBD dla psów): tutaj marketingiem jesteś TY. To produkt, który wymaga edukacji i zatrzymania klienta na dłużej.

Architektura półki: gdzie bije serce sklepu?

Zapomnij o układaniu towaru tam, gdzie akurat było wolne miejsce. Wykorzystaj „złotą strefę” – przestrzeń na wysokości wzroku i klatki piersiowej (ok. 120–160 cm od podłogi). To tu odbywa się największa bitwa o uwagę.

  1. Nowości masowe: umieść na szczytach regałów (tzw. końcówki gondol). Powinny być widoczne z głównych alejek. Klient musi je dostrzec kątem oka, przechodząc obok.
  2. Nowości niszowe: ich miejsce jest przy ladzie lub na specjalnym „stole nowości”. To produkty, które musisz móc wziąć do ręki, pokazać klientowi pod światło, dać do powąchania.

Psychologia ceny: pułapka „rabatowania na start”

Wielu właścicieli popełnia błąd, dając rabat −20% na nowość, „żeby ludzie spróbowali”. To sygnał dla podświadomości klienta: „Ten produkt chyba słabo schodzi, skoro od razu go przeceniają”.

Zamiast obniżać cenę, podnieś wartość. Zastosuj mechanizm Value-Added: „Kup nową karmę niszową w regularnej cenie, a dołożymy Ci specjalną puszkę do jej przechowywania lub próbkę nowego przysmaku gratis”.

W ten sposób budujesz prestiż produktu, a nie wizerunek taniej zapchajdziury.

Jak o tym mówić? Wykorzystaj „regułę eksperta”

W fazie wprowadzenia nie jesteś sprzedawcą, jesteś doradcą-odkrywcą. Twoim celem jest sprawić, by klient poczuł się częścią elitarnej grupy, która dba o pupila lepiej niż inni. Wykorzystaj technikę NLP – zakotwiczenia nowości w problemie klienta.

Przykład rozmowy: „Pamiętam, że wspominał pan kiedyś o problemach z kamieniem nazębnym u Reksa. Właśnie dostaliśmy partię z tymi nowymi gryzakami z alg. To zupełnie inna technologia niż tradycyjne kości – algi zmieniają skład śliny i rozpuszczają osad od środka. Mam tylko kilka opakowań z pierwszej dostawy, chce pan jeden do przetestowania?”.

Dlaczego to działa?

  1. Personalizacja: „Pamiętam, że wspominał pan…” – budujesz relację.
  2. Edukacja: Tłumaczysz, dlaczego to jest inne (technologia alg).
  3. Reguła niedostępności: „Mam tylko kilka opakowań…” – budzisz instynkt zdobywcy.
PLM 1

2. Faza dojrzałości: fundament, który musi pracować ciężej

Kolejny etap, do którego przechodzi produkt, to faza dojrzałości. Jest to moment, w którym produkt staje się Twoim „biznesowym tlenem”. Pozwala opłacić rachunki i daje poczucie stabilizacji. Jednak menedżer, który spoczywa w tym momencie na laurach, zaczyna tracić marżę, bo pozwala, by klienci kupowali tylko to, co muszą, a nie to, co chcą.

Produkty dojrzałe to Twoje „gwiazdy” i „dojne krowy”. To ta konkretna karma dla kastratów, ten żwirek bentonitowy o zapachu pudru dla dzieci czy te same od lat krople na kleszcze. Klient zna ich zapach, kolor i cenę. Często wchodzi do sklepu, po czym idzie prosto do celu, omijając wzrokiem inne regały, bierze produkt i kieruje się do kasy.

Strategia: optymalizacja przestrzeni i haczyk na marżę

Największym błędem w fazie dojrzałości jest oddawanie tym produktom najlepszych miejsc w sklepie. Skoro klient i tak po nie przyszedł, to wykorzystaj je jako „paliwo” do zwiedzania sklepu.

  • Gdzie je położyć? Zasada „schylenia i sięgnięcia”: produkty dojrzałe i ciężkie (duże worki karmy, żwirki) powinny lądować w dolnych strefach regałów. Produkty mniejsze (standardowe puszki, przysmaki) – w środkowych partiach, ale nie w „złotej strefie” na wysokości wzroku. Tę ostatnią rezerwujesz dla nowości o wysokiej marży.
  • Logistyka wzroku: umieść produkty dojrzałe w głębi sklepu. Aby do nich dotrzeć, opiekun psa musi przejść obok nowości i akcesoriów. To tzw. wymuszona ścieżka zakupu, która buduje sprzedaż impulsową.

Rola w sprzedaży: kotwica dla cross-sellingu

Produkt dojrzały to idealny fundament pod sprzedaż wiązaną. Skoro klient ufa produktowi A, chętniej dokupi produkt B, jeśli przedstawisz go jako niezbędne uzupełnienie.

Zasada 1+1 (baza + bonus): Jeśli klient kupuje sprawdzony szampon (dojrzałość), zaproponuj mu nową szczotkę do czesania pasa (nowość). Szampon jest tu kotwicą zaufania.

W tej fazie nie musisz udowadniać, że produkt działa. Musisz udowodnić, że wszyscy inni też go wybierają. To buduje poczucie przynależności do grupy dobrych opiekunów. Używaj etykiet: „Wybór naszych klientów”, „Ulubiony przysmak tutejszych mopsów”.

Przykład rozmowy sprzedażowej: „Proszę pani, ten żwirek to u nas absolutna legenda. Praktycznie 8 na 10 właścicieli kotów, którzy raz go spróbowali, nie chce już słyszeć o innym. I pomyślałem, że skoro bierze pani od razu dwa opakowania, to przy okazji polecę ten nowy neutralizator zapachów. Właśnie go testujemy i świetnie podbija wydajność tego żwirku o dobre kilka dni”.

Dlaczego to jest mistrzowskie zagranie?

  1. Potwierdzenie wyboru: mówisz klientce, że dokonuje świetnego wyboru (8 na 10 osób).
  2. Optymalizacja portfela: nie dajesz rabatu na żwirek (marża zostaje), ale proponujesz produkt komplementarny (zwiększasz wartość koszyka).
  3. Budowanie autorytetu: pokazujesz, że nie tylko sprzedajesz, ale też testujesz i znasz się na rzeczy.

Pułapka rabatowa: nie psuj rynku!

W fazie dojrzałości rabaty kwotowe to strzał w kolano. Jeśli zaczniesz przeceniać „gwiazdy”, klienci przyzwyczają się do nowej ceny i nigdy nie wrócą do regularnej. Jeśli chcesz nagrodzić lojalność, stosuj programy ilościowe: „Kup 10, jedenastą sztukę otrzymasz od nas jako prezent dla pupila”. To buduje lojalność (LTV – Lifetime Value), a nie uczy klienta polowania na przeceny.

3. Faza schyłku: operacja „Uwolnić gotówkę”

Faza schyłku to nie jest czas na sentymenty tylko walka o odzyskanie gotówki z produktów, które sprzedają się coraz słabiej.

W sklepie zoologicznym schyłek ma różne twarze. To mogą być legowiska w neonowych kolorach, które wyszły z mody, karmy z krótkim terminem ważności czy ubranka dla psów, gdy za oknem czuć już wiosnę. Wielu właścicieli trzyma te produkty na półkach w pełnej cenie, łudząc się, że ktoś w końcu je kupi.

To błąd. Półka to nie magazyn, tylko Twoja powierzchnia reklamowa. Jeśli produkt na niej zalega, to znaczy, że ta reklama jest nieskuteczna.

Strategia: agresywny impuls i psychologia okazji życia

W fazie schyłku Twoim celem nie jest już marża, tylko cashflow (przepływ gotówki).
Musisz zamienić towar z powrotem w pieniądz, by móc kupić kolejną „gwiazdę”.
Ważne jest jednak aby produkt schyłkowy wyglądał w oczach klienta jak zdobycz, a nie jak końcówka serii, której nikt nie chciał.

  • Gdzie go położyć? Magia strefy kasy: wykorzystaj mechanizm zakupów impulsowych. Kosze wyprzedażowe typu „Wielkie branie” lub „Strefa ostatniej szansy” powinny znajdować się tam, gdzie klient i tak musi się zatrzymać – przy kasie lub w głównej alejce komunikacyjnej.
  • Logistyka „bałaganu kontrolowanego”: paradoksalnie, produkty w tej fazie lepiej sprzedają się z koszy zbiorczych niż z równo poukładanych półek. Kosz sugeruje, że trzeba w nim pogrzebać, by znaleźć skarb. To budzi w kliencie instynkt łowcy.

Kiedy rabaty? Teraz!

Jeśli produkt wszedł w fazę schyłku, rabat rzędu 10% nic nie zmieni. Tu potrzebujesz wstrząsu. Zasada „cięcia do kości”: lepiej sprzedać produkt z 40- czy 50-procentowym rabatem (nawet po kosztach zakupu) i natychmiast odzyskać gotówkę, niż patrzeć, jak traci na wartości kolejne 3 miesiące.

W tym celu wykorzystaj tzw. bundling, czyli pakietowanie. Nie możesz sprzedać starej serii przysmaków? Dołóż ją jako prezent za 5 zł do dużego worka drogiej karmy z fazy dojrzałości. Klient poczuje się dopieszczony, a Ty wyczyścisz stan magazynowy.

Jak o tym mówić? Skup się na korzyści tu i teraz

W fazie schyłku Twoja komunikacja musi być szybka, konkretna i oparta na regule niedostępności. To jest ten moment, w którym możesz pozwolić sobie na nieco bardziej bezpośredni, entuzjastyczny ton łowcy okazji.

Przykład rozmowy sprzedażowej: „Proszę pana, przy okazji – zanim nabiję paragon – mam coś, co może pana zainteresować. Robimy właśnie miejsce pod nową kolekcję i te wodoodporne maty dla pasa, które naprawdę są świetne, np. do samochodu, przeceniliśmy o połowę. Zostały nam tylko dwie ostatnie sztuki. Zwróci się ona panu po pierwszym błotnistym spacerze, a cena jest dosłownie symboliczna. Dorzucić dla pana?”.

PLM 1

Dlaczego to działa?

  1. Uzasadnienie rabatu: „Robimy miejsce pod nową kolekcję” – klient rozumie, dlaczego jest tak tanio, i nie szuka w tym haczyka (np. że produkt jest uszkodzony).
  2. Konkretna korzyść: „po błotnistym spacerze” – odwołujesz się do realnego problemu właściciela psa.
  3. Presja czasu: „Zostały ostatnie dwie sztuki” – jeśli nie weźmie teraz, okazja przepadnie.

Czego nie robić?

W „złotej strefie” nigdy nie mieszaj produktów ze schyłku z nowościami. To zabija prestiż nowości i sprawia, że cały sklep wygląda na taniochę. Schyłek musi mieć swoje wyraźne terytorium – strefę okazji, w której klient czuje się jak zwycięzca, a nie jak ktoś, komu wciska się stary towar.

Zarządzanie cyklem życia produktu to nieustanny proces. Kiedy uwolnisz gotówkę z fazy schyłku, Twój portfel znów będzie pełny i gotowy na kolejną premierę, która zachwyci klientów (faza wprowadzenia).

Twoja półka, Twój ruch: czas na audyt „tętna” sklepu

Zarządzanie produktem w sklepie zoologicznym to nie jest jednorazowy projekt – to styl życia Twojego biznesu. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu spojrzysz na swoje regały i zobaczysz na nich coś więcej niż tylko kolorowe worki karmy, to znaczy, że wykonałeś pierwszy krok w stronę wyższej rentowności.

Pamiętaj: każdy centymetr kwadratowy Twojego sklepu ma zarabiać. Nie pozwól, by sentymenty do starych marek czy strach przed obniżeniem ceny blokowały Twój rozwój. Jako menedżer i lider swojego zespołu masz teraz w ręku mapę. Wiesz już:

  • Gdzie postawić „gwiazdę”, by wzbudzić pożądanie (faza wprowadzenia).
  • Jak wykorzystać „pewniaka”, by zwiększyć wartość koszyka (faza dojrzałości).
  • I jak bez mrugnięcia okiem pożegnać „półkownika”, by odzyskać gotówkę na nowe inwestycje (faza schyłku).

Nie odkładaj tego na wolną chwilę. Idź teraz na salę sprzedażową. Stań na środku i spójrz na swój sklep oczami klienta. Wybierz jeden regał i zadaj sobie pytanie: „Który produkt na tej półce nie płaci czynszu?”.

Znajdź go, a potem go przeceń albo wykorzystaj jako bonus do sprzedaży wiązanej. Zadbaj o to, by każdy produkt na półce pracował dla Ciebie.

9 marca, 2026

Każdy chciałby zlojalizować klientów. Sprawić, aby raz pozyskani nigdy nie odchodzili do konkurencji. A jednocześnie każdy chciałby pozyskiwać nowych klientów. Zarówno tych – nazwijmy to terminologią nieruchomościową – pierwotnych (którzy nigdy wcześniej nie korzystali z produktów czy usług oferowanych przez naszą branżę), jak i wtórnych. Co oznacza po prostu „odbicie” klienta konkurencji. 

Z artykułu dowiesz się: 

  • jak wykorzystać targi do budowania trwałych relacji z klientami, 
  • jak skutecznie odpowiadać na potrzeby klientów i zwiększać ich lojalność, 
  • jakie konkretne działania możesz podjąć, by wyróżnić się na rynku i zatrzymać klientów. 

Odpowiedz sobie na trzy pytania 

Na początek odpowiedz sobie na trzy naprawdę proste pytania, na które odpowiedzi bywają jednak szalenie trudne: skomplikowane, złożone, nieintuicyjne. 

  1. Dlaczego nowy klient miałby skorzystać z mojej oferty? 
  1. Dlaczego klient miałby zmienić swojego dostawcą i przejść do mnie? 
  1. Dlaczego klient miałby zostać ze mną, kiedy kusi go konkurencja? 

Gdy ostatnio przeprowadzałem to ćwiczenie z zespołem sprzedażowym klienta, zajęło nam ono pół dnia szkoleniowego! Tak, cztery godziny poświęcone na jedno tylko ćwiczenie. Ale okazało się ono fundamentem dla dalszej pracy i rozwoju sprzedaży. Bez tzw. propozycji wartości nie masz czego szukać na konkurencyjnym przecież coraz bardziej rynku. 

Dlatego warto przygotować trzy plansze, duże karty papieru czy tabelę z trzema kolumnami w pliku tekstowym na swoim komputerze – metodę wybierz w zależności od swoich preferencji. Na każdej z nich u góry zapisz odpowiednie pytanie i zacznij szukać odpowiedzi. Zaangażuj w to swoich pracowników, może najpewniejszych, najlepiej Ci życzących klientów, rodzinę, która dobrze zna Twój biznes. Burza mózgów to w tym momencie dobra metoda. 

I pozwól, że w dalszej części tego artykułu sam dodam jeden punkt (a może więcej) do Twojej listy. Oczywiście Twoim zadaniem będzie go wdrożyć, bo założę się, że do tej pory tego nie robisz. 

DSC01460

Natrętni sprzedawcy 

Przypomnij sobie, kiedy ostatnio dzwonił do Ciebie Twój dostawca, może producent artykułów, które sprzedajesz, a może opiekun telekomunikacyjny czy doradca ubezpieczeniowy. Zerkasz na telefon, widzisz wyświetlające się nazwisko i myślisz: „O nie! To znowu on! Co tym razem chce mi wcisnąć?!”. 

Zdarza Ci się to? Mnie niestety często się zdarzało (poradziłem sobie z tym, ale o tym jak, może przy innej okazji). Nadal atakują mnie tzn. handlowcy, od których nigdy niczego jeszcze nie kupiłem, ale nie tracą nadziei, mimo że mówię im, iż nie jestem zainteresowany. To efekt „starej szkoły” w sprzedaży: jeśli wyrzucą Cię drzwiami, wejdź oknem. Czy to w jakikolwiek sposób działa pozytywnie? Wątpię. Trzeba by zapytać tych sprzedawców. Ale jakoś czuję, że takie działanie (i jego nieskuteczność) jest jedną z przyczyn tak dużej rotacji na stanowiskach handlowych. 

Co więc należy zrobić? Sprawić, aby klient, który widzi Twoje nazwisko na wyświetlaczu telefonu, instynktownie pomyślał: „O! Pan Kowalski do mnie dzwoni! Ciekawe, co dla mnie ma?!”. 

Jeden z byłych prezydentów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Theodore Roosevelt powiedział kiedyś: „Ludzie nie dbają o to, co wiesz, dopóki nie wiedzą, że o nich dbasz”. 

Zauważ: nikt nie chce Cię słuchać (nikogo nie obchodzi, jak wielką i wspaniałą masz wiedzę, co masz do zaoferowania), dopóki nie poczuje, że jest dla Ciebie kimś ważnym. Tak już jest skonstruowany nasz mózg. Z pewnego punktu widzenia wszyscy jesteśmy (a nawet musimy być, aby przetrwać) egoistami! 

Twoim zadaniem jest więc zadbać o relacje z klientem, zanim zaczniesz dbać o swoją sprzedaż. A ściślej mówiąc, musisz trochę wydłużyć proces sprzedaży, „podrasować” etap budowania relacji, aby… zwiększyć konwersję, czyli przekonać większą liczbę potencjalnych „pierwotnych” klientów oraz „wtórnych”, aby przeszli do Ciebie, bo mają tu więcej korzyści. Uwierz, że przy okazji tych działań zwiększy się też tzw. retencja klientów, czyli procent tych, którzy nie odchodzą od Ciebie do konkurencji. 

Ważne! 

Zadbaj o klienta, zanim zaczniesz dbać o sprzedaż. To relacje sprawiają, że klienci wracają. 

Targi a Twoja sprzedaż 

Powyższy śródtytuł jest banalny, jeśli jesteś producentem i sprzedajesz właścicielom sklepów zoologicznych, które się na targach pojawiły. Ale uwaga, jest skierowany (jak i cały felieton) głównie do właścicieli sklepów. To oni, właściciele sklepów, dzięki targom mogą osiągnąć efekt, o którym wspomniałem: zlojalizować klientów. 

W czym właśnie bierzesz udział, jeśli PetInsidera czytasz na targach? Dookoła jest cała masa stoisk. Producenci i dystrybutorzy próbują oczarować Cię nowościami, przełomami na rynku, artykułami, które odmieniają szarą rzeczywistość właścicieli/opiekunów zwierzaków. Co z tym wszystkim zazwyczaj robisz? Wykorzystujesz jako klient, prawda? Zastanawiasz się, z czego skorzystać, co włączyć do swojej oferty, a co Ci nie pasuje. I tyle. Zgadłem? 

Co i komu sprzedajesz? 

Zauważ, że jako właściciel sklepu zoologicznego oferujesz artykuły dla zwierzaków. Ale co kupują od Ciebie Twoi klienci? Serio! Zatrzymaj się tu na chwilę i pomyśl. 

Nasuwa się natychmiast, że to głupie pytanie, bo Twoi klienci kupują od Ciebie artykuły dla swoich zwierzaków. Ale to nie jest prawda! 

Twoi klienci kupują komfort i zadowolenie swoich pupili, coraz częściej nazywanych (ależ była afera z prof. Bralczykiem) psieckiem czy kocieckiem. Kupują ich radość podczas zabawy, ciamkanie (serio, mój kot tak robi) podczas pałaszowania tej pyszniejszej karmy. Przy zwykłej nie ciamka, po prostu je. A jak mu się znudzi, to bojkotuje i patrzy z wyrzutem! Kupują satysfakcję z ich zdrowia, kiedy proszą o bezzbożową karmę jakąś tam, która jest o ileś procent droższa, ale i zdrowsza dla zwierzaka. 

Zauważ, Twoi klienci kupują u Ciebie tylko składniki potrzebne im do troski, jaką chcą obdarzyć swoich podopiecznych, często po prostu członków rodziny (cokolwiek nie mówiliby językoznawcy). 

Ważne! 

Klienci zostaną z Tobą, jeśli poczują, że dostają więcej niż tylko produkt – liczy się wiedza, wsparcie i zaangażowanie. 

PetExpo 2025 Lodz stoiska 274

Co więc możesz zrobić? 

Na przykład stworzyć newsletter (biuletyn), a nawet kilka. Mailowy, social mediowy (na LinkedIn – choć tam jest pewnie mniejsza część klientów, ale za to zasobniejsza) czy SMS-owy. Do tego potrzebujesz tzw. zgód marketingowych, ale to nie jest problem w obecnych czasach. Najważniejsze, żeby przekazywać treści zgodnie z maksymą T. Roosevelta. Po prostu dawaj wartość klientom. Po targach możesz np. napisać o nowościach, które pojawiły się na rynku. A nawet stworzyć ankietę z pytaniem, czy Twoi klienci byliby zainteresowani sprowadzeniem takich czy innych produktów. Zaangażuj ich w rozwój Twojego sklepu, a poczują, że to także ich sklep. Kiedy będą mieli u Ciebie wszystko, czego potrzebują (produkty, ale i wiedzę, którą zaczniesz się dzielić), nie zostawią Cię dla nikogo innego, nawet jeśli będzie mieć niższe ceny. Bo WARTOŚĆ, którą Ty dostarczasz, i tak jest wyższa. 

Pełen serwis 

Stare chińskie przysłowie mówi: „Jeśli nie umiesz się uśmiechać, nie otwieraj sklepu”. Oczywiście cały czas jest ono aktualne, ale to nie zmienia faktu, że świat poszedł do przodu i sam uśmiech nie wystarczy. 

Twoim zadaniem jest odpowiadać na potrzeby klientów. Jedną z nich jest z pewnością potrzeba douczania się w interesujących ich zakresach. Póki co zaspokajają tę potrzebę, czytając fora internetowe, blogi specjalistów, magazyny. Dlaczego nie mieliby przynajmniej ułamka tego otrzymać od Ciebie „w gratisie”? 

Jeśli nie wiesz, jak przygotowywać wartościowe dla Twojej grupy docelowej treści, nie masz talentu do pisania, czy po prostu czasu, to nie jest problem. Jak powiedział kiedyś pewien mądry księgowy: „Jeśli jakiś problem da się rozwiązać pieniędzmi, to nie jest problem, tylko koszt”. Tak samo więc jak zatrudniasz księgowego (pewnie outsourcujesz), tak samo możesz zatrudnić copywritera, który w sposób zgodny ze sztuką pisarską ubierze w słowa tę wiedzę, którą chcesz przekazać swoim klientom, aby ich zlojalizować. 

Pet Expo 2025 250 z 390

Na koniec historia, bo facts tells, but story sells (fakty mówią, historie sprzedają) 

Wiele lat temu prowadziłem w Bydgoszczy lokalny portal internetowy. Informowaliśmy o wydarzeniach kulturalnych, sportowych, politycznych itd. Żyliśmy z reklam lokalnych firm. Co jakiś czas pojawiała się również konkurencja, która robiła wszystko, aby odebrać nam klientów. Pewnego dnia zadzwonił do mnie prezes jednej z firm i powiedział, że właśnie otrzymał ofertę na pakiet usług, jakie my mu świadczymy. Bez ogródek przyznał, że otrzymana od konkurencji propozycja jest korzystniejsza cenowo, ale… ją odrzucił. Gdy zaskoczony zapytałem, dlaczego tak postąpił, wyjaśnił mi, że stówa w tę czy w tamtą stronę nie jest warta tego, żeby kończyć współpracę. Doceniał bowiem, że oprócz dostarczania mu naszych usług naprawdę interesowałem się jego potrzebami. Gdy poszukiwał pracownika, podesłałem mu kandydata, którego zatrudnił. Gdy potrzebował zaufanego prawnika, poleciłem mu kolegę, który mu pomógł. 

Wykorzystaj więc dobrze targi, na których bywasz. Patrz na wszystko, co Cię otacza nie tylko własnymi oczyma, ale również oczyma Twoich klientów. Bierz z targów wszystko, co może się im przydać, i daj im tę wiedzę w gratisie. W ten sposób wartość, którą dajesz, będzie wyższa niż cena, którą bierzesz. 

Zapamiętaj! 

  • Relacje z klientami kluczem do lojalności – budowanie trwałych relacji to fundament, który pozwala utrzymać klientów, nawet gdy konkurencja kusi niższymi cenami. 
  • Dostarczanie wartości – klienci cenią nie tylko produkt, ale także wiedzę, zaangażowanie i troskę, które mogą otrzymać od Ciebie w ramach współpracy. 
  • Targi jako narzędzie – wykorzystaj targi, aby pokazać nowości, zaangażować klientów w rozwój oferty i stworzyć trwałe więzi, które zwiększą lojalność. 
PetExpo 2025 Lodz stoiska 324
4 marca, 2026

Szukaj

25–27 września 2026

Spotkajmy się na PetExpo 2026

Największe targi B2B branży zoologicznej w Polsce. Bydgoszcz, BCTW.

140+
wystawców
600+
marek
3
dni
  • Nowości produktowe z całej branży
  • Kontakty z dostawcami i dystrybutorami
  • Szkolenia i strefa wiedzy
Dowiedz się więcej →